WYDANIE NR 62
z dnia 28 maja 2016r.
W numerze:
"Filozofia Dębiarza": Okołopalmiarstwo
Maciej Kamiński, szef Bialeńskiej Partii Demokratycznej: "Współpraca z Sarmacją tak, ale bez udziału organów państwowych"
Kraj: Swarzewska-Dostojewska nie wróci
Świat: Zmiany w MUP
Wybór numeru


"Filozofia Dębiarza": Okołopalmiarstwo
Okołopalmiarstwo
Termin ważności mikroświata zaczyna upływać nieubłaganie dla coraz większej ilości państw oraz ich mieszkańców. Po pamiętnym 7 maja, kiedy to trzy państwa zaproponowały samorozwiązanie, lista trupów poszerza się o Republikę Palmową - jedno z bardziej wyrazistych pod względem klimatu i budowanej wokół narracji państw. Oczywiście nie obyło się bez wielu spontanicznych i niespodziewanych reakcji w wielu miejscach na świecie. Chodząc jednak ulicami Sclavinianu i Vronenberga dosłyszałem głosy wielu złośliwców, którzy widzą w upadku La Palmy szansę dla odrodzenia Wielkiej Wurstlandii - państwa-legendy, państwa, które wywołało jęk zawodu, uśmiech na twarzy i zgrzytanie zębów. Jestem ciekaw, czy spożywanie kotleta, którzy dawno nie był odgrzewany, ma sens?
Historii Wurstlandii nie trzeba przypominać, bo wielu już na samą myśl o tym państwie zapalają się różnorakie lampki w mózgach, nawet przy wspominaniu takich nazwisk jak Vilander, Calgari, Bourbon, Veronese. Losy tego państwa nadawałyby się do szerszego opracowania, gdyż zawsze skutecznie wywoływało różnorakie reakcje i było w stanie zawsze czymś zaskoczyć. Z perspektywy czasu nie było się czemu dziwić - takie podejście w "ułożonym" i "konkretnym" świecie, z jakim mieliśmy do czynienia lata temu musiało rodzić zaskakujące wnioski. Po latach przerwy ludzie dawniej związani z tą krainą (i nie tylko) postanawiając wrócić do dawno już zamkniętej książki i spróbują dopisać do niej kilka nowych rozdziałów. Tylko po co?
Dzisiaj przy obecnej sytuacji na świecie takie zmartwychwstania państw mogą jedynie dziwić oraz dawać kolejne powody do kierowania zarzutów o coraz gorszy stan v-świata oraz stwierdzania hipotez dt. tego, kiedy całość ostatecznie upadnie. Czekam z niecierpliwością na twory typu "Eskwilinia II", "Erboka II", "Al Rajn II", "Victoria II" - bo dzisiaj już nawet nie chce się stworzyć niczego nowego, tylko bezczelnie czerpać z tego, co lata temu przynosiło popularność i rozgłos. A jeśli nawet i znajdzie się osobnik, którzy ma jeszcze jakiś pomysł w głowie, to okazuje się on kolejną "X-landią" albo jakąś inną "Republiką N-landu". Tylko pogratulować inwencji twórczej oraz kolejnych straconych tygodni na babranie się w bezowocne inicjatywy. A zegar dalej tyka...
RDH


Maciej Kamiński, szef Bialeńskiej Partii Demokratycznej: "Współpraca z Sarmacją tak, ale bez udziału organów państwowych"
Moim i Państwa gościem jest Maciej Kamiński - szef Bialeńskiej Partii Demokratycznej, były Minister Spraw Wewnętrznych i Administracji, prezes Policji Krajowej i członek Rady Dyplomatycznej. Cieszę się, że przyjął Pan zaproszenie na rozmowę.
Dzień dobry. Również cieszę się, że znowu możemy sobie porozmawiać.
 
W Bialenii przebywają obecnie z wizytą Prezydent Trizondalu Ozzy Washburn oraz Sekretarz Trizondalu ds. Dyplomacji Marcel Hans. Jak ocenia Pan przebieg tej wizyty? Czy oprócz miłych słów na temat dalszej współpracy padną jeszcze te ostrzejsze, niekoniecznie z ust władz Republiki? Co Pan sądzi o decyzji Parlamentu Bialenii XXI Kadencji, który odrzucił pakt antykloningowy, mający być wspólnym przedsięwzięciem Bialenii i Trizondalu?
 
Powoli, jeszcze nie odrzucił. Na ten moment mamy cztery głosy, wciąż jeszcze ma to szanse przejść. Acz nie spodziewam się tego. Jako, że sam jestem głównym przeciwnikiem przyjęcia tego paktu, mogę dość jasno wyłożyć, czemu wolę go odrzucić, a przynajmniej w obecnej postaci. Powód jest dość prosty - całkowicie stawia to na głowie nasze regulacje prawne dotyczące klonów, które należą do tych skuteczniejszych w skali mikroświata. I nawet nie tylko to, ale przyjęcie tego paktu zasadzie implementuje nam w całości rozwiązania innego państwa. I o ile pomysł na bazę danych o przestępcach jest całkiem niezły i sami niegdyś coś podobnego poruszaliśmy, o tyle przemodelowanie definicji klona na trizondalską to coś, co wzbudza mój sprzeciw. Co więcej, przechodziliśmy kiedyś przez coś podobnego, kiedy to przywieziony został nam pakt, który ponad opinię społeczną stawiał pogłębienie stosunków z innym państw - mówię tu o pakcie Swarzewski-Smirnoff. Trizondal jest dla nas pod względem geopolitycznym nawet ważniejszy, niż Brodria wtedy, ale nie aż tak ważny, żebyśmy mieli na jego rzecz odrzucać tak drażliwą część naszego dorobku prawnego. Sama wizyta, na tyle, na ile mogę powiedzieć z własnych obserwacji, przebiega nieźle, acz całkiem standardowo. Jakie rozmowy konkretnie się za kulisami toczą, nie wiem, i z tego też względu nie podejmę się przewidywania, czy coś ostrzejszego się z tego przypadkiem nie urodzi.
 
Czy sądzi Pan, że Trizondal zasługuje na miano naszego największego sojusznika? Z kim Bialenia powinna utrzymywać najbliższe kontakty, z kim współpracować, a z kim nie?
 
Wobec małej raczej aktywności NUPIA czy ZSKHiW oraz upadku La Palmy, nie mam co do tego wątpliwości. Co do kontaktów - gdy miną już tam problemy z aktywnością, postawiłbym na Skarland i Surmenię, oraz Abachazję. Z daleka trzymałbym się od innych katolickich monarchii Vaarlandu (gdyż tamtejsi obywatele, w przeciwieństwie do Skarlandczyków, nie są do Bialeńczyków zbyt podobni) oraz od Sarmacji.
 
Ilekroć mowa o stosunkach z zagranicą, tylekroć zawsze podkreśla Pan, że z Księstwem Sarmacji nie powinny nas łączyć żadne więzi. Dlaczego? Czy to wynika tylko z różnic w postrzeganiu historii i tożsamości narodowej, czy z czegoś jeszcze?
 
Przede wszystkim wynika to z prostego faktu, że obydwa społeczeństwa po prostu nie chcą się ze sobą dogadać. Współpraca przy czymkolwiek na szczeblu państwowym będzie budziła sprzeciw. Jedyne, co może przejść, to inicjatywy od początku do końca prywatne - jak np. z sukcesem zorganizowany niegdyś mikroświatowy turniej Supremacy.
 
Jak Pan wie, pamiętnego 7 maja 2016 r. kilka państw zakończyło działalność, niedługo po tym wydarzeniu upadła La Palma. Czy w dobie wielkiego, mikroświatowego kryzysu dwa największe i najaktywniejsze państwa polskiego wirtualnego globu - Bialenia i Sarmacja - nie powinny rozpocząć szeroką współpracę nie tyle na płaszczyznach wewnętrznych, co zewnętrznych? Czy nie powinny wspólnie promować mikroświat, walczyć o każdego potencjalnego mikronautę i o tych doświadczonych i starych?
 
Wciąż stoję na stanowisku, że z poziomu państwa to się nie uda, bo część obu społeczeństw będzie to torpedować. Natomiast i w Bialenii, i w Sarmacji znajdą się chętni na promowanie mikroświata jako takiego. Wystarczy tylko, jeśli te osoby dogadają się ze sobą nawzajem co do szczegółów i współpraca gotowa. Bez angażowania w to organów państwowych.
 
Tylko może po to, by skutecznie tę promocję przeprowadzić, niezbędna jest pomoc i zaangażowanie organów państwowych? Bez takiego oficjalnego nadzoru mało kto przejmie się sytuacją polskiego mikroświata, a chyba zgodzi się Pan, że jest ona zła i niestabilna. W jednym z ostatnich artykułów "Obserwatora Sarmackiego" autor wyróżnił dwie koncepcje - izolacji i pomocy krajom upadłym. Do której z grup się Pan zalicza?
 
Bynajmniej. Mikroświat tworzą przede wszystkim ludzie, a władze państwowe to tylko pochodna tego wszystkiego. Zresztą, mieliśmy w Bialenii już dwie duże konferencje międzynarodowe (i nie tylko, bo wcześniej były np. obrady Sojuszu na rzecz Rozwoju i Promocji), podczas których radziliśmy m. in. nad wspólną promocją, i wynikło z tego tyle, że forum mikronacje zostało "reaktywowane" oraz powstała facebookowa grupa dla mikronautów, która jednak ostatecznie stała się platformą przede wszystkim wewnętrzno-integracyjną. Co do tego podziału, jako, że jestem mikronautą młodego pokolenie, bliższe są mi, mimo "betonowych" poglądów, koncepcje z opcji pomocowej.
 
... dlatego opowiadał się Pan za reaktywacją La Palmy w granicach Republiki?
 
Wut? Ja twierdziłem, że dla Palmowców już nic tak właściwie nie możemy zrobić.
 
Oczywiście moje pytanie było zadane celowo po to, by pokazać, że jest Pan niekonsekwentny, a wręcz przeczy Pan samemu sobie. Z jednej strony zalicza się Pan do zwolenników orientacji kosmopolitycznej, zaś z drugiej - nie chce Pan pomóc La Palmie i jest Pan przeciwnikiem włączenia jej do Bialenii. To w takim razie dlaczego nie da się nic dla La Palmy zrobić, skąd takie przypuszczenie i skąd w ogóle takie idee w Bialenii?
 
A więc wydało się, jestem kobietą. (śmiech) A tak na poważnie - w poważnym stopniu nadinterpretujesz moje wypowiedzi. Nie pisałem w ogóle, czy chcę bądź nie chcę La Palmy do Bialenii włączyć - wszystko, co zrobiłem, to przedstawiłem obiektywnie "zdolność negocjacyjną" Republiki Palmowej oraz zaznaczyłem, że mieszkańcom za bardzo nie pomożemy. Jak również, nie zaliczyłem siebie do zwolenników kosmopolityzmu, jedynie powiedziałem, że bliżej mi do idei z tej grupy, aniżeli z tej izolacyjnej. Czemu dla La Palmy nic się nie da zrobić? To dosyć proste - większość tamtejszych wróciła do swojej wurstlandzkiej ojczyzny w takie pędy, że Ci, którzy z innych okolic na palmowy archipelag zawędrowali, musieli za nich ogłosić upadek kraju, mimo stania niżej w hierarchii urzędowej. Ta grupa, czyli familia da Firenza, ma się gdzie podziać, jak również od pewnego czasu przed ostateczną kapitulacją to oni najgłośniej zwracali uwagę na problematyczne braki w aktywności. Jedyne, co w teorii moglibyśmy uczynić, to wrzucić bazy danych z ichnich forów dyskusyjnych na nasz serwer, ale bez obecności Calvo tak czy siak byśmy ich nie uzyskali, nawet w razie, gdyby osoby, które ostatnie z palmowego okrętu zeszły, zechciały taką ofertę przyjąć. Skąd taka idea w Bialenii? Tutaj muszę stwierdzić, że nie jestem pewien, czy chodzi o mój i nie tylko mój sceptyczny głos, czy o kosmopolityzm - mógłbyś doprecyzować?
 
Chodzi mi o ideę udzielenia pomocy La Palmie. Musi Pan przyznać, że takie pomysły nieczęsto się pojawiają i mogą wzbudzać, a nawet jestem przekonany, że wzbudzają w innych częściach mikroświata kontrowersje. Czy Bialenia nie boi się reakcji nie tylko La Palmy, ale także np. Sarmacji? Dało się nawet słyszeć od niektórych mieszkańców Republiki zapowiedzi stworzenia lub utrzymania mocarstwowej pozycji Bialenii. Sądzi Pan, że inkorporacja innego tworu to dobry sposób na zostanie mocarstwem właśnie?
 
Za całą Bialenię odpowiadać nie mogę - w tym celu trzeba by ankietę zorganizować. Ja tam jednak specjalnie się zdania zagranicy nie boję, bo i co nam mogą realnie zrobić? Inkorporacja to jeden ze sposobów na mocarstwowość, ale nie może to dotykać wyłącznie pikseli, bo one to dadzą co najwyżej parę wątków o tamtejszych miejscowościach, co jest zabawą na tydzień. Inkorporowane tereny muszą być zamieszkałe, najlepiej przez ludność przyjazną - ale nie będącą obywatelami państwa inkorporującego. Właśnie z tego powodu idea pomocy przez dołączenie do umowy trójstronnej RB-CB-KH, jakkolwiek szczytna by w teorii nie była, jest skazana na klęskę.
 
Niedawno Bialeńczycy, a właściwie znikoma ich ilość, wyłonili w wyborach parlamentarnych skład izby kolejnej, XXI już, kadencji. Jak Pan ocenia tę elekcję, jej rezultaty? Czy były jakieś zaskoczenia dla Pana? Co z reprezentantami Pańskiej partii - BPD?
 
Jedynym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że Wspólnota Rozwoju uzyskała tylko jeden mandat. Zwłaszcza, że większość największych przeciwników tej partii akurat ucichła. Bialeńska Partia Demokratyczna wykonała plan, jakim było wejście we dwóch.
 
Nie jest Pan zdziwiony porażką Fredericka Hufflepuffa, dość znanego polityka, byłego Wiceprezydenta i kilkukrotnego kandydata na najwyższe stanowisko w państwie? Czy sukces Obywatelskiego Przymierza Bialenii jest zwiastunem nowej jakości na scenie politycznej? Czy to obóz, który faktycznie nadaje się do rządzenia (można rzec, że już rządzi)?
 
Czyż jego brak uzyskania mandatu nie jest częścią zdobycia przez WR tylko jednego miejsca w Parlamencie? ;) Nadawać to się Sprzymierzeni nadają jak najbardziej, ale przede wszystkim z powodu, który nie pozwala mi nazwać ich "nową jakością" - są to starzy wyjadacze, w bojach politycznych w Bialenii zaprawieni. Jedyną osobą z krótkim stażem obywatelskim jest Ametyst, jednakże, on się z Bialeńczykami, że tak mocno potocznie to ujmę, zadaje od 2012 roku, więc wciąż ciężko nazywać go świeżakiem.
 
Jakie projekty ustaw Bialeńska Partia Demokratyczna zgłosi w XXI kadencji Parlamentu? Czego można się po posłach tego ugrupowania, czyli po Panu i Rononie Dexie, spodziewać - to znaczy jakie sprawy poprzecie, a jakich na pewno nie? Jesteście za zmianą Ordynacji?
 
Przypuszczam, że oczekiwane od dawna zmiany w Kodeksie Cywilno-Karnym, bo tym ja się miałem zająć. Spodziewać się można dokładnie tego samego, co zwykle - popierania zmian drobnych, dotyczących spraw, które nie działają, a odrzucanie nazbyt radykalnych pomysłów. Ordynacja to najczęściej zmieniająca się ustawa, i zapewne znowu wyniknie po drodze jakiś problem do naprawienia.
 
Czy jest Pan zadowolony z pracy Prezydenta Alberto de Mediciego y Zepa i jego rządu? Jak skomentuje Pan aktywność władzy, jej poczynania? Jakie stanowisko w tej sprawie ma BPD?
 
Cóż, muszę szczerze przyznać, że praca rządu wyglądała trochę lepiej na początku kadencji niż teraz. W związku jednak z tym, że wszyscy mieli już czas, żeby poświętować zdane matury i inne sprawy, to jestem dobrej myśli na przyszłość. Poczynania są dobre - tylko albo i aż. BPD oficjalnego stanowiska nie ustalała, i, jak mogę zdradzić, nie ma tego jak na razie w planach.
 
Na ile prawdopodobne jest, że BPD wystawi swojego kandydata w następnych wyborach prezydenckich? Czy na dzień dzisiejszy w wyborach poparlby Pan Alberto de Mediciego i czy realny jest powrót Andrzeja Swarzewskiego na fotel głowy państwa?
 
