WYDANIE NR 36
z dnia 6 marca 2016r.
W numerze:
Maciej Kamiński: "Szanuję Hasseland i Brodrię"
Fiodor Swirydiuk vel Hristov w krótkim wywiadzie dla naszej gazety: "Im większym brudem obrzuca się przeciwnika, tym mniej ma głosów"
Jan Kaniewski w swojej autobiografii (tylko na łamach "wBialenii") - "Ważne, aby echo powstania marcowego pobrzmiewało do dziś"
Wybór numeru


Maciej Kamiński: "Szanuję Hasseland i Brodrię"
Witam mojego i Państwa gościa - Ministra Spraw Zagranicznych Macieja Kamińskiego!
Dzień dobry.
 
Panie Ministrze, jak ocenia Pan działalność Ministerstwa Spraw Zagranicznych w rządzie Prezydenta Wettina? Czy Bialenia za czasów Pańskiej kadencji zmieniła lub ma zamiar zmiany kierunku w polityce zewnętrznej? Kto jest największym sojusznikiem Republiki w v-świecie?
 
Oceniam siebie jako dobrego ministra, wnioskując po braku zastrzeżeń do mojej pracy jak dotąd. Jako zadeklarowany betonista nie zmieniam i nie planuję zmieniać kierunku naszej polityki zagranicznej. Jeśli chodzi o sojuszników, to formalnie Bialenia ma tylko jednego, jest to NUPIA, jak mniemam jednak, chodziło o bardziej potoczne określenie. Państwem, z którym wiążemy największe nadzieje na współpracę, jest, myślę, że mogę to ujawnić, bo nikogo to specjalnie nie zdziwi, Trizondal.
 
Muszę się nie zgodzić z pierwszą częścią Pańskiej wypowiedzi. Otóż były zastrzeżenia co do Pańskiej pracy - dotyczyły one raportu państw, które Bialenia uznaje, a który Pan sporządził. Wynikało z niego, że Republika nie uznaje Hasselandu i Brodrii, na co kraje te zareagowały dość ostro. Dlaczego w tym dokumencie znalazł się tak kontrowersyjny wpis?
 
Ach, faktycznie. Dopiero co dostrzegłem, że w moim wywodzie pominąłem fragment myśli, w którym opisywałem konkretnego autora opinii, o której opowiadałem, to jest, samego konduktora. Muszę za to przeprosić tak redaktora, jak i czytelników. Odpowiadając na to pytanie, tłumaczyłem to już, lecz powtórzę jeszcze raz - zdaję sobie sprawę, że to bardzo kontrowersyjne, i doskonale rozumiem reakcję Neda i Mikołaja, lecz nie jestem w stanie zmienić listy. Zapisy Konstytucji krępują mi ręce i mogę jedynie wyjaśniać, dlaczego muszę robić to, co robię.
 
A więc, dlaczego?
 
W przeciwnym wypadku sporządzona na podstawie tego raportu lista państw uznawanych byłaby niezgodna z prawem. To zaś byłoby z mojej strony ryzykowanie konsekwencji karnych, za niedopełnienie ustawowych obowiązków. Ergo, ryzykowałbym stratą dla Bialenii kluczowego ministra, co mogłoby mieć w skrajnym wypadku takie konsekwencje, z jakimi spotkał się ostatnio Orjon Surma w Republice Palmowej. Tylko tyle, że w skali całego państwa. Na pewno zaś spowolniłoby to pracę rządu w zakresie polityki zagranicznej na czas poszukiwań następcy na stanowisku.
 
Czy rozumie Pan jednak zastrzeżenia tych państw do raportu? W końcu, ich mieszkańcy mogli czuć się dotknięci.
 
Jak już nadmieniłem, tak, rozumiem reakcję - na ich miejscu wysunąłbym podobne zastrzeżenia. Niemniej, w chwili obecnej spełnienie próśb Brodryjczyków i Hasselandczyków jest dla mnie niemożliwe, z przyczyn, które wymieniłem wyżej.
 
Jest Pan członkiem Rządu i pewnie pochwaliłby Pan jego prace nawet wtedy, gdyby nie były zbyt postępujące i skuteczne, ale czy zdobyłby się Pan na obiektywną ocenę gabinetu Prezydenta Wettina? Który resort, Pańskim zdaniem, poza MSZ-em działa najlepiej spośród innych?
 
Ministerstwo Kultury i Sportu.
 
Fiodor Hristov, kandydat w wyborach parlamentarnych, z wrogoscia odnosi się ostatnio do mieszkańców Królestwa Hasselandu i samego państwa. Skąd biorą się tak napięte sytuacje i relacje między niektórymi Bialenczykami a państwami stowarzyszeniowymi, szczególnie Hasselandem?
 
Myślę, że motywacji ku temu jest kilka. Najbardziej powszechną wydaje się być postrzeganie Hasselandu przez pryzmat kampanii w Cyberii i afery Morthensena. Druga to poglądy osób o stażu wieloletnim (nie liczę tu Andrzeja), nawykłych do egzystencji samodzielnej państwa. Trzecim czynnikiem wywołującym tarcia są różnice w kulturze politycznej, które widać najwyraźniej w dyskusjach na te tematy. No i jest jeszcze Andrzej, który... jest Andrzejem. Jego stałe, choć nie tak wyraźne dla opinii publicznej, poglądy sprawiają, iż każdy odnosi wrażenie, że zmienia zdanie częściej, niż Hewret nazwiska.
 
A jaki Pan osobiście ma stosunek do Hasselandu i Brodrii?
 
Nie mam nic przeciwko obecności tych państw tutaj. Lubię ich mieszkańców. Akceptuję ich odmienności. Szanuję tradycje.
 
Czy uważa Pan, że Wegiliusz Postawny miał rację, mówiąc o istniejących przeszkodach, uniemożliwiających nowym mieszkańcom stałe osiedlenie się w Bialenii? Jestem ciekaw w szczególności Pańskiej opinii, bo jak powszechnie wiadomo, jest Pan przedstawicielem "betonowego" spojrzenia na otaczającą nas wirtualną rzeczywistość.
 
Tak, istnieją tu takie przeszkody. Istniały od zawsze, no, wyłączając jedynie okres ZDN. Istnieją, tak jak w niemal każdym państwie wirtualnym. Tak długo, jak przez "stałe osiedlenie się" rozumiemy "uzyskanie obywatelstwa stałego/pełnego". W przeciwnym razie - nie, nie ma przeszkód. Tak długo, jak przestrzega się naszego prawa - znowu, jak w niemal każdym państwie.
 
Ale może Bialenia wiedzie w tym prym, może u nas tych barier, wymogów i ograniczeń jest zbyt wiele i zbyt restrykcyjnie ich przestrzegamy, o czym mówił na łamach naszego pisma Postawny?
 
Do niedawna można było zostać drugą osobą w państwie bez obywatelstwa. Sukcesja prezydencka wciąż obejmuje osoby bez obywatelstwa. Ten papier służy do udziału w wyborach i w pracy bezpośrednio rządu. Całą resztę czynności dostępnych mikronaucie można wykonywać zupełnie swobodnie. Nie nazwałbym tego szczególnie restrykcyjnym systemem.
 
Jest Pan szefem Bialeńskiej Partii Demokratycznej. Ugrupowanie ma szansę zdobyć tylko jeden mandat w trwających wyborach parlamentarnych. Można uznać to za sukces?
 
Można to uznać za sukces Wspólnoty Rozwoju (śmiech).
 
Niewątpliwie, bo Wspólnota Rozwoju będzie miała samodzielną większość parlamentarną. Obawia się Pan tego, czy może cieszy się? Czy Wspólnota pod wodzą Fredericka Hufflepuffa stanowi silnie działającą, nadającą się do rządzenia partię?
 
Nie widzę powodów do obaw, dopóki nie macie większości konstytucyjnej (śmiech). A nawet z nią, zmiany w zasadniczym kształcie państwa byłyby dużym wyzwaniem (śmiech). A zupełnie poważnie - czy WR stwarza powody, by się jej bać, że mnie o to pytasz?
 
Bardzo dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w pracy ministerialnej!
 
Przeraża mnie brak odpowiedzi, także zmieniam zdanie - tak, boję się (śmiech). Również dziękuję za rozmowę.
 
Wywiad przeprowadzono 27 lutego 2016 r.


Fiodor Swirydiuk vel Hristov w krótkim wywiadzie dla naszej gazety: "Im większym brudem obrzuca się przeciwnika, tym mniej ma głosów"
Dzień dobry! Moim gościem jest Fiodor Swirydiuk vel Hristov, parlamentarzysta z ramienia Ludowej Akcji Narodowej.
Witam Czytelników gazety "wBialenii" i Pana Redaktora!
 
W swojej kampanii wyborczej, jako kandydat do Parlamentu, ostro wypowiadał się Pan o Hasselandzie. Dlaczego pała Pan tak dużą nienawiścią do tego państwa? Bo chyba tego nie da się ukryć i temu nie da się zaprzeczyć, prawda?
 
Warto zauważyć, że Hasseland obniżył aktywność innych regionów, co przeniosło się na aktywność Lahazydii, Brodrii, ZSEE i Jahołdajewszczyzny (2 ostatnie już nie istnieją). Dodatkowo warto zauważyć, że Hasseland przybył do nas, bo był na skraju upadku, a przez ówczesnego Króla Hasseland był skłócony z Sarmacją i większością państw. Jeszcze nie zapomnijmy o tym, że to przez Hasselandczyków zostałem wygnany na ponad 2 tygodnie i to oni przyczynili się do ustawy o partiach politycznych, która upartyjniła Bialenię.
 
Ale czy to usprawiedliwia używanie przez Pana niewybrednych epitetów pod adresem przedstawicieli tego kraju? To jest rewanż?
 
To bardziej cios przed dzwonkiem zwanym wyborami. Im większym brudem obrzuca się przeciwnika, tym ma mniej głosów.
 
Jakie plany ma Pan w Parlamencie? Złoży Pan jakieś projekty ustaw?
 
Moimi głównymi postulatami są: reforma ustawy o partiach politycznych, utworzenie nowelizacji konstytucji ws. zwiększenia kompetencji prezydenta i utworzenie Bialeńsko-Abachasko-Wandejskiego Sojuszu "Improwizuję", w skrócie BAWSIę.
 
Na czym miałaby polegać reforma ustawy o partiach politycznych? Dlaczego chce Pan znowelizować Konstytucję i zwiększyć uprawnienia Głowy Państwa? Jak miałby działać wspomniany przez Pana sojusz?
 
Pozwoliłaby startować ludziom, którzy nie mają partii bądź nie są na liście partyjnej. Prezydent powinien rządzić twardą ręką, bo inaczej byłby wybierany "dla jaj", a sojusz byłby militarno-polityczny.
 
W jakim sensie militarno-polityczny? Co to w praktyce by oznaczało? Kto miałby taki sojusz powołać lub zainicjować?
 
W sensie odpierania sarmatyzmu, który na nas spływa. W praktyce oznaczałoby tworzenie antysarmatyzmu, a taki sojusz powinna powołać Bialenia.
 
Dlaczego grozi nam sarmatyzm, czym on się przejawia i czym powinien cechować się odwrotny nurt?
 
Sarmatyzm cechuje się agresywną polityką zagraniczną i chorą biurokracją (Mój wniosek o obywatelstwo został przyjęty za 3 razem).
 
Dziękuję za rozmowę.
 
Również dziękuję!


Jan Kaniewski w swojej autobiografii (tylko na łamach "wBialenii") - "Ważne, aby echo powstania marcowego pobrzmiewało do dziś"
Szanowny Panie Redaktorze!
Szanowni Państwo!
Zostałem zaproszony do napisania biografii swojej osoby, za które to zaproszenie pragnę podziękować już na wstępie. To miłe także ze względu, że już w niedługim czasie zbliża się rocznica i zapewne kolejne obchody Powstania Marcowego.
Moja biografia, a właściwie należy rzec autobiografia zawiera wydarzenia, które pamiętam i które ( chyba tutaj nie uciekniemy) dokonuje pewnej selekcji, ustalenia pewnej hierarchii ważności zdarzeń w v- życiu mojej osoby.
Moja osoba dla mikroświata zaistniała w sierpniu 2011 roku na terytorium Księstwa Sarmacji. Od zawsze należy jednak podkreślić to polityka, uczestnictwo w niej, zmiana v - rzeczywistości była moim nie tyle celem, co środkiem do celu poprawienia bytu v - społeczności i jej ogólnego wzrostu. Po dosyć krótkim rozeznaniu się w Księstwie Sarmacji postanowiłem rozpocząć działalność w Partii Konserwatywnej, której liderem był David Janowski. Partia Konserwatywna skupiała w owym czasie także różne ugrupowania i osoby wśród których był Andrzej Swarzewski. Po wielu animozjach z kierownictwem PK, niegodzeniem się na jej obecną wtedy linię, marginalność na scenie politycznej KS, przez co nie mogła de facto wpływać na jej v - rzeczywistość, postanowiłem podjąć walkę o zmianę KS w bardziej radykalniejszy sposób. Powinniśmy sobie zdawać sprawę, że atmosfera była wtedy tak gęsta, a spowodowana brakiem, poczuciem braku wpływu na ta co nas otacza, że postanowiłem opublikować manifest w przekonaniu, że nic nie ma do stracenia w takiej beznadziejności. Taka jest historia Powstania Marcowego - zrywu, który może dzisiaj, ale też wtedy wydawał się zamachnięciem się z motyką na Słońce. Patrząc na dysproporcje sił i środków tak można to oceniać. Sarmaci do dzisiaj tak to określają i traktują, ale co gorsza do ich chóru dołączają niektórzy z naszych obywateli. Nie było też tak, że nie liczyliśmy na odzew społeczny, ale zamiast tego spotkaliśmy się z wielką obojętnością. Nikt dzisiaj tego nie widzi, ale to wydarzenie było początkiem intelektualnego wysiłku, gdyż do niego myśleliśmy nie czy Sarmacja, ale jaka ma być, a po nim została już droga zdeklarowana nie czy Sarmacja, bo ta na pewno nie, ale co po niej? I tak zaczyna się historia Dżmahiriji, różnych jej państwowości, Wolnogradu i dzisiejszej Republiki Bialeńskiej. Ważnym jest aby to echo Powstania Marcowego pobrzmiewało do dzisiaj, gdyż bez niego tracimy kierunek, stajemy się łodzią, którą steruje morze niepewności, a nie właśnie MY. Przez to, że ktoś przyszedł później, nie ma prawa czuć się gorszy, że nie brał udziału w Powstaniu, czy późniejszej walce. W mojej autobiografii nie brakuje też takich pomniejszych wątków, jak udział w Apaczowie, czy Islamskiej Federacji. W Republice Bialeńskiej, gdy ona powstawała, a właściwie odnawiała państwowość w 2013 roku, czułem wielkie wzmożenie wewnętrzne aby dla niej działać, dać z siebie jej to co najlepsze. Różnie bywało, nosiłem się nawet z myślami zamachu stanu, przychodziłem, odchodziłem ( to jeszcze nie raz), miałem plany może coś nowego, Bialenia zbacza z kursu, ale jakimś sposobem posiadam poczucie lojalności wobec tego co z innymi współtworzyłem.
I tak dochodzimy do dzisiejszego czasu, naprawdę trudno to wszystko opisać może jeszcze nie raz będę miał zaszczyt udzielać wywiadów i odnosić się do tego, co na kartach historii mikroświata znajdują inni. Mam świadomość, że to jeszcze nie wszystko z mojej autobiografii, ale liczę na dalszą współpracę w celu opisania Naszej, Bialeńskiej, v - historii.
Autor: Jan Kaniewski