WYDANIE NR 49
z dnia 18 kwietnia 2016r.
W numerze:
Alberto de Medici y Zep Prezydentem Republiki Bialeńskiej
Kraj: Ogłoszono skład rządu - jest zaskoczenie
Maciej Kamiński, Prezes Policji Krajowej: "To będzie okres spokoju i zbierania sił"
Pechowa trzynastka? Prezentujemy expose XIII w historii Prezydenta - Alberto de Mediciego
Kraj: Najlepszym prezydentem był zdecydowanie Swarzewski
Wybór numeru


Alberto de Medici y Zep Prezydentem Republiki Bialeńskiej
Maciej Kamiński, Marszałek Parlamentu XX Kadencji, w obwieszczeniu marszałkowskim z 17 kwietnia 2016 r. poinformował o wynikach wyborów prezydenckich, a właściwie II tury tychże wyborów. Prezydentem Republiki Bialeńskiej został Alberto de Medici y Zep, były Sędzia Ludowy, wielokrotny poseł i minister, który urząd będzie sprawował do 8 lipca 2016 r.
W głosowaniu w II turze pokonał Fredericka Hufflepuffa różnicą 15% głosów (50:35), natomiast 15% uprawnionych oddało głos pusty. Alberto de Medici powołał już ministrów i Wiceprezydenta, potwierdził ustalony wcześniej Plan Pracy i wygłosił krótkie expose.
Według Planu Pracy, jeszcze dzisiaj odbędą się pierwsze spotkania Prezydenta z szefami resortów w Błękitnej Sali. Wkrótce zostanie także zakończony konkurs na Sędziego Ludowego, ponadto zostaną ogłoszone plebiscyty ambasadorskie. Prezydent ma zamiar zając się również organizacją obchodów Święta Pracy - stworzy komitet organizacyjny i będzie gościł na państwowych uroczystościach. 22 kwietnia 2016 r. Medici wygłosi pierwsze prezydenckie orędzie (będą prezentowane regularnie).


Kraj: Ogłoszono skład rządu - jest zaskoczenie
Alberto de Medici y Zep ogłosił skład swojego rządu. Ministrem Spraw Zagranicznych został Andrzej Swarzewski - były lider Radykalnego Centrum, były Prezydent Republiki i jeden z jej Ojców-Założycieli. Będzie odpowiadał za prowadzenie polityki zewnętrznej państwa, kontakty z nimi i tworzenie relacji międzynarodowych. Ministerstwem Spraw Wewnętrznych pokieruje tym razem Iwan Pietrow-Dostojewski (wcześniej Kim Myong Won), były kandydat na Prezydenta i były szef MON-u. Eddard Noqtern, prawdopodobnie przyszły lider Wspólnoty Rozwoju, zajmie się kulturą. Zaskoczeniem jest niewątpliwie powołanie na stanowisko Ministra Propagandy Ametysta Faradobusa. Prezydent nie zapowiadał utworzenia takiego resortu, mimo to zdecydował się na taki krok. Tymczasowo do życia wskrzeszono także Ministerstwo Obrony Narodowej. Na razie będzie za nie odpowiadał Ronon Dex, ale potem funkcje Marszałka Sił Zbrojnych i Ministra Obrony Narodowej zostaną połączone, co rozważali oboje kandydaci II tury wyborów prezydenckich. Wiceprezydentem został zaś Severiono Castiglioni.


Maciej Kamiński, Prezes Policji Krajowej: "To będzie okres spokoju i zbierania sił"
Dzień dobry! Gościem gazety "wBialenii" jest Maciej Kamiński, Prezes Policji Krajowej, Marszałek Parlamentu XX Kadencji, były Minister Spraw Zagranicznych i wielokrotny Minister Spraw Wewnętrznych. Dziękuję za zgodę na rozmowę.
Dzień dobry.
 
W kraju kończą się wybory prezydenckie, w których mierzą się Alberto de Medici (Obywatelskie Przymierze Bialenii, popierany przez Radykalne Centrum i Bialeńską Partię Demokratyczną) oraz Frederick Hufflepuff, niezależny kandydat, wspierany przez Wspólnotę Rozwoju. Kto ma Pana zdaniem większe szanse na wygraną? Na kogo oddał Pan głos?
 
Pozwolę sobie moją decyzję zachować w tajemnicy. Większe szanse ma moim zdaniem Adaś. Z tego prostego powodu, że jego sztab nie popełnił na ostatniej prostej tak strasznie zawstydzającego błędu. Dodać do tego należy, że od dłuższego czasu nigdzie nie startował, tak więc osoby, które miały coś przeciwko niemu, ze sporą dozą prawdopodobieństwa już o tym zapomniały. U kontrkandydata tak nie jest.
 
O jakim zawstydzającym błędzie Pan mówi? Czy chodzi Panu o niezgłoszenie kandydatury Hufflepuffa w terminie? Czy to zaważy lub już zaważyło na rezultacie wyborów?
 
Tak, zgadza się, chodziło mi właśnie o to. Myślę, że już zaważyło - bez urazy dla Tomka Bagrata, ale nie ma on w społeczeństwie takiego poparcia jak Frycu, a mimo tego fakt, że ten drugi przeszedł do drugiej tury wynikł jedynie z posiadania 4 folwarków więcej. Chciałbym też zaznaczyć inną rzecz - Bialeńczycy generalnie lubią dosyć bliskie kontakty. Adaś regularnie się w ten sposób udziela, Frycu zaś nie. To daje dużą przewagę w popularności. Hufflepuffowy sztab wyborczy próbował ją zniwelować masowym wysiłkiem włożonym w kampanię, ale niestety, obawiam się, że społeczeństwo najbardziej zapamięta kompletnie nieudany finisz.
 
Mówi Pan o "bliskich kontaktach", ale chyba nie ma Pan na myśli podróży po kraju? Tournee Hufflepuffa w kampanii, w której mierzył się z Alim Talibem, przyniosło skutek odwrotny do zamierzonego i, jak stwierdził w wywiadzie dla naszego pisma Markus Wettin, "było gwoździem do trumny". Co musiałby zrobić Hufflepuff i jego sztab, żeby zwyciężyć z Medicim? A może nie ma takiego sposobu?
 
Przez "bliskie kontakty" miałem na myśli raczej IRC i media społecznościowe. Aby wygrać z Adasiem, potrzebny jest nie tyle dobry program, co dobry wizerunek (niech tylko broń Boże któryś czytelnik nie pomyli tego z dobrą zdolnością do wchodzenia w układy).
 
Jakim Prezydentem będzie, jeśli wygra wybory, Alberto de Medici? Można się tu spodziewać powołania naprawdę prorozwojowego gabinetu, w którym będzie miejsca i dla OPB, i BPD, i WR? Jakie powinny być pierwsze decyzje przyszłego Prezydenta?
 
Szczerze mówiąc, nie sądzę, żeby jakieś dobitne zmiany zaszły. Będzie to raczej okres spokoju i zbierania sił. Rozwoju spodziewam się w drugiej połowie roku. Wciąż obowiązującą jest metafora, którą ułożyłem z okazji poprzednich wyborów prezydenckich. Jeżeli nowy konduktor będzie trzymał się swojego planu pracy, nie powinien mieć żadnych problemów. O obsadę gabinetów przez wszystkie środowiska też bym był spokojny - w każdym znajduje się przynajmniej jeden ekspert z jakiejś dziedziny.
 
To jaki skład Rządu przewiduje Pan w przypadku zwycięstwa Mediciego, a jaki, gdy wygra Hufflepuff? Ktoś jest pewniakiem? Może Pan...?
 
(śmiech) Nie podejmę się odgadywania nazwisk, jednak przewiduję u każdego z nich po 5-6 resortów plus Wiceprezydenta.
 
Frederick Hufflepuff zrezygnował kilka dni temu z funkcji Lidera Wspólnoty Rozwoju, potem Prezesa Ośrodka Badań Opinii Publicznej, aż wreszcie zapowiedział wycofanie się z życia politycznego po głosowaniu wyborczym. Myśli Pan, że to dobra decyzja? Czym może być motywowana? I czy to nie zaszkodzi pretendentowi do fotela prezydenckiego?
 
Mam nadzieję, że motywacją ku temu nie była kolejna edycja kłótni o sprawę santańską, a coś zakulisowego, o czym nie wiem. Szczerze mówiąc, rezygnacja z szefowania OBOP przy wyścigu prezydenckim jest nawet dobra, ale odpuszczenie przewodniczenia WR może w oczach niechętnych potwierdzić obawę, że Ned, mimo formalnej wiceprezydentury, będzie kierował państwem z tylnego fotela, jeżeli Frycu przejmie klucze do Pałacu. Wycofanie się z życia publicznego to coś, w co zwyczajnie nie wierzę. Choć... nie wierzyłem też w trwałość odejścia Montka, a jak dotąd nie wrócił.
 
Nieoficjalnie mówi się o braku wsparcia Wspólnoty dla Lidera w wyborach prezydenckich... Sądzi Pan, że dla Hufflepuffa jest miejsce w szeregach Bialeńskiej Partii Demokratycznej, gdyby zdecydował się odejść z WR?
 
Nie mogę na to sensownie odpowiedzieć, gdyż w decydowaniu o tym mam tylko 1/3 siły przebicia. Gdyby raz na zawsze odrzucił myśli o środowisku partyjnym, to może... Ale jak wskazuje sytuacja podczas ostatnich wyborów Marszałka, jest od tego daleki.
 
No właśnie, w wyniku tych wyborów został Pan Marszałkiem Parlamentu XX Kadencji. To nie jest dla Pana debiut na tym stanowisku, prawda? Ma Pan sporo obowiązków i zadań? Jak Pan sobie na razie radzi?
 
Byłem Marszałkiem Parlamentu do skichania się w przeszłości, obecne podejście to moje dziesiąte - nie licząc dwóch razy, kiedy byłem Wicemarszałkiem. Po prawdzie, zadań nie jest tak dużo - pilnować debat, pilnować referendów, ogłosić wybory na czas, i w sumie tyle. Chyba, że ktoś mandatu się zrzeknie, wtedy jest odrobinę więcej papierkowej roboty, ale to pikuś.
 
Ogłosił Pan dwa referenda konstytucyjne. Proszę pokrótce, ale dość dokładnie podzielić się z Czytelnikami opinią na temat proponowanych zmian, proszę wytłumaczyć nam, na czym miałyby polegać i co się stanie, gdy wejdą w życie.
 
Referendum numer jeden, które dość otwarcie popieram, ma za zadanie ograniczyć możliwości głowy państwa w zakresie ogłaszania okresów szczególnych, co zapobiegnie cyrkom, które zakończyły się dzisiejszym pogrzebem. Referendum numer dwa, którego dość otwarcie nie popieram, ma za zadanie usztywnić długość trwania kadencji, przez zmianę zadania pełniącego obowiązki Prezydenta z ogłoszenia wyborów i pilnowania, żeby kraj przez ten czas nie był sparaliżowany w dokończenie całej reszty kadencji.
 
Wspomniał Pan o pogrzebie Aleksandry Izabelli Swarzewskiej-Dostojewskiej. Jak ocenia Pan jej prezydenturę? Protesty Wspólnoty Rozwoju były uzasadnione?
 
Cóż, przede wszystkim trafiła na nieodpowiednie czasy dla siebie. Bezgranicznie dumna i uparta lwica salonowa to nie jest osoba, która wygasi trwające konflikty i ustabilizuje kraj. To raczej typ przywódczyni, co do której działań wszyscy powinni być na "meh", bo i tak jest świetnie i żadna jej pomyłka nie da rady tego od razu zepsuć - innymi słowy, lider odpowiedni na złoty wiek. Takowego jednak akurat nie było, co spowodowało frustrację. A frustracja to dla osób pokroju Saszy drugi najgorszy wróg, zaraz po lizusach w otoczeniu. Na plus muszę zaliczyć chęć celebracji obchodów 21. marca oraz część obsady personalnej. Na minus - organizację wspomnianych obchodów, atmosferę, decyzje dotyczące polityki zagranicznej i wewnętrznej, zbytnią upartość w pewnych kwestiach, zbytni brak konsekwencji w innych... oraz pewną sesję jej wyznań. Do osiągnięć neutralnych zaliczę próbę wyjścia z twarzą ze spowodowanego bałaganu. Protesty Wspólnoty Rozwoju były uzasadnione - szkoda tylko, że żądania na nich przedstawiane, jak i atmosfera wokół nich, szybko zradykalizowały się do niemożliwego poziomu.
 
W jaki sposób się zradykalizowały? Czy żądanie dymisji, gdy chciało tego mniej więcej w takim samym momencie, ponad 80% obywateli, było przesadzone?
 
Już raz to tłumaczyłem pod listem protestujących, ale powtórzę - przesadzone jest wymaganie od głowy państwa spowiadania się ze swoich porażek podczas kadencji, a już szczególnie wobec jakiegoś narodu z Księstwa Tych Podwodnych Gór Na Zachód Od Nas, a domaganie się parytetów w rządzie to już żenada była. Co do dymisji, jest to manipulacja - owszem, 83% Bialeńczyków było za odwołaniem Saszy, ale dwa tygodnie po tych protestach.
 
Wnioskuję z Pańskiej wypowiedzi, że aneksja Teutonii była dobrym krokiem? Poparł Pan to?
 
Ależ skąd, nie było to dobrym krokiem. Ja jedynie twierdzę, że nie leży w powadze urzędu głowy państwa przepraszać społeczność, z którą nic politycznie wspólnego nie mamy, nawet jeśli dotknęły ją skutki popełnionego przez tę głowę błędu.
 
Ale skoro Prezydent dokonuje aneksji jakiegoś obcego terytorium, a potem się z tego wycofuje, to chyba logiczne i zgodne z zasadami kultury, że powinna przeprosić? Czy wyobraża Pan sobie sytuację, w której Sarmacja dokonuje aneksji części obszaru Bialenii, następnie rezygnuje z tego i nie wyjaśnia zaistniałego stanu rzeczy?
 
Tak, jak najbardziej. Nawet mogę zgadywać, jakiej narodowości będzie wtedy ichni Kanclerz przy aneksji i jakiej przy wycofaniu się z tego.
 
Czyli nie sądzi Pan, aby potrzebne było nawiązanie i rozwinięcie relacji z Księstwem Sarmacji? Ma pozostać tak jak jest?
 
Tak, optuję za tym, by nasze wzajemne relacje pozostały na etapie wzajemnego uznawania swojego istnienia. Przynajmniej tak długo, jak w Sarmacji linia polityki zagranicznej zmienia się razem z każdym kolejnym rządem. Widziałem już zbyt dużo nieudanych prób pojednania się z inicjatywy obydwu stron, by dalej wierzyć, że bez zmian w sposobie postrzegania możemy z czymkolwiek ruszyć.
 
Wywiad przeprowadzony przed ogłoszeniem wyników wyborów prezydenckich i składu Rządu.


Pechowa trzynastka? Prezentujemy expose XIII w historii Prezydenta - Alberto de Mediciego
Szanowni a zacni!
Nadeszła ta wiekopomna chwila - rząd został powołany. Jest to efekt długotrwałych, niekiedy, negocjacji i dyskusji na temat funkcjonowania egzekutywy państwa bialeńskiego. Tuszę, że udało mi się powołać na stanowiska ministerialne osoby nie tylko kompetentne, ale także cechujące się dużą aktywnością. Tymczasem chciałbym w zarysie przypomnieć moją wizję Bialenii, a także dokonać - w telegraficznym skrócie - charakterystyki poszczególnych ministerstw oraz sylwetek ministrów. Wyjaśnić tez wypada, dlaczego, mimo wcześniejszych zapowiedzi, zostało powołane Ministerstwo Obrony Narodowej.
Jak wielokrotnie podkreślałem, podług mojej wizji, Bialenia ma znów stać się państwem, opierającym się na autorytecie władzy w społeczeństwie. W ostatnich tygodniach został on w sposób drastyczny nadszarpnięty, zarówno w kraju, jak i poza jego granicami. Powtarzam zatem, że zawsze będę się starał działać z namysłem, uprzednio konsultując najważniejsze kwestie państwowe podczas posiedzeń rządu. Po drugie primo mam zamiar wykazywać się cnotą umiarkowania, zarówno w robieniu polityki, jak i w uprawianiu dyplomacji - metoda watykańską w "podwójnie białych rękawiczkach". Marzy mi się także wyjaśnienie kwestii, najbardziej bulwersujących społecznie, czyli wyjaśnienie wszelkich kontrowersji związanych z postrzeganiem Królestwa Hasselandu, ale także ostatecznym zlikwidowaniem ustawy antybetonowej, która okazał się być niewypałem. Kwestię Hasselandu, jak i wszystkich regionów (i państw stowarzyszonych) będziemy mogli podnieść podczas Kongresu Regionów, co do którego wstępne rozmowy są już prowadzone. Tym razem powstały trzy zasadnicze kwestie, które winny być nań podniesione - wspomnia wyżej sprawa hasselandzka, kwestia dalszego funkcjonowania samorządu centralnego oraz szanse i niebezpieczeństwa, wynikające z unii personalnej brodryjsko-abachaskiej. Mam nadzieję, że we współpracy z ministrem kultury oraz Carem Brodrii i hasselandzkim Regentem, uda nam się przygotować grunt pod organizację tego wydarzenia. Warto też, by odniósł się do kwestii korporacjonizmu (czy raczej autonomii poszczególnych instytucji), podnoszonej podczas kampanii wyborczej. Nawiązuje ona w pewien sposób do tradycji Dżamhariji, w której istniały komitety ludowe, będące, zgodnie z wytycznymi Trzeciej Teorii Powszechnej podstawowymi strukturami administracyjnymi zrzeszającymi obywateli. Oraz składające się z ochotników będących specjalistami w danej dziedzinie. Oczywiście nie jest to wierne odwzorowanie tego systemu, lecz w jakiś sposób doń nawiązuje. Tak oto dążył będę do autonomizacji Bialeńskiego Związku Sportowego, czego wyrazem jest niepowoływanie ministra właściwego ds. sportu. Przeprowadziłem już wstępne rozmowy i mam zamiar, po przedyskutowaniu z obecnym prezesem związku, dokonać jego rozwiązani w obecnym kształcie i powołać go na nowo, jako autonomiczną instytucję publiczną, działającą na podstawie statutu. Związek, jako taki, odpowiadałby za: propagowanie idei sportu w Republice Bialeńskiej, rozwój różnych dyscyplin sportowych, organizację rozgrywek sportowych oraz prowadzenie statysty z nimi związanych, kontrolę nad klubami sportowymi na obszarze Republiki Bialeńskiej oraz kadrą narodową, a także za wybór bialeńskiego delegata przy Mikroświatowej Unii Piłkarskiej oraz selekcjonera reprezentacji narodowej Bialenii. Kolejna kwestia to wojsko, mimo wcześniejszych zapowiedzi, lecz po przedysputowaniu tej kwestii z Marszałkiem Wielki, postanowiłem jednak powołać Ministra Obrony Narodowej. Jednakże będzie to nominacja tymczasowa - na okres jednego tygodnia.
W tym czasie Marszałek przygotuje nowelizację ustawy o wojsku, podług której (m.in) Dowódca Sił Zbrojnych będzie z urzędu wchodził w skład rządu. Zaraz po wejściu w życie tej ustawy, Ministerstwo Obrony zostanie zlikwidowane. Ostatnia kwestia, to zbliżające się Święto Pracy. Jeszcze dziś przy ministerstwie kultury, zostanie powołany Ludowy Komitet Organizacyjny ds. Przeprowadzenia Obchodów Święta Pracy. Zachęcam wszystkich obywateli do partycypacji weń. Na dłuższą metę mam zamiar organizację Konferencji w Paąłcu Prezydenckim dot. Powstania Marcowego, lecz to nastąpi już po "okresie matur" w drugiej połowie maja. Nie zapomnę oczywiście o możliwości, jaką daje mi konstytucja, by próbować przeforsować ustawy monarchistyczno-arystokratyczne.
Teraz nadszedł czas na charakterystykę ministerstw i planów zen związanych. Przyznam szczerze, że obsadzenie stołka ministra spraw zagranicznych było najtrudniejsze. Dyskusje trwały dniami i nocami, ostatecznie udało mi się przeforsować swoją wizję - ministrem został Andrzej Swarzewski. Mogę powiedzieć, że naszą politykę cechował będzie zwrot w kierunku Nordaty, na której naszym głównym partnerem, zgodnie z doktryną polityki zagranicznej, winna zostac Abachazja. Mam nadto nadzieję, że ostatecznie uda nam się wyjaśnić kwestię konkordatu z Rotrią oraz zbliżyc się do kolejnego państwa, rządzonego przez Medyceuszy - Skarlandu. To wszystko mamy zamiar realizować w oparciu o Radę Dyplomatyczną, w skład której wejdą wszyscy ambasadorowie, realizująca doktrynę polityki zagranicznej, która wkrótce zostanie w pełni opublikowana. Ministerstwem Spraw Wewnętrznych zarządzał będzie Iwan Pietrow-Dostojewski, która dał się poznać, jako zwolennik profesjonalizacji, co nie może dziwić, zwłaszcza, że był głównym współpracownikiem prezydenta Hewerta. Jak można dostrzec jego zadania mają charakter raczej statystyczny, lecz poza ta "bierną" robota będzie pełnił też funkcje doradcze podczas przygotowywania rządowych aktów normatywnych (do stosowania inicjatywy ustawodawczej) oraz doradzał mi w kwestii nadań lennych, które ostatnio zostały w sposób karygodny wykorzystane politycznie. Nadto będzie dbał o estetykę rządowych dokumentów kancelaryjnych, nie musimy się zatem obawiać niechlujstwa przy wydawaniu aktów prawnych. Ministrem Kultury został Eddard Noqtern, który już kiedyś pełnił to stanowisko. Zdaję sobie sprawę z "urlopu", który ogłosił, lecz po rozmowie, doszliśmy do wniosku, że będzie mógł pełnić to stanowisko, zaś w razie problemów powołany zostanie wiceminister. Do jego głównych obowiązków należało będzie koordynowanie prac poszczególnych komitetów (czy to do organizacji świąt, czy to do organizacji kongresów). Będzie pełnił także rolę swoistego "animatora kultury", organizując wszelakie konkursy dla obywateli i koordynując organizację wydarzeń kulturalnych o zasięgu międzymikronacyjnym. Urząd minipropa, jak w nowomowie rządowej nazywamy Ministerstwo Propagandy, będzie pełnił Bardzo Wspaniały Król Ametyst z rodu Faradobusów. Jego zadaniem będzie propagowanie pozytywnego wizerunku państwa i rządu, wsparcie pijarowe poszczególnych ministrów, acz przede wszystkim wydawanie regularnego biuletynu na wzór Strażnicy Moralności, by kształtować odpowiednie poglądy wśród opinii publicznej. Jakem już wspomniał Ministerstwo Obrony Narodowej będzie instytucją tymczasową, zaś po jej delegalizacji w skład rządu z urzędu wejdzie Dowódca Sił Zbrojnych.
Myślę, że to tyle, obecnie trwają prace administracyjne i rychło zaczynamy pierwsze posiedzenie nowego rządu. W razie pytań - proszę pisać, zawsze chętnie wszystko wyjaśnię. Przypominam, że szpinak jem, jak mi dadzą, a gumy turbo nie wiem, czy lubię, bo mi nie dali.
Viva Bialenia!


Kraj: Najlepszym prezydentem był zdecydowanie Swarzewski
W wydaniu nr 48 gazety "wBialenii" w ankiecie zadaliśmy pytanie "Kto Twoim zdaniem był najlepszym Prezydentem Republiki Bialeńskiej w historii? (pominięto osoby pełniące obowiązki jako Marszałek Parlamentu lub Wiceprezydent oraz odwołane w referendum odwoławczym)". Łącznie oddano 13 głosów (można było oddać maksymalnie 3 opcje). Aż 43,5% głosujących wskazało Andrzeja Swarzewskiego, który stanowisko piastował trzykrotnie. Okresy rządów Swarzewskiego wspominane są jako pełne spokoju i opanowania, zwłaszcza polityczno-społecznego. 21,7% głosów otrzymał Eddard Noqtern, Prezydent od 19 października 2015 r. do 11 stycznia 2016 r. Tuż za Noqternem uplasował się Heinrich Hewret Wettin - jego wynik to 17,4%. 13% głosów zdobył Markus Wettin, włodarz od 29 czerwca 2015 r. do 17 lipca 2015 r. Jedna osoba nie wiedziała, na kogo zagłosować. Pozostali Prezydenci, uwzględnieni w ankiecie - Martin Primisz, Jan Kaniewski, Aleksandra Izabella Swarzewska-Dostojewska i Konstanty Jerzy Michalski, nie uzyskali żadnego głosu. Zapewne nie bez powodu...