Prawdopodobieństwo to jest odwrotnie proporcjonalne do prawdopodobieństwa zgłoszenia się kandydata, którego uznamy za odpowiedniego. Poparłbym Adasia jak najbardziej, zaś powrót Andrzeja jest wysoce prawdopodobny, jeżeli zechce zgłosić swoją kandydaturę, jak zwykle zresztą.
 
I ostatnie, bodaj najtrudniejsze dla Pana pytanie - kiedy i czy już w tych następnych wyborach zdecyduje się Pan na start na stanowisko Prezydenta? Od czego to zależy?
 
Zdania od bardzo dawna nie zmieniłem - dopóki nie nastąpi sytuacja, w której naprawdę nie będzie miał kto tego stanowiska objąć, to ja się na ten stołek pchać nie będę. Już pal licho moje tak sobie realistyczne koncepcje prowadzenia polityki zagranicznej, główny powód, dla którego się wstrzymuję od próby przejęcia kluczy do Pałacu Prezydenckiego to fakt, że nie mam głowy aż tak pełnej pomysłów na ciągnięcie tego wózka w całości. Po prostu, konduktor to osoba, która powinna swoim nastawieniem mobilizować do pracy cały kraj. A ja tak w 1/3 kadencji nie miałbym już koncepcji na to, co robić dalej. Raz kandydowałem - i bardzo dobrze, że wtedy nie wygrałem.
 
Dziękuję bardzo za rozmowę.
 
Również dziękuję.
 
Wywiad przeprowadził Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny.


Kraj: Swarzewska-Dostojewska nie wróci
27 maja 2016 r. na forum Bialenii pojawił się kolejny powitalny wątek, stworzony przez konto należące do Prezydent Aleksandry Izabelli Swarzewskiej-Dostojewskiej, która została zastrzelona przez funkcjonariusza Policji Krajowej kilka miesięcy temu w wyniku podejmowanych, kontrowersyjnych i zagrażających istnieniu państwa działań. Swarzewska-Dostojewska ogłosiła kilka razy stan wyjątkowy, nie chciała go znieść, próbowała internować opozycjonistów, a także wystosowała orędzie, w którym obwieściła aneksję części terytorium Księstwa Sarmacji. W związku z postem użytkowniczki "Regina Anna Swarzewska", pojawiły się głosy, by stworzyć Dostojewskiej możliwość powrotu do kraju. Pomysł poparło kilku bialeńskich polityków, zaś ostro sprzeciwili mu się Eddard Noqtern i Frederick Hufflepuff - osoby, które za czasów kadencji Prezydent miały być wydalone z terytorium Ojczyzny. Dyskusję przerwała decyzja Sądu Ludowego, który jasno stwierdził, że Prezydent Alberto de Medici nie ma prawa ułaskawić jakiejkolwiek postaci mającej na koncie karę śmierci, wykonaną przez Policję.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny


Świat: Zmiany w MUP
28 maja 2016 r. zakończyły się wybory do składu Rady Rewizyjnej Mikronacyjnej Unii Piłkarskiej. Do Rady weszli Ludwik Tomović (Slawonia), Michał Michaleus (Wandystan) oraz Krzysztof Hans (Trizondal). W głosowaniu delegatów głównych federacji zrzeszonych w organizacji zdobyli oni kolejno 10, 9 i 10 głosów. Członkiem Rady Rewizyjnej nie zostanie Tomasz Dostojewski, który otrzymał zaledwie 4 głosy. Bialeński Związek Sportowy poparł Krzysztofa Hansa, Ludwika Tomovicia i Tomasza Dostojewskiego, Federacja Piłkarska Hasselandu postawiła na Ludwika Tomovicia, Michała Michaleusa oraz Krzysztofa Hansa, zaś Brodryjska Federacja Piłkarska na Tomasza Dostojewskiego, Krzysztofa Hansa i Michała Michaleusa.
W ten sam dzień Prezydent MUP rozpoczął procedurę wyboru nowego włodarza organizacji. Wystartował kilkudniowy termin zgłaszania kandydatur - pierwszym pretendentem został... dotychczasowy Prezydent Robert Janusz von Thorn, który w swoim podsumowującym wystąpieniu wymienił odniesione sukcesy (aktualizację forum, strony głównej i artykułu na Micropedii o MUP, organizację kilku ważnych debat i głosowań, powrót do formuły rankingu lig narodowych), a także niezrealizowane postulaty, m.in. brak przeprowadzenia rozmowy o możliwościach, planach i potrzebach z każdym delegatem.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny