WYDANIE NR 55
z dnia 8 maja 2016r.
W numerze:
"Filozofia Dębiarza": Mikronacyjna biurokracja
Kraj: Trwa wybór hymnu państwowego Republiki Bialeńskiej
Kraj: Referendum konstytucyjne dobiega końca
"Naczelny Felieton": Dehasselandyzacja już wkrótce!
Daniel Von Witt, Premier Dreamlandu w rozmowie z Eddardem Noqternem: "Hasseland może jeszcze nabroić"
Wybór numeru


"Filozofia Dębiarza": Mikronacyjna biurokracja
Mikronacyjna biurokracja
Mikroświat, jako wirtualne odbicie świata realnego, w założeniu ma (czy też w pewnym sensie miał) być miejscem, w którym można na swój sposób uciec od rzeczywistości. Coraz więcej czasu potrzebujemy na zajmowanie się wirtualnymi sprawami, chcemy, by otaczająca nas wirtualna rzeczywistość była dla nas jak najbardziej odpowiednia. Jednym z czynników, który sprawia, że to wygląda zupełnie odwrotnie jest biurokracja, która lubi stopniowo zżerać wszystkie możliwości kreatywnego działania, ograniczając je tylko do wypełniania wniosków lub dopasowywania się do mocno opresyjnego prawa.
Gdybyśmy przyjrzeli się każdemu systemowi prawnego, który w różnych odmianach funkcjonuje w polskich mikronacjach, z pewnością znaleźlibyśmy w każdej kilka dokumentów, które są tak zbędne, że ich opisywanie również byłoby zbędne i niepotrzebne. One jednak funkcjonują w życiu każdego państwa, ale często są na tyle niepraktyczne, że nawet nie obchodzą pojedynczego obywatela. Niestety to tylko jeden z wielu niepotrzebnie wprowadzanych w życie przedsięwzięć. Oprócz niepraktycznego prawa często mamy do czynienia z zupełnie bezsensownie powoływanymi organizacjami międzynarodowymi lub szczytami, które powołuje się tylko w celu szczytowania (polecam lekturę kilku pierwszych wydań "wBialenii".
Od momentu zmieszania Al Rajn z błotem wygląda to jeszcze gorzej, a przecież można pracować "dla dobra mikroświatowej piłki". Obwieszczanie startów kolejnych edycji Mundialu, czy też ligi międzynarodowej to nie wszystko. Z biegiem czasu coraz mniej krajowych lig piłkarskich rozpoczyna następne sezony. To już jest jeden palący problem, bo jeszcze rok temu lig funkcjonowało więcej, a teraz wątpię, aby ich liczba znowu miała zacząć wzrastać. Brak widocznego działania w tym zakresie oznacza ewidentną słabość obecnych władz organizacji w podejmowaniu wyrazistych decyzji. Zobaczymy zatem dokąd ten mikronacyjny potwór dojedzie i czy jeszcze będzie w stanie czymś ciekawym się wykazać, bo jeśli nie, to lepiej pogrzebać go teraz, gdyż później to może boleć jeszcze bardziej, a tego byśmy nie chcieli, prawda?
RDH


Kraj: Trwa wybór hymnu państwowego Republiki Bialeńskiej
8 maja 2016 r. po południu Prezydent Alberto de Medici rozpoczął narodowe konsultacje na temat wyboru hymnu państwowego Republiki Bialeńskiej. Melodię pieśni do wybranych wcześniej w głosowaniu obywatelskim słów ma ułożyć Herman Kolineusz-Michalski. Tekst hymnu mają prawo zaproponować mieszkańcy państwa - na opracowanie i wysłanie kandydatury mają dwa tygodnie od dzisiejszego dnia. Bialenia nigdy nie miała własnego, oficjalnego hymnu. Jego wybór jest kolejnym odważnym, nowatorskim pomysłem Księcia Prezydenta.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny


Kraj: Referendum konstytucyjne dobiega końca
Według nieoficjalnych informacji, frekwencja w referendum konstytucyjnym wyniosła 50%, tym samym głosowanie będzie wiążące. Obywatele decydują, czy są za, czy przeciwko przyjęciu ustawy o zmianie Konstytucji Republiki Bialeńskiej. Zaproponowane reformy dotyczą art. 10 ust. 4 i art. 27 ust. 2 ustawy zasadniczej - są to poprawki kosmetyczne i nie będą mieć jakiegokolwiek znaczącego wpływu na życie obywateli państwa.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny


"Naczelny Felieton": Dehasselandyzacja już wkrótce!
Tekst po raz pierwszy pojawił się w "Gazecie Hasselandzkiej".
Fiodor Swirydiuk, wyrazisty, kontrowersyjny bialeński polityk o antyhasselandzkich poglądach, rozpoczął kolejną dyskusję w kraju. W swoim “Mega Super Manifeście” domaga się zerwania umowy stowarzyszonej z Królestwem Hasselandu, likwidacji wszelkich rzeczy i spraw, które są z nim związane, wyparcia z narodowej pamięci współpracy z Hasselandem, zniesienia wszystkich ustaw wprowadzonych przez Wspólnotę Rozwoju oraz kilku innych, istotnych jego zdaniem zmian.
Postulaty Fiodora Swirydiuka są nierozsądne i na niskim poziomie merytorycznym. Chęć jak najszybszego, najmocniejszego i najtrwalszego oddalenia się Bialenii od Hasselandu budzi emocje – w przypadku Swirydiuka jest uzasadniona. Powtarza ją co jakiś czas, lecz z marnym skutkiem. Na wypowiedzenie sojuszu Hasselandowi nie ma co liczyć, zwłaszcza, gdy stery w Republice objął Prezydent Alberto de Medici – człowiek mądry i wyważony. Szanse na taki scenariusz były spore w okresie nieudanych rządów Prezydent Swarzewskiej-Dostojewskiej. Mimo to, przeforsowanie takiej idei jeszcze bardziej skróciłoby kadencję włodarz i ona o tym doskonale wiedziała…
Fiodor Swirydiuk ma też obsesję na punkcie jednej z bialeńskich partii politycznych – Wspólnoty Rozwoju. Ich członków i sympatyków nazywa nierzadko “szkodnikami”. Bagatelizowanie roli “WR-on”, jak zwykł ich określać, jest jednak bezsensowne. Każdy Bialeńczyk wie, że Wspólnota włożyła niemały wkład i wysiłek w budowę silniejszej, lepszej Bialenii, w szczególności wymienić tu trzeba Eddarda Noqterna, byłego Prezydenta.
W Republice Bialeńskiej – oazie liberalizmu i wolności – wszyscy mają zagwarantowane prawo do swobodnego wypowiadania się. Szkoda, że niektórzy nadużywają tego prawa, łamiąc szereg przepisów i zapisów oraz ogólnie przyjęty savoir vivre. Fiodor Swirydiuk powraca z coraz ostrzejszymi zapowiedziami reform, porównując przy tym Hasselandczyków do … nazistów. Czy grozi nam i mikroświatowi “dehasselandyzacja”? Mam wielką nadzieję, że nie!
Frederick Hufflepuff, “wBialenii”


Daniel Von Witt, Premier Dreamlandu w rozmowie z Eddardem Noqternem: "Hasseland może jeszcze nabroić"
W dniu dzisiejszym w gazecie wBialenii wywiad z nowym Premierem Rządu Królewskiego w Dreamlandzie, Majordomem Elderlandu, znanym Kartografem Królewskim, mikronacyjnym aktywistą, organizatorem wielu imprez ogólnomikroświatowych - Danielem von Wittem. Witam serdecznie, Panie Premierze!
Witam Waszą Królewską Mość i Czytelników.
 
Został Pan wybrany Premierem Rządu Królewskiego w Dreamlandzie. Jakie są Pana plany? Jakie pierwsze kroki Pan podejmie? Czy liczy Pan na znaczący wzrost aktywności w kraju?
 
Tak jak powiedziałem już w swoim wystąpieniu programowym w Parlamencie Królewskim najważniejszą sprawą dla mnie jest polityka krajowa i polityka promocyjna. Zadania w ich zakresie mają się ogniskować przede wszystkim wokół zaprowadzania porządku w administracji publicznej po długotrwałym okresie stanu wyjątkowego. Stopniowo zaczną być naprawiane lub budowane nowe serwisy internetowe, których podstawowym zadaniem będzie przekazywanie aktualnych informacji z różnych sfer życia w Królestwie i sfer działania sektora publicznego, których głównym adresatem będą młodzi mieszkańcy, niezorientowani jeszcze w sytuacji "co, gdzie, jak?". Migracje serwerów dokonujące się aż od wprowadzenia poprzedniej Konstytucji tylko pogłębiły istniejący rozgardiasz. Należy to szybko naprawić i Rząd zajmie się w pierwszej kolejności stronami mu samemu podległymi. Jednocześnie będę starał się ponaglać prowincje, aby robiły to samo w szybszym tempie. Szczególnie chodzi tu o Królestwo Scholandii, które stoi w tym samym miejscu, w którym było jeszcze niemal rok temu, kiedy zawierało unię z Królestwem Dreamlandu. Zadania na tym polu nie są może zbyt ambitne, jednak nie da się rozwijać kraju w bałaganie. Ponadto istotną kwestią jest polityka obywatelska, szeroko rozumiana: od promocji po edukację. Dużo na ten temat powiedziałem w expose i pierwsze kroki w kierunku realizacji celów w tych obszarach są już podejmowane. Natomiast gdy rozchodzi się o moje oczekiwania co do wzrostu aktywności. Aktywność w Królestwie zaczęła wzrastać przed wyborami, kiedy nie funkcjonowały jeszcze żadne władze poza Dworem Królewskim, więc Rząd dołoży tylko swój wkład w tą aktywność, gdyż ona już rośnie. Jestem dobrej myśli i uważam, że możemy liczyć na poprawę.
 
W jaki sposób zamierza prowadzić Pan politykę promocyjną? Czy znalazł już Pan jakąś receptę, która pozwoli pozyskać nowych obywateli i utrzymać ich na dłużej w mikronacji? Czy uważa Pan, że współpraca międzynarodowa, choćby z Bialenią jest w tej dziedzinie możliwa, potrzebna?
 
Polityka promocyjna będzie prowadzona w formie reklamy zewnętrznej. Mikronacje są środowiskiem liczącym kilkaset osób, jednak w Internecie funkcjonują wspólnoty, grupy dyskusyjne, strony tematyczne, które gromadzą tysiące lub dziesiątki tysięcy ludzi, a portale społecznościowe setki tysięcy czy miliony. Trzeba udać się właśnie tam, gdyż jest nieprawdą, że mikronacje są elitarną formą rozrywki w Internecie. Bądźmy poważni: spójrzmy na Nordatę i większość tamtejszych państw. Czy to jest jakaś szczególna śmietanka towarzyska internautów? Zostawiam bez odpowiedzi. Tak więc ludzi, którzy bawiliby się z nami tutaj jest całe mnóstwo, jednak większość z nich po prostu nie wie o istnieniu takiej formy zabawy. Trzeba więc się im po prostu przedstawić. Natomiast co do współpracy: jest ona oczywiście możliwa, chociaż trzeba przyznać, że inni ludzie osiedlają się w Republice, a inni w mojej ojczyźnie. To również ma znaczenie w działaniach promocyjnych.
 
Co Pan ma na myśli pokazując przykład Nordaty? Czy chodzi o takie państwa jak Bialenia, Brodria i Kugaria? Czy są to państwa inne lub w jakimś stopniu gorsze? Czy różnorodność ludzi do jakich mogą trafić mikronacje są ich zaletą, czy raczej wadą, ponieważ niektóre państwa zaniżają poziom?
 
Mam na myśli tylko krążący wśród nas samych stereotyp, że mikronacje są elitarną zabawą. Ja się z tym nie zgadzam. Wśród mikronautów są różni ludzie: głupsi, mądrzejsi, zaradniejsi jak i ciamajdy. Kiedy spojrzy się na Nordatę to część jej państw lub tworów przypominających państwa tworzą osoby, które z elitarną zabawą nie mają nic wspólnego. Nikt z nas nie ma, gdyż jest to mit, mający być zresztą wykorzystywany w promocji mikronacji. Nie można jednak oszukiwać ludzi z zewnątrz o elitaryzmie mikronacji, skoro duża część z nich ma problemy z samym przetrwaniem, nie mówiąc już o jakiejś stabilności czy rozwoju. Nie chcę w tym miejscu prowadzić też jakiejś analizy porównawczej państw wirtualnych, jednak ich różnorodność sprawia, że ludzie o podobnych cechach, oczekiwaniach, preferencjach, wieku itd. trafiają w kręgi, w których mogą się lepiej czuć. To dlatego WKM mieszka w Królestwie Hasselandu, a ja w Królestwie Dreamlandu.
 
Jakie będą główne kierunki polityki zagranicznej Dreamlandu za pańskiej kadencji? Czy planowana jest szersza współpraca z Bialenią i państwami stowarzyszonymi? Jak będą układać się stosunki na linii Grodzisk-Dreampolis?
 
Polityka zagraniczna Królestwa Dreamlandu zostanie skupiona na nowym projekcie Wspólnoty Korony Ebruzów. Będzie to polegało na odejściu od formy stowarzyszenia krajów pod panowaniem dynastii Ebruzów, jak postrzegana jest dziś WKE, na rzecz formy pierwotnej - instytucjonalnej, w której Rada Wspólnoty i Konsul będą mieć istotne znaczenie dla krajów wspólnoty i silną pozycję na świecie. Z kolei państwa uczestniczące w koalicji mogłyby przede wszystkim czerpać wsparcie polityczne i militarne od pozostałych członków ugrupowania oraz jego struktur, o których wspomniałem. Myślę, że w zdefragmentowanym Mikroświecie, właśnie takie projekty będą cieszyć się zainteresowaniem słabnących małych i średnich mikronacji, które chcą przetrwać i nie są zainteresowane akcesjami do silniejszych graczy, chcąc zachować niezależność i szanse autonomicznego rozwoju. Jeżeli zaś chodzi o partnerstwo z Bialenią - jest ono możliwe, jednak wymaga dokonania przez nas oceny możliwości osiągania realnych i obopólnych korzyści z jego zawiązania. Mam nadzieję, że uda mi się poruszyć ten wątek w kontaktach z władzami Republiki. Inna sytuacja jest z Księstwem Sarmacji, z którym utrzymanie poprawnych stosunków będzie dużym wyzwaniem. I wcale nie dlatego, że obrany został jakiś wojowniczy kurs, jak sądzą sami Sarmaci, tylko z powodu źle załatwionych spraw, nad którymi mój rząd nie może przejść obojętnie, gdyż są one istotne dla części społeczeństwa Królestwa Dreamlandu, które reprezentuję.
 
Panie Premierze, chciałbym spytać jaki jest Pana osobisty stosunek do Bialenii, jaki do Hasselandu, a jaki do Brodrii? Czy nadal uważa Pan, że Hasseland "steruje" Bialenią rękami Piotra de Zayma?
 
Mój stosunek do Bialenii jest pozytywny z wielu względów. Kraj jest duży, urósł w szybkim tempie, ludzie dobrze się u was czują. A co najważniejsze, dobrze radzi sobie z kryzysami zmiany władzy. O Brodrii nie mam wykreowanej opinii - może dlatego, że nie widać jej zbytnio w bialeńskim trio oraz z powodu faktu, że nie miałem dużej styczności z tamtejszymi władzami. Jeśli zaś chodzi o Hasseland - mój stosunek do ojczyzny WKM jest obecnie neutralny, chociaż nie zdziwię się, gdyby Wasz kraj miał znów coś nabroić. Piotr de Zaym to całkiem inna para kaloszy, na osobną rozmowę.
 
Bardzo dziękuję za ten wywiad, Panie Premierze. Może chciałby Pan na koniec powiedzieć parę słów czytelnikom gazety?
 
Ja również bardzo dziękuję. Bycie gościem wBialenii to czysta przyjemność. Czytelników zachęcam do aktywności również i podsyłania własnych tekstów, zakładania własnych gazet, gdyż prasa to ogromna wartość Mikroświata i jeśli w jakiś sposób można go skutecznie promować to właśnie za jej pośrednictwem.