WYDANIE NR 35
z dnia 3 marca 2016 r.
W numerze:
Kraj: Rezygnacja Prezydenta Heinricha Hewreta Wettina
Kraj: Zamieszanie wokół mundialowego hymnu
(Już) Były Prezydent Heinrich Hewret Wettin w wywiadzie za czasów prezydentury: "Większych reform już nie zapowiadam"
Piotr Paweł I, były Król Hasselandu, obecnie Lord Protektor Królestwa: "Mikrob Złocisty to twór poniżej wszelkiej krytyki"
Wybór numeru


Kraj: Rezygnacja Prezydenta Heinricha Hewreta Wettina
1 marca 2016 r., po miesiącu sprawowania najważniejszego i najwyższego urzędu w państwie, Prezydent Republiki Bialeńskiej Heinrich Hewret Wettin złożył rezygnację i przestał piastować obowiązki Głowy Państwa. W swoim przemówieniu tłumaczył, że brak mu nowych pomysłów na projekty ustaw i dalszy rozwój kraju, a także, że zmniejszył się jego czas, który mógłby poświęcić Bialenii.
Obowiązki Prezydenta pełni teraz Wiceprezydent Kim Myong Won vel Iwan Pietrow-Dostojewski. Marszałek Parlamentu XIX Kadencji i Minister Kultury i Sportu w rządzie Wettina Frederick Hufflepuff rozpisał już wybory prezydenckie. Termin zgłaszania kandydatur trwa do 8 marca 00:00, a głosowanie rozpocznie się w następny piątek, 11 marca 2016 r. o godz. 22:00 i potrwa do godz. 22:00 w niedzielę, 13 marca 2016 r.
Trudno wskazać, kto jest potencjalnym kandydatem na urząd włodarza Republiki i kto ma największe szanse na zwycięstwo w najbliższej, kolejnej w krótkim czasie elekcji. Jak zwykle, spore notowania ma Andrzej Swarzewski, wielokrotny prezydent kraju, a także Eddard Noqtern i Markus Wettin.


Kraj: Zamieszanie wokół mundialowego hymnu
Przed kilkoma dniami Ministerstwo Kultury i Sportu rozpoczęło preselekcje, które miały wyłonić hymn V-Mundialu Bialenia&Brodria&Hasseland&Abachazja. Gdy obywatele rozpoczęli zgłaszanie swoich propozycji, pojawiły się pewne kontrowersje i różnice zdań wynikające z doboru konkursowego repertuaru. Heinrich Wettin zaproponował odrzucenie kilku piosenek, głoszących ostre hasła. W odpowiedzi na to, Minister Frederick Hufflepuff rozpisał preselekcje na nowo i ogłosił Regulamin. Dokument spotkał się z dezaprobatą społeczeństwa. Wybór Hymnu znów się nie powiódł. Hufflepuff zainicjował więc wybranie utworu drogą konsultacji członków Komitetu Organizacyjnego V-Mundialu. Temu zaś sprzeciwia się Eddard Noqtern, przedstawiciel Hasselandzkiego Związku Sportowego.


(Już) Były Prezydent Heinrich Hewret Wettin w wywiadzie za czasów prezydentury: "Większych reform już nie zapowiadam"
Moim i Państwa gościem jest niewątpliwie wyjątkowy człowiek - Prezydent Republiki Bialeńskiej Heinrich Hewret Wettin. Witam!
Witam Państwa i Redaktora serdecznie!
 
Kilka tygodni temu został Pan Prezydentem, wygłosił przemówienie i rozpoczął urzędowanie, po bardzo krótkiej, bo niezwykle nieaktywnej kadencji Alego ibn Abiego Taliba (RC). Czy od tego czasu w przestrzeni wewnętrznej i międzynarodowej wiele się zmieniło?
 
Jeśli chodzi o "przestrzeń" zewnętrzną, tzn. międzynarodową, jak to Redaktor ujął, od czasu Eddarda Noqterna nie wiele się zmieniło, tj. od chwili podpisania traktatu z Trizondalem. Jednakże Minister Spraw Zagranicznych, Maciej Kamiński na bieżąco obserwuje państwa traktatowe, a w miarę możliwości nawet się wypowiada na forach innych państw. Trzeba podkreślić, że misja ministra Macieja jest bardzo ważna, gdyż w ten sposób ma szansę sprostowania jakiegoś przedmiotu lub wytłumaczenia mieszkańcom innych państw zjawiska występujące w Republice Bialeńskiej, które dla kogoś nieznajomego, gościa z zewnątrz mogą być niezrozumiałe. Stąd pracę Kamińskiego oceniam na wzorowy w skali szkolnej, a moim zdaniem minister Maciej jest najlepszym MSZ od dłuższego czasu, chociażby ze względu na duże poświęcenie w płaszczyźnie dyplomacji oraz wzajemnych relacji.
W przyszłości pracę Macieja Kamińskiego trzeba będzie wynagrodzić.
 
Odnośnie nawiązywania współpracy z innymi mikronacjami - priorytetem MSZ w moim Rządzie jest kontynuowanie kooperacji z Trizondalem oraz nawiązanie współpracy z Republiką Palmową. Wkrótce planujemy wizytę w Trizondalu, a będzie to kontynuacja rozmów podjętych za kadencji Eddarda; m. in. chciałbym, aby doszło do wymiany doświadczeń między regionami Republiki Bialeńskiej i Trizondalu, nawiązanie wzajemnej narracji (jak to jest np. w przypadku Vienbien w Królestwie Hasselandu) oraz chociażby wzajemne wizytacje mieszkańców, spotkania, festyny. Jeśli chodzi o wspomnianą La Palmę, tu czekamy do ustabilizowania się tamtejszej sytuacji prawnej; wynikłej z nadania statusu persona non-grata Tesmotetowi Dyplomacji Demokracji Surmeńskiej, Orjonowi von Thorn-Surmie. Przede wszystkim chcemy uniknąć pomyłek i nieporozumień, które potencjalnie mogłyby zaszkodzić relacjom na linii Wolnograd - Santiago de Palma.
 
Przechodząc dalej do spraw wewnętrznych, za mojej kadencji w lutym doszło do wielu zmian. Pomijam w styczniu przejście na nowe forum w związku z utratą kontroli nad poprzednim forum oraz brakiem przedłużenia domeny przez Wojciecha Wiśnickiego. Jednak pod koniec miesiąca weszła w życie nowa Konstytucja, która zapoczątkowała zmiany prawne w Republice Bialeńskiej. Obejmują one zmiany formalne podczas procesu uzyskiwania obywatelstwa Republiki Bialeńskiej, reforma Biuletynu Ustaw oraz nowa ustawa o strukturach informatycznych, która łączy w sobie kilka starych ustaw uchwalonych w okresie 2014-2015. Niestety moja propozycja poprawki Kodeksu Cywilno-Karnego nie przeszła, która umożliwiłaby karanie obywateli za przestępstwa dokonane poza obszarami Republiki Bialeńskiej. Podobny los spotkał moją propozycję uchylenia poszczególnych punktów (zamiast całej) ustawy o partiach politycznych, tzn. umożliwienie zakładanie partii politycznych bez rejestracji w Sądzie Ludowym, jak to było dawniej - obecnie brak sędziego uniemożliwia taką rejestrację, jednak na szczęście przed wyborami do Parlamentu XIX kadencji udało się znaleźć odpowiedniego kandydata na to stanowisko.
 
Wiele osób pozytywnie ocenia zmiany dokonywane w Republice Bialeńskiej. Słyszałem od Markusa Wettina, że obecne forum jest o wiele przyjemniejsze od starego i zachęca do spędzania tutaj czasu. Ogólnie nie są to żadne rewolucyjne zmiany, a zmiany, które wynikają z ewolucji w mikronacjach, