WYDANIE NR 51
z dnia 30 kwietnia 2016r.
W numerze:
"Filozofia Dębiarza": Na lepszy czas...?
Artykuł Piotra Pawła I: "Poszukajmy czegoś, co nas łączy"
Artykuł Jana Lubomirskiego O aferze z klonami z Federacji Al Rajn
Kraj: Dużo się dzieje w kulturze
Wybór numeru


"Filozofia Dębiarza": Na lepszy czas...?
Na lepszy czas...?
Mijają dni, tygodnie, miesiące, lata, mikroświat wciąż doświadcza wielu przemian, co nowego się rodzi, coś starego i przegniłego odchodzi. Po ponad pięciu latach aktywności na polskiej scenie mikronacyjnej coraz częściej popadam w sentymentalizm i melancholię, wspominając czasy, które bezpowrotnie minęły i już nie wrócą. Dzisiaj za pośrednictwem "wBialenii" spróbuję wysilić się na ostateczne podsumowanie, a także spróbuję powróżyć z fusów i przedstawię swoją wizję polskiego mikroświata na nadchodzące lata.
Czemu lata, a nie na przykład miesiące? Zdeklarowani pesymiści powinni podnieść alarm, że z roku na rok mikroświat coraz bardziej schodzi na psy i że ostatecznie rozwiązanie kwestii wirtualnej nadejdzie prędzej, niż możemy się spodziewać. Nic bardziej mylnego. Gdyby za wartość, według której możemy ocenić stopień możliwości rozwoju i perspektywiczności mikroświata, uznać liczbę v-państw, to faktycznie można złapać się za głowę. Przyznajmy jasno, że obecnie nie już tylu tak wyrazistych mikronacji, które możemy z łatwością odróżnić, jak kiedyś. Gdy Młody Dębiarz zaczynał swoją "zabawę w państwo" w 2011 roku to odszukał niejaką Micropedię i był zachwycony różnorodnością i bogactwem wyboru. Czego tam można byłoby nie wybrać - Scholandia, Arctiq, Mikrosławia, Eskwilinia, Wielka Polondia, Samunda czy wielkie potęgi w stylu Sarmacji czy Dreamlandu. Dzisiaj już takich mikronacji nie spotkamy, oprócz starych, ogranych wyborów możemy co najwyżej popluskać się w kałuży mikronacji bez pomysłu, powstałych dla samej chęci władzy, bez kreatywnej duszy i bez ludzi, którzy mają jakiś zamysł i chcą go realizować. Gdy kilka miesięcy temu próbowałem poszukać jakiegoś młodego państwa, które mogłoby być dobrym partnerem dla Trizondalu (i nie tylko), to w zasadzie wybór polegał na strzale w stylu chybił-trafił. Zlepki nazw, które kompletnie nic nie mówią lub dają błędny obraz rzeczywistości. Nie chcę, by odczytywano to na zasadzie "wszystko już było, a nowe jest słabe", ale chyba nie mogę inaczej tego określić.
A jednak część z nich trzyma się całkiem dobrze, niestety nie tak dobrze, jak mogłyby wyglądać w latach ubiegłych, tylko na rok 2016. No dobrze, nie rodzą się jakieś wybitne mikronacje, to może chociaż współpraca pomiędzy obecnie funkcjonującymi państwami wygląda dobrze? Okazuje się, że też nie do końca tak, jak można byłoby oczekiwać. Ostatnimi czasy dużo mówiło się o szczytach, dużo się planowało, ale ostatecznie niczemu dobremu takie szczytowanie się nie przysłużyło. To może jakieś nowe inicjatywy? Niestety, z tym też nie jest zbytnio rewelacyjnie, że o dobijaniu trupa pod nazwą Our Sound nie wspomnę. Idea tego konkursu wyczerpuje się w momencie, gdy zamiast wybrać piosenkę, którą można zidentyfikować z danym państwem, wybiera się jakieś popularne wyjce i wrzuca do propozycji z nadzieją, że może dobry wynik na takim graniu można wyciągnąć. Ze sportem też już nie jest tak dobrze, jak jeszcze 2 lata temu, gdy udało się zorganizować konkursy w różnych konkurencjach, nie ograniczając się wyłącznie do piłki nożnej, która też przechodzi różne perturbacje, przechodząc z rąk jednej mafii do drugiej.
Przeszłość mamy już wstępnie omówioną, ale co z diagnozą na przyszłe lata? Jeśli w mikroświat nie wstąpi jakaś nowa fala ludzi kreatywnych, którzy wreszcie zatrzymają tę postępującą modę na marazm dookoła, jeżeli w każdym z nas nie zaczną pałętać się myśli o jakiejś zmianie, to o dobrej sytuacji wirtualnego polskiego globu nie ma co mówić. Bez nowego tchnienia nasz światowy wóz daleko nie pojedzie. Gdzie zatem ich szukać? Przede wszystkim trzeba liczyć się z tym, że trzeba się otworzyć na media społecznościowe. Nie ograniczać się do konta na Facebooku czy do wysyłania jednego twitta raz na miesiąc. Już dobrze zaplanowana kampania promocyjna może przynieść dobre owoce. Po dobrej reklamie trzeba mieć coś do zaoferowania już podczas pierwszej wizyty na forum państwa. Suche teksty czy proste grafiki nie wystarczą - jeśli chcemy myśleć o większej liczbie mieszkańców, to musimy być atrakcyjni od strony graficznej oraz czysto zabawowej. Dzisiaj zamiast tego mamy ogólnoświatowe portale, na których ostatni człowiek pojawił się jakieś dobre lata temu, nie mamy żadnej, aktywnej w dużym stopniu swoistej Wikipedii na temat wszystkich państw. Wszystko wieje trupem, więc jak tutaj można liczyć na świeży napływ ludzi, skoro jest tak, jak jest?
Zawsze można iść w bardziej alternatywne metody powiększania liczby v-światowej ludności poprzez publiczne przyzwolenie na klony. Takie głosy pojawiają się w wielu różnych miejscach mikroświata. Skoro nowi się nie pojawią, to dajmy szersze pole manewru dla tych, którzy bawią się w wirtualne państwa codziennie. Gdyby nie było już innego wyjścia, to wtedy tylko takie rozwiązanie zostaje, ale czy o to nam chodziło, gdy po raz pierwszy witaliśmy się ze swoimi ojczyznami? Czy nie woleliśmy dużego państwa, w którym można wiele zrobić zamiast państw dwuosobowych, gdzie poza zabawą dla samego siebie nie można zrobić praktycznie nic więcej? Po co nam wtedy marnować czas na kreowanie choćby pięciu różnych tożsamości dla samego podwyższania wskaźników i statystyk. Miejmy nadzieję, że tylko złowroga i nieprawdziwa perspektywa zmian, choć nie liczmy na to, że lepsze czasy nadejdą same z siebie...
RDH


Artykuł Piotra Pawła I: "Poszukajmy czegoś, co nas łączy"
Poszukajmy czegoś, co nas łączy
Mikronacje chętnie tworzą swoją historię. Szukają władców w odległych czasach średniowiecza, choć jeśli można, wywiedliby je ze starożytności. To jednak może być trudne. Największym problemem jest fakt, że niemal każda mikronacja buduje własną historię absolutnie samodzielnie. W efekcie mamy wiele rozbieżnych narracji. Król Megieryk III z Ikslandii nigdy nie spotkał się z wielkim księciem Populisem IV z Ygrecji, choć rzekomo żyli w tym samym czasie, a ich kraje graniczyły ze sobą. Mój pomysł polega więc na stworzeniu wspólnych punktów historii. Np. rok 1365, wielki zjazd władców w Burlubergu. Rok 1617 i wielka wojna, w której walczyło aż pięć czy siedem krajów, ze znalezieniem terytoriów dwóch z nich gdzie trwały najkrwawsze boje (z tym będzie trudniej...). A może nawet sięgnięcie po wspomnianą już starozytność i stworzenie "mikronacyjnego Rzymu" lub "mikronacyjnej Grecji".
Sprawą zajmie się instytut Neksjalizmu Hasselandzkiej Królewskiej Szkoły Wyższej. Zorganizujemy seminarium z udziałem naukowców z zainteresowanych krajów. Na poczatek może Bialenia, Brodria i Hasseland? I na początek jakies kompletnie niekontrowersyjne tematy w rodzaju zjazdu królów i książąt (a może i cesarzy)? To oczywiście zajęcie nie dla wszystkich, ale są pasjonaci v-historii. I do nich apeluję: spróbujmy zrobić coś razem. Może nawet napiszmy jakąś narracyjną wersję tej opowieści, a nawet dwie, różniące się od siebie. Inna może być narracja bialeńska, inna sarmacka, a inna dreamlandzka. Ważne, by zgoda była co do jednego: władcy spotkali sie we czwartek o 13.00 i zasiedli do obiadu, na który podano perliczki, a potem i prosię pieczone. To wszystko z kaszą, bo ziemniaków jeszcze nie znano. Przy okazji: skąd przywieźliśmy ziemniaki i kto był "Kolumbem"?...
Historia może być tym, co nas jakoś połączy. Im więcej wokół "wspólnych punktów" zbudujemy konfliktów, tym ciekawiej. A ja zachęcam do przyjrzenia się historii dawnej Hasselandu: LINK.
Piotr de Zaym


Artykuł Jana Lubomirskiego O aferze z klonami z Federacji Al Rajn
Jak wiadomo w MUP wybuchła afera klonerska. Klony pochodziły z jednego państwa, od jednej osoby. Ta osoba mieszka w Al-Rajnie, państwie, które było stawiane za wzór dla innych mikronacji. Wszyscy widzieli to państwo, jako jednolity organizm, dokładnie zgraną maszynerię. Po zaprezentowaniu screena przez delegata z MUP, stało się jasne, dlaczego był tam taki spokój. Była to mikronacja kilku osób, które stworzyły multum multikont. To państwo, wg mnie, powinno zniknąć z życia mikronautów, jednak "obywatele" tego "wspaniałego" mechanizmu zaprzeczyli niepodważalnym faktom. Stwierdzili, że to wszystko wytwór Sarmaty. "Jak się nie ma na kogo zwalić winy, zawsze można ją zwalić na Sarmację". Żyją tak, jakby się nic nie stało, zobaczymy ile jeszcze wytrwają na arenie mikronacyjnej.
Wybrali kanalię z Sarmacji na Prezydenta MUP. Sztucznie wykreował aferę żeby pozbyć się wszystkich kadr narodowych pochodzących z Federacji.
- Patroness Nowaki
Materiał dowodowy:

W materiale widać:
— korzystanie z forum MUP na tych samych IP przez grupę 9 osób;
— faktyczną nieaktywność SARCamelLigi - jako, że wśród 50 osób tylko 2 są aktywne, a logowanie pozostałych nagle ustało w jednym czasie;
— podobny problem można zaobserwować w lidze MUP na v-mundialu.
Z zebranych materiałów wynika, że proceder ten rozpoczął się w październiku 2008 roku, i dotknął naszą organizację w stopniu znacznym. Zamieszani w niego są:
— Manaf ben Saada, delegat Al Rajn (Sułtanatu);
— Usman Dahlan, delegat Al-Farun;
— Kwaku Dua, delegat Bantu;
— Tansu Aysel Saydam, delegat Chattycji i Shanii;
— Rehana Maluf, delegat Sambanu Zachodniego;
— Said al Falim, były delegat Al Rajn (Sułtanatu);
— Hammad Al-Qadir, były delegat Al Rajn (Sułtanatu);
— Sylvana Koppa, była delegat Surmenii;
— Arctos I, były delegat Arctiq
W marcu Sułtanat Al Rajn został wyrzucony z Mikroświatowej Unii Piłkarskiej. Zniszczona została kadra narodowa.
Decydenci postąpili niegodziwie.
- Aramchand Jawaharlal Nehru-Gandh
Odpowiedź:
Pieprzone kutafony!
- Walid Abdulla Barre
Jan Lubomirski


Kraj: Dużo się dzieje w kulturze
Ministerstwo Kultury pod wodzą Eddarda Noqterna i jego zastępcy, powołanego niedawno Fredericka Hufflepuffa, ogłosiło dwa konkursy, związane z trwającym V-Mundialem oraz rozpoczęło preselekcje narodowe do międzynarodowego formatu Our Sound 2016, który tym razem organizować będzie Trizondal.
Konkurs na plakat mundialowy dobiega końca - głosowanie potrwa jeszcze tylko jeden dzień. Duże szanse na zwycięstwo mają plakat nr 1 i plakat nr 2. Wiceminister kultury opublikował również szczegóły konkursu literackiego, które przedstawiamy poniżej:
Przebieg konkursu:
do 5 V - zgłaszanie prac (szczegóły poniżej).
6 V - 9 V - głosowanie (ankieta dla wszystkich kibiców + głosowanie jury)
10 V - ogłoszenie wyników, wręczenie nagród.

Zgłaszanie prac:
1) Prace konkursowe (teksty o dowolnej, literackiej formie) związanymi z V-Mundialem w Hasselandzie, Bialenii, Brodrii i Abachazji.
2) Przesyłać tylko i wyłącznie na adres mailowy wtwom@wp.pl, wraz z imieniem i nazwiskiem oraz mikronacją zgłaszającego.
3) Prace nadesłane po terminie nie wezmą udziału w konkursie.

Głosowanie:
1) Poprzez ankietę otwartą dla wszystkich mikronautów (po 1 punkcie za głos),
2) Przez czteroosobowe jury (każdy z członków przyznaje pracy od 1 do 10 punktów, następnie wyciągnięta zostaje średnia z czterech ocen, która będzie punktacją pracy).
3) Praca otrzyma sumę punktów otrzymanych w podpunktach 1) i 2).
4) Przyznane zostaną trzy pierwsze miejsca.

Skład Jury:
I Frederick Hufflepuff (Bialenia)
II Tomasz I Bagrat (Abachazja)
III Eddard Noqtern (Hasseland)
IV Andrzej Swarzewski (Brodria)

Nagrody:
- Publikacja w gazetach mundialowych (wszystkich prac).
- Miejsca w loży VIP na wszystkie półfinały i finał.
- 14 dniowy pobyt w dowolnym hotelu, oficjalnie zgłoszonym jako obsługę hotelową z ramienia Bialenii.
Do 10 maja 2016 r. można także zgłaszać swoje propozycje piosenek w narodowych preselekcjach do Our Sound 2016 w Trizondalu. Na razie przedstawiono 2 kompozycje.
Już w najbliższy poniedziałek, 2 maja 2016 r., odbędzie się także gala finałowa Orientvision 2016. W tym konkursie Bialenię reprezentowała Margaret z utworem "Cool me down". Nieoficjalne informacje mówią o wysokiej lokacie naszego kraju, ale wszystko okaże się w poniedziałkowy wieczór.