WYDANIE NR 48
z dnia 13 kwietnia 2016r.
W numerze:
Aleksandra Izabella Swarzewska-Dostojewska nie żyje - trwają wybory
Frederick Hufflepuff, były Wiceprezydent Bialenii, kandydat na urząd Prezydenta Państwa w wywiadzie-rzece z Eddardem Noqternem: "Rząd Swarzewskiej-Dostojewskiej był najsłabszym od kilku kadencji"
Wybór numeru


Aleksandra Izabella Swarzewska-Dostojewska nie żyje - trwają wybory
Aleksandra Izabella Swarzewska-Dostojewska, Prezydent Republiki Bialeńskiej, zmarła 6 kwietnia 2016 r. w południe. Heinrich Hewret Wettin opublikował testament byłej Carycy Brodrii, wedle którego przekazała swoje tytuły Andrzejowi Swarzewskiemu i Alberto de Mediciemu.
Dymisji Prezydent Republiki domagała się opozycja, na czele z liderami Wspólnoty Rozwoju - Eddardem Noqternem i Frederickiem Hufflepuffem, a później niemal wszyscy obywatele państwa. W referendum odwoławczym (które nie zostało uznane za ważne z powodu wcześniejszej śmierci Swarzewskiej-Dostojewskiej) aż 82,6% głosujących (19 uprawnionych) opowiedziało się za zdymisjonowaniem przywódczyni, a jedynie 17,4% (4 uprawnionych) chciało, by pozostała na stanowisku.
Prezydentura Aleksandry Izabelli Swarzewskiej-Dostojewskiej na długo zapadnie w pamięci Bialeńczyków - przede wszystkim ze względu na jej kontrowersyjność, nieudolność i pogorszenie się sytuacji wewnętrznej i opinii zagranicznych o kraju.
Jeszcze tylko kilkanaście godzin potrwają wybory prezydenckie, które wyłonią następcę zmarłej włodarz. Kandydatami są Alberto de Medici (Obywatelskie Przymierze Bialenii, popierany przez Bialeńską Partię Demokratyczną i Radykalne Centrum), Frederick Hufflepuff (Wspólnota Rozwoju) oraz Tomasz I Bagrat-Dostojewski (Narodowy Ruch na Rzecz Stabilności i Postępu).
Z nieoficjalnych informacji wynika, że szansę na udział w drugiej turze mają wszyscy trzej pretendenci, a rezultat będzie bardzo wyrównany.


Frederick Hufflepuff, były Wiceprezydent Bialenii, kandydat na urząd Prezydenta Państwa w wywiadzie-rzece z Eddardem Noqternem: "Rząd Swarzewskiej-Dostojewskiej był najsłabszym od kilku kadencji"
Witam serdecznie Fredericka Hufflepuffa - Lidera Wspólnoty Rozwoju, wielokrotnego posła, ministra, byłego Wiceprezydenta i Marszałka Parlamentu, redaktora naczelnego gazety wBialenii. Wywiad będzie dosyć długi, ale mam nadzieję, że nie zanudzę Pana pytaniami i dojdziemy do jakiś ciekawych wniosków, czy refleksji.
Witam Pana Redaktora, któremu bardzo dziękuję za chęć przeprowadzenia tej rozmowy, i wszystkich Czytelników Gazety "wBialenii".
 
Tak dawno nie było z Panem wywiadu, że aż nie wiem od czego zacząć. No, ale może po kolei. Jak Pan ocenia prezydenturę Heinricha Hewreta Wettina? Dlaczego Pan Wettin zrezygnował? I dlaczego tak wielu Prezydentów nie kończy swojej kadencji?
 
Prezydentura Heinricha Hewreta Wettina była krótka, ale niezwykle intensywna. W rządzie Prezydenta Wettina pełniłem funkcję Ministra Kultury i Sportu Republiki. Przeprowadziłem reformę Bialeńskiego Związku Sportowego, podjąłem działania przygotowujące Bialenię do V-Mundialu - wybrałem stadiony, rozpocząłem także preselekcje narodowe do Orientvision i zorganizowałem dwie edycje konkursu "Najlepszy Pisarz Bialenii". Prezydent Wettin świetnie radził sobie na najwyższym stanowisku w państwie, bardzo dobrze współpracował zarówno z ministrami, jak i obywatelami w ramach konsultacji społecznych. Szkoda, że okres rządów Wettina zakończył się jego szybką dymisją. Uważam, że miał wtedy szansę pogodzenia stron konfliktu wewnątrzbialeńskiego. Nie do końca potrafię zrozumieć powody rezygnacji Prezydenta, ale skoro taka była jego decyzja, pewnie trudna i głęboko przemyślana, to należało to uszanować i zaakceptować. Jeśli chodzi o prezydenckie kadencje i brak ich dokończenia, to jest to zaskakujące i ciekawe. Proszę sobie wyobrazić, że aż 5 z 12 Prezydentów w historii Bialenii podało się do dymisji przed upływem kadencji, a warto do tego grona dodać jeszcze odwołanego w referendum Alego ibn Abiego Taliba, który zresztą kilka dni temu wrócił na forum. Zapewne coś musi być przyczyną tego stanu rzeczy...
 
W każdym razie, Prezydent Wettin zrezygnował, po czym zaczęła się niezwykle ognista kampania. Krązyły i do tej pory krążą plotki, że kandydaci stosowali nieczyste sztuczki - o co może chodzić? Który z kandydatów się do czegoś takiego dopuścił. I ostatecznie - dlaczego zdecydował się Pan poprzeć Kim Myong Wona?
 
Nie ukrywam, że słyszałem o stosowaniu nieczystych zagrywek przez kandydatów w tamtych wyborach. Byłem informowany przez pewną osobę o rzekomej chęci dokonania rozbioru Abachazji przez Kima Myong Wona po jego zwycięstwie, a także o kontrowersyjnych działaniach kampanijnych Aleksandry Izabelli Swarzewskiej-Dostojewskiej. Nie wiem, ile w tym wszystkim jest prawdy i czy można wierzyć takim plotkom.
Wspólnota Rozwoju poparła Kima Myong Wona, bo zawsze opowiadalismy się za rozwojem Bialenii, rozsądnym i spokojnym rozumowaniem w sprawach ważnych dla kraju, za Bialenią silną, niezalezną, utrzymującą dobre relacje z innymi państwami, a przede wszystkim aktywną. Jak można się przekonać już po objęciu urzędu przez przeciwniczkę Wona, taka wizja nie jest obecnie realizowana. Republika przeżywa kryzys, Pani Prezydent po serii wpadek i niekorzystnych kroków ogłosiła bez powodu stan nadzwyczajny i zahamowala na kilkanaście dni aktywność.
 
Za chwilę jeszcze wrócimy do tego tematu, ale na razie: kampania skończyła się i zaczęły się wybory. Nie da się ukryć, że zagłosowało również wiele osób, które nie były aktywne przez długi czas i wróciły tylko na wybory. Jak Pan to skomentuje? Dlaczego tak się dzieje i czy można taką sytuację uniknąć?
 
Sytuacja głosowania w ważnych wyborach przez osoby dotąd nieaktywne ma raz na jakiś czas miejsce. W Bialenii nastąpiło to teraz, w Santanii i Burgii, państwie, które założyłem, a które zakończyło działalność dwa lata temu, mieliśmy do czynienia z tym problemem już dawno. Wtedy też jako argument przeciw kontrkandydatom wykorzystywano zapraszanie obywateli do powrotu tylko na czas głosowania. Niewątpliwie wpływa to na mniejszą miarodajnosc wyników wyborów, ale skoro prawo wyborcze dotyczy wszystkich obywateli, to nie powinno wytykać sie tym osobom, które nie były aktywne, a zagłosowaly, że spełniły swoj obywatelski obowiązek.
 
Wybory wygrał Kim Myong Won, co wywołało niemałą radość m.in. w Hasselandzie. Powracający z urlopu Maciej Kamiński skrytykował hasło "Bialenia jest nasza", a także działalność Eddarda Noqterna, która przyczyniła się do upartyjnienia Bialenii. Czy zgadza się Pan ze słowami Macieja Kamińskiego? Czy właśnie dlatego w kraju panują antyhasselandzkie nastroje? Czy Eddard Noqtern słusznie został tak ostro skrytykowany?
 
Hasło "Bialenia jest nasza" wypowiedziane przez Hasselandczyka może budzić emocje. Przywołuje na myśl argumenty przywoływane przez Fiodora Swirydiuka, ale myślę, że miało to charakter bardziej humorystyczny aniżeli polityczny lub narodowościowy. Trzeba pamiętać, że Bialenia jest związana umową z Hasselandem i Brodrią i że są to kraje stowarzyszone z Republiką. Bialenia nie może bagatelizować tych państw, próbować umniejszac ich roli. Bez względu na to, że istnieją między nami różnice i konflikty, powinniśmy akceptować to, że bez siebie nawzajem nasze losy mogłyby potoczyć się inaczej, niekoniecznie na naszą korzyść. Nastroje antyhasselandzkie stanowią dla mnie nie lada zagadkę i nadal nie potrafię jasno określić, po co i dlaczego ktoś tak zawzięcie i na każdym kroku atakuje Hasseland. Być może ma powody. Jest taka pewna grupa osób, która tak czyni i zapomina, że Hasseland tak jak i Brodria są państwami stowarzyszonymi z Bialenią, a więc sa jej najbliższymi sojusznikami.
 
Wróćmy jeszcze do wyborów. Sędzia uznał je za nieważne i zarządził powtórzenie ich. Czy to była dobra decyzja? Czy był sens powtarzać wybory z powodu jednego zmienionego głosu? I dlaczego Won wycofał się z ponownych wyborów, ponownie jak Pan zrobił to wcześniej?
 
Taka decyzja była słuszna, bo pojawiły się pewne nieprawidłowości w związku z głosowaniem. Uzasadnienie Sądu było precyzyjne. Postapiono zgodnie z wytycznymi Sędziego. Nie ma tu żadnej dyskusji - głosowanie musiało być raz jeszcze zorganizowane. Szkoda, że w trakcie tego wszystkiego zrezygnował Kim Myong Won, oskarzany i odsadzany od czci i wiary. Wybory przemienily się w plebiscyt. Tym, którzy popierali Wona, zaczęto wytykać rzekome błedy i pozbawiano ich prawa do swobodnego wypowiadania się. Zwycięstwo Swarzewskiej-Dostojewskiej przyniosło Bialenii kryzys, pogorszenie pozycji w świecie, zaostrzenie konfliktu wewnętrznego, zastój i pustą Radę Ministrów. Źle stało się, że Kim zrezygnował, bo po jego zwycięstwie bylibyśmy w zupełnie innej, o wiele stabilniejszej sytuacji. Ja wycofalem się z wyścigu o prezydenturę, bo nie czułem się na siłach, aby raz jeszcze stawać do walki i pracować na zdwojonych obrotach. Być może Won poczuł to samo. W moim przypadku decyzja przyczyniła się do wygranej kandydata, który zapewnił Republice rozwój i aktywność, Heinricha Hewreta Wettina. Odwrotnie stało się z Kimem. Rządzi nami osoba nie do końca przygotowana do tego, co robi, gwałtowna, pochopna, niezbyt odpowiedzialna i niezwykle uparta!
 
Czy właśnie z tego powodu nie jest warto pokonać czasem niemoc i stanąć do walki o fotel prezydencki? Czy gdyby wiedział Pan, że nikt oprócz Pani Swarzewskiej nie wystartuje spróbowałby Pan swoich sił? I ostatecznie, czy chce Pan kiedyś zostać Prezydentem?
 
Niełatwo jest mi powiedzieć, czy na pewno wystartowalbym, gdybym wiedział o tym, że jedyną opcja do wyboru dla obywateli jest Pani Swarzewska-Dostojewska. W przededniu wyborów było to już powszechnie wiadome, ale gdybym przedstawił wtedy swoją propozycję, mogłoby być to już za późno. Nie wiem, czy zdecyduję się na start w wyborach prezydenckich kiedykolwiek, ale myślę, że tak. Po dymisji lub zakończeniu kadencji aktualnej Prezydent Wspólnota Rozwoju chciałaby wreszcie wystawić swojego kandydata. Wiele wskazuje na to, że będę nim ja - jako Lider. W Bialenii potrzebny nam jest dziś powrót do silnych, sprawnych, profesjonalnych i jednocześnie wywazonych rządów mojej partii. Rozwój, który osiągnęliśmy dzięki byłemu Prezydentowi Eddardowi Noqternowi i jego gabinetowi, był niewątpliwie wysoki i warto, aby dac szansę Wspólnocie, jej kandydatowi i jego koncepcji raz jeszcze, tym bardziej, że nie zawiedlismy wielu mieszkańców. Sami widzimy, że rządy LAN i tego środowiska nie przynoszą żadnych pozytywnych efektów, choć niektóre pomysły szefa MSW zasługują na pochwałę.
 
Jak już powiedzieliśmy wybory wygrała Swarzewska, po czym szybko przedstawiła swój Rząd. Wiele osób po raz pierwszy w historii wstąpiło do bialeńskiego gabinet. Były to przede wszystkim osoby związane z Ludową Akcją Nardową, popierające Panią Prezydent w kampanii wyborczej. Skład Rządu wzbudził spore niezadowolenie wśród zwolenników Wspólnoty Rozwoju. Padały oskarżenia o niekompetencje niektórych członków (głównie Fiodora Swirydiuka), małe doświadczenie i uwzględnianie racji tylko jednej ze stron. Czy zgadza się Pan z zarzutami? Co Pan myślał wtedy o tym Rządzie?
 
Rząd Pani Prezydent był, jest i chyba już będzie słaby, reprezentujący jedno środowisko polityczne - dawnego Radykalnego Centrum i istniejącej obecnie Ludowej Akcji Narodowej. Nie rozumiem, dlaczego Pani Prezydent nie przemyślała obsady swojego gabinetu - najpierw miała zamiar utworzyć kilkanaście ministerstw, w tym dwa takie same, potem liczbę zredukowała, ale jako ministrów przedstawiła osoby niekompetentne i nieodpowiedzialne. Minister Propagandy - Rzecznik Rządu Fiodor Swirydiuk nie powinien kiedykolwiek piastować żadnej tak wysokiej funkcji w państwie, zważając na jego kontrowersyjne zachowanie, przekleństwa, wulgaryzmy i wyroki sądowe. Ponadto, jawne atakowanie jednego z państw stowarzyszonych z Republiką jest nie na miejscu, a Swirydiuk czynił to także, gdy posiadał ministerialną tekę. Powoływanie na urząd Hugo Miramontesa jako "ministra ds. aleksandryjskich" było nieco zabawne, bo zachwiano równowagą tworzenia resortów. Tacy prywatni sekretarze powinni mieć etat w Kancelarii Prezydenta, tak jak wskazywali Piotr Paweł I i Heinrich Hewret Wettin. Rząd Swarzewskiej-Dostojewskiej w tej chwili nie funkcjonuje i jest właściwie pusty. Odeszli ministrowie spraw zagranicznych, spraw wewnętrznych, oświaty i kultury narodowej oraz propagandy. Pani Prezydent od jakiegoś czasu niestety nie wykazuje zaangażowania, nie działa aktywnie, nadal nie ogłosiła składu zrekonstruowanego rządu. Moim zdaniem w nowej wersji gabinetu nie zmieni się wiele. Nie zdziwiłbym się, gdyby rząd był taki sam, jak poprzednio, tylko ministrowie zamieniliby się dziedzinami. Trzeba przyznać z pełną odpowiedzialnością, że rząd Pani Prezydent jest najsłabszym od kilku kadencji. Wspólnota Rozwoju przewidywała taką sytuację - dlatego popieraliśmy Kima Myong Wona. Dziś stronnicy Prezydent Swarzewską-Dostojewską muszą się czuć oszukani i zawiedzeni. Głos na moje ugrupowanie nigdy nie był i nie będzie w ten sposób zmarnowany.
 
W związku z upływem czasu coraz to kolejni wysocy urzędnicy państwowi rezygnowali - Minister Propagandy, Wiceprezydent, MSZ, MSW, Sędzia Ludowy... Do tej pory nikogo nie powołano na zwolnione stanowiska, a Pani Prezydent stała się znacznie mniej aktywna. Nie wiemy nawet czy podjęła próbę rekonstrukcji rządu. Jak Pan oceni tą sytuację? Dlaczego ten rząd rozpadł się, a coraz kolejne to osoby podały się do dymisji?
 
Powody dymisji były różne, ale ja i tak sprowadziłbym je do jednego mianownika - brak chęci udziału w Rządzie, który nie jest stabilny, do czego przyczynila się Prezydent, i który przez to nie ma tak naprawdę co robić. Gdy wprowadzony był stan nadzwyczajny, obowiązki ministrów przejęła Pani Prezydent. W takim przypadku szefowie poszczególnych resortów nie mieli, co i gdzie robić. Minister Jan de Kaniewski chciał ratować honor tego gabinetu, ale nie można było w tamtych trudnych warunkach, związanych ze sporem, protestami i złymi decyzjami władzy, dyskutować o ideach, proponowanych przez ministra. Minister Tomasz Bagrat-Dostojewski również starał się działać, jednak skupiał się na sprawach doraźnych (co nie jest żadnym zarzutem w stosunku do niego). Nie umiem stwierdzić, czy Pani Prezydent podjęła już próbę reformy rządu, a właściwie stworzenia go na nowo. Jeśli tak się nie stało, to bardzo źle wróży na przyszłość i zostawia nas w dziwnym położeniu teraz. Warto by było zastanowić się, jaki to ma być Rząd i na czym ma się skupić. Oby jak najszybciej powołano ministrów i rozpoczęto prace!
 
Jak skomentuje Pan wydane przez Panią Prezydent oświadczenie dot. aneksji Teutonii i późniejsze wycofanie się z niego? Pani Prezydent powiedziała, że była to próba żartu na Prima Aprilis (jak wiemy ten już w Prima Aprilis się pokazał. Czy było to dobre wytłumaczenie? Jak skutkują takie zachowania na postrzeganie Bialenii za granicą?
 
Oświadczenie ws. aneksji Teutonii nie było żadnym ujawnionym przypadkowo wcześniej primaaprilisowym żartem - było bardzo słabo przemyślaną decyzją, zresztą skonsultowaną z jednym z ministrów, Pani Prezydent Swarzewskiej-Dostojewskiej. Takie odzewy, skierowane do Narodu, ale także społeczności międzynarodowej, kompromitują Bialenię wśród innych państw mikroswiata, ponadto zaostrzają nasze relacje z innymi krajami. Wybryki gabinetu, który w chwili obecnej mógłby się pomieścić przy jednym małym stoliku, bo prawie wszyscy z niego uciekli, a także przewodzacej mu Pani Prezydent już i tak na jakiś czas zmieniły postrzeganie nas w vswiecie. To niesamowite, że można tak się zachować i nie czuć wstydu i winy. Przeprosiny pojawiły się, ale później przykryly je kolejne, jeszcze poważniejsze i gorsze decyzje ekipy rządzącej. Osobiście pragnę przeprosić Teutończyków i Sarmatos za niepoprawne zachowanie Prezydent Aleksandry Izabelli Swarzewskiej-Dostojewskiej.
 
Kolejnymi decyzjami Pani Prezydent było wprowadzenie stanu wyjątkowego i próba internowania Pana i Eddarda Noqterna z kraju. Czy według Pana sytuacja wymagała wprowadzenia stanu wydatkowego? Jak Pan myśli, dlaczego próbowana internować właśnie Panów, a nie kogoś innego i czy ta próba była dobrą decyzją?
 
Decyzja o wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego była nieodpowiedzialna. Zahamowała ona na kilkanaście dni aktywność obywateli, bowiem Pani Prezydent przejęła kompetencje każdej z części władzy (wg trójpodziału władzy, jaki obowiązuje w Bialenii) i nie udzielała się na forum. Stan nadzwyczajny został wprowadzony, bo obóz rządzący bał się ujawnienia zawartości teczki aleksandryjskiej Heinricha Hewreta Wettina, kompromitującej Panią Prezydent i jej ministrów. Pani Prezydent nie chciała troszczyć się o państwo i obywateli, wstrzymała wszystko i wszystkich tylko po to, żeby uciąć pewne spekulacje i w pewnym sensie uspokoić atmosferę, chociaż tak naprawdę na początku to się nie udawało. Nerwy zostały uspokojone, ale dzięki opozycji, która po protestach zrezygnowała z dalszego namawiania Prezydent do dymisji. Działania opozycji - protesty i demonstracje - były jednak uzasadnione. Pani Prezydent postępowała bardzo źle i postępowałaby tak nadal, gdyby nie jej niska aktywność w przeciągu kilku ostatnich dni. Wspólnota Rozwoju nie chciała zaogniać konfliktu, ale dać do zrozumienia władzy, że pozycja, którą jej przedstawiciele zyskali, nie jest dana raz na zawsze i że spora część obywateli po prostu nie jest zadowolona z rządów - tym bardziej, że Pani Prezydent nie poczuwała się do popełnionych, poważnych błędów i przedstawiała obywatelom nieprawdę lub półprawdę. Internowanie opozycjonistów było dużym krokiem do przekształcenia Bialenii w system dyktatury Prezydenta. To było niepotrzebne i niezwykle aroganckie zachowanie. Taki krok uświadomił nam, opozycji, że może się z nami stać wiele niedobrego za czasów rządów Pani Prezydent.
 
Zapewne dlatego pańska partia najpierw nawoływała do dymisji Prezydent, a teraz zgłosiła wniosek o refgerendum w sprawie odwołania Swarzewskiej. Jak Pan myśli, czy założenie pańskiej partii dojdą do skutku i Prezydent zostanie odwołana? Jeśli tak, kogo Wspólnota planuje wystawić w wyborach prezydenckich?
 
Referendum ws. odwołania Prezydent powinno zostać przeprowadzone, i cieszę się, że zostanie, z kilku powodów. Po pierwsze, Pani Prezydent jest nieaktywna i nie zapowiedziała swojej nieaktywności. Po drugie, wcześniejsze fatalne decyzje władzy muszą zostać ocenione przez obywateli w sposób otwarty, bezpośredni. Po trzecie, w Bialenii nie ma Rządu, co negatywnie odbija się na naszym państwie. To niebywałe, że najaktywniejsza mikronacja polskiego mikroświata nie posiada rządu i przez to nie może dobrze działać. Wiele przemawia za tym, aby odwołać ze stanowiska Panią Prezydent, co nie musi się wiązać z radykalnymi reformami ustroju w Republice. Mam nadzieję, że obywatele rozumieją, że Aleksandra Izabella Swarzewska-Dostojewska nie jest odpowiednią osobą na stanowisko Głowy Państwa. Wspólnota Rozwoju nie dąży do odzyskania za wszelką cenę władzy - po prostu widzimy zagrożenia związane z aktualnym stanem funkcjonowania władzy. W wyborach po ewentualnym odwołaniu Prezydent będziemy jednak starali się i chcieli wystawić własnego kandydata. Naturalnym pretendentem jest zawsze Lider ugrupowania, tak też głoszą zapisy naszego Statutu. Mimo to, możliwe jest, że partia wystawi innego członka. Tak jak wspominałem wcześniej, rozważam start, ale muszę się zastanowić.
 
Zakładając potencjalnie, że wystartuje Pan w potencjalnych wyborach, czy uważa Pan, że ma Pan szansę na zwycięstwo? Jakie są pańskie atuty i czy byłby Pan lepszym Prezydentem niż Swarzewska? A jeśli Pan nie wystartuje, kogo widziałby Pan na stanowisku Prezydenta?
 
Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że tak, mam szanse na zwycięstwo i na to, że Bialeńczycy mi zaufają. Moimi atutami są przede wszystkim aktywność, chęć działania, zaangażowanie, ugodowość, opanowanie, przygotowanie i doświadczenie. Piastowałem w swoim życiu wiele stanowisk - Posła, Marszałka Parlamentu, Ministra Kultury i Sportu, Członka Komisji Edukacji Narodowej, Wiceprezydenta Republiki i sporo innych w innych państwach, np. w Santanii i Burgii, która w chwili chwały liczyła 12 obywateli, byłem wielokrotnie Prezydentem i Arcyksieciem. Trudno ocenić mi, czy byłbym lepszy od obecnej Prezydent, ale myślę, że w niemal wszystkich kwestiach postąpiłbym inaczej niż Pani Prezydent - jedynym punktem wspólnym jest propozycja Konkordatu. Nigdy nie wydałbym oświadczenia ws. aneksji obcego terytorium, nie wysyłałbym nieudanych not dyplomatycznych i nie internowałbym opozycji. Gdybym nie zdecydował się na start, marzyłaby mi się prezydentura Heinricha Hewreta Wettina albo Eddarda Noqterna. Na fotelu Prezydenta widziałbym też Mikołaja Patryka Dostojewskiego oraz Andrzeja Swarzewskiego - choć uważam, że powinien dać szansę innym.
 
Na koniec odejdźmy na chwilę od polityki. Trwa v-mundial. Czy da się odczuć jego atmosferę? Czy według Pana odpowiednio dobrze się do niego przygotowaliśmy?
 
Moim zdaniem atmosfery trwającego właśnie u nas V-Mundialu nie da się odczuć. Kryzys polityczny, jaki dotknął Bialenię, uniemożliwił pełne, radosne przeżywanie tej wielkiej mikroświatowej imprezy. Podziały na nowo wyłoniły się, zasypane wcześniej pojednawczą prezydenturą Heinricha Hewreta Wettina. Znów oś sporu leży między przedstawicielami idei Bialenii rozważnej i idei Bialenii odważnej. Tych dwóch cech raczej nie da się pogodzić. Prezydent Swarzewska-Dostojewska wprowadziła nas w atmosferę walki i braku aktywności - również jej samej. Jesteśmy teraz na etapie przeprowadzania referendum odwoławczego, tak więc nie w głowie nam V-Mundial. To i dobrze, i źle - dobrze, że interesujemy się sprawami wagi narodowej, że dbamy o ciągłość istnienia państwa, które tworzymy, ale źle, że wydarzenie, do którego przygotowywaliśmy się sporo czasu i w którego organizację włożyliśmy mnóstwo pracy, chęci i pomysłów, nie jest przez nas dostatecznie wspaniale przeżyte. Uważam, że do V-Mundialu przygotowaliśmy się naprawdę świetnie - szkoda, że nie tego nie wykorzystujemy, szkoda, że musimy teraz zastanawiać się, kto będzie następnym Prezydentem, szkoda, że to wszystko, co się dzieje, dzieje się akurat w tym momencie. No cóż, tak bywa... Liczę, że jeszcze kiedyś będziemy mogli posmakować prawdziwie V-Mundialowej atmosfery.
 
Korzystając z tego, że odeszliśmy od polityki, zapytam o samorządy. Dlaczego Brodria i Lahazydia są tak mało aktywne? Jaka może być przyszłość tych krain i jakie działania powinny zostać podjęte - likwidacja i próba budowy nowego samorządu, czy raczej próba ożywienia obecnych?
 
To smutne, że w każdej rozmowie, która jest ze mną przeprowadzana, pada niezmienne pytanie o przyczynę nieaktywności bialeńskich samorządów i o rozwiązania tego problemu. Należy przyznać, że bez silnej, stabilnej i aktywnej władzy centralnej, nie ma aktywności w samorządach. Obecny okres jest dla Republiki niełatwy, a brak Prezydenta podwaja stawkę na tyle, że samorządy są zupełnie bierne. Po pierwsze, Bialenia powinna jak najszybciej odwołać Prezydent Swarzewską-Dostojewską i wybrać nowego Prezydenta, a po drugie - powinniśmy opracować plan, co dalej zrobić z samorządami niewykazującymi aktywności. Carstwo Brodrii jest państwem stowarzyszonym z Bialenią i ingerencja w brodryjskie sprawy może się skończyć konfliktem politycznym. Podczas ogólnonarodowego spotkania moglibyśmy jednak ustalić, czy Lahazydia ma jeszcze istnieć (i na jakich zasadach), czy należałoby ją zlikwidować. Byłbym daleki od wypowiadania się w tej kwestii w sposób radykalny i kategoryczny. Nie wiem, czy sposobem na naprawę czegoś jest usunięcie. Warto by było popracować nad konkretnymi mechanizmami uwalniania samorządowej energii w momentach, w których nie jest ona niestety uwalniana. Każdy obywatel musi poczuwać się do odpowiedzialności nie tylko za państwo, ale także za jednostkę państwa, w której mieszka - bez kości (samorządów) nie ma szkieletu (państwa).
 
To prawda, że problem samorządów pojawia się już po raz kolejny, ale to znaczy że problem cały czas jest aktualny. Zmieniając temat ostatnio pojawiły się głosy optujące za zmianą systemu z prezydenckiego na parlamentarno-gabinetowy. Jak podchodzi Pan do tej sprawy i czy zmiana systemu pomogła by rozwiązać problemy bialeńskiej polityki?
 
Zdecydowanie takie zmiany nie przyniosą pozytywnych efektów. W moim mniemaniu system prezydencki, jaki obowiązuje aktualnie w Bialenii, funkcjonuje dobrze. Cały czas potrzebne są jego drobne korekty, aby ulepszać go i dostosowywać do realiów, ale całkowita reforma nie jest wskazana. Obecnie mamy pat związany z nieaktywnością Prezydent - bardzo roztropny jest pomysł wprowadzenia większych kompetencji w przypadku stanowiska Wiceprezydenta kraju. Nie mniej jednak, problemem, który nas dotknął, jest nieodpowiednia osoba na najwyższym fotelu w państwie. Wystarczy, żebyśmy zmienili tę osobę. Zróbmy to w referendum!
 
Trudno o to pytać w sytuacji, kiedy nie mamy ministra spraw zagranicznych, ale dlaczego dyplomacja w mikroświecie zamiera? Dlaczego nawet kiedy MSZ jest, to mikronacje nie współpracują na arenie międzynarodowej aktywnie? Czy Bialenia jako jedno z najaktywniejszych państw mikroświata mogłaby coś w tej sferze mieć do powiedzenia?
 
Dyplomacja w mikroświecie zamiera między innymi dlatego, że jedno z najaktywniejszych, jeśli nie najaktywniejsze państwo polskiego mikroświata, nie posiada ministra spraw zagranicznych. Mam wielką nadzieję, że to się wkrótce zmieni i powołany Rząd będzie świetnie pracował.
Mikronacje nie współpracują ze sobą na arenie międzynarodowej, ponieważ wspólne przedsięwzięcia wymagają jeszcze większego wysiłku i jeszcze większej liczby poczynionych starań, a jak wiadomo mikronautów jest mało i mało jest osób chcących się zaangażować. Nie każdy z nas ma też odpowiednie predyspozycje, cechy potrzebne do udzielenia pomocy organizatorom, nie każdy chce poczuwać się do roli współorganizatora i nie poczuwa się. Pewne inicjatywy, realizowane przez niektóre państwa, odniosły sukces i zostały pozytywnie odebrane w innych częściach v-świata, ale wiele z nich poniosło druzgocącą porażkę.
Marzę o tym, aby Bialenia przeprowadziła kiedyś wieloetapowy, wielopłaszczyznowy konkurs, z którego bylibyśmy w mikroświecie znani i którym moglibyśmy się chwalić kolejnym pokoleniom.
 
Z ostatniej chwili - rozpoczęło się referendum w sprawie odwołania Pani Prezydent. Jak zagłosuje Pan, a jak zaleca Pan głosować swoim wyborcom i wszystkim Bialeńczykom?
 
Referendum, tak jak wcześniej wspominałem, jest niezbędne, by przywrócić Bialenii ład, spokój, porządek i rząd. W głosowaniu zdecydujemy, czy odwołujemy Prezydent Aleksandrę Izabellę Swarzewską-Dostojewską, czy też nie. Ja na pewno zagłosuję na "TAK" i do tego serdecznie zachęcam zarówno moich wyborców, jak i wszystkich pozostałych obywateli Republiki i państw stowarzyszonych z nią. W referendum odwoławczym musimy zrezygnować z przynależności do danego środowiska politycznego lub partyjnego - musimy wznieść się ponad podziały i odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy, aby nasze państwo funkcjonowało dobrze i sprawnie, czy tak jak w ostatnich kilkunastu dniach - słabo, nieporadnie, nieaktywnie. Liczę na to, że przedstawiciele ugrupowania, które tworzyło nieudany gabinet Prezydent - Ludowej Akcji Narodowej, również poprą odwołanie Pani Prezydent z funkcji. Aleksandra Izabella Swarzewska-Dostojewska nie nadaje się, żeby piastować stanowisko Głowy Państwa - mogliśmy się o tym przekonać już kilka dni po złożeniu przez nią przysięgi. Kolejne oświadczenia, wpadki, kontrowersje i złe decyzje skutkowały pogorszeniem sytuacji wewnętrznej i postrzegania nas na zewnątrz. Wielkim ciosem dla Bialenii był i nadal niestety jest brak ministrów. Jedynym resortem pracującym w miarę sprawnie jest Ministerstwo Sportu, którym zarządza Tomasz I Bagrat-Dostojewski, ale jedno ministerstwo nie jest w stanie zapewnić krajowi rozwoju. Dla mnie niewyobrażalnym jest, że Pani Prezydent po kilkunastodniowej niezapowiedzianej nieaktywności wraca do Bialenii i pierwsze sprawy, jakimi się zajmuje, to preselekcje do Orientvision 2016 i przywitanie się z mieszkańcami na forumowym czacie słowami: "Co tam koty?". Czy o to nam chodzi? Ile dni Bialenia będzie jeszcze bez rządu i de facto bez Prezydenta? Czas zakończyć kompromitację i wstyd! Obywatele, czas wziąć sprawy w swoje ręce i wreszcie, raz na zawsze, odsunąć nieaktywną, bezczelną i niekompetentną osobę od stanowiska, którego nigdy nie powinna zajmować! Głosujcie na "TAK"!
 
I tymi słowami zakończymy nasz wywiad. Bardzo dziękuję za udzielenie tak obszernych i merytorycznych odpowiedzi. Na pewno czytelnicy nie będą zawiedzeni.
 
 
Wywiad został przeprowadzony przez Eddarda Noqterna, byłego Prezydenta RB i obecnego Króla Hasselandu 4 kwietnia 2016 r., a więc jeszcze wtedy, gdy urząd Prezydenta pełniła Aleksandra Swarzewska-Dostojewska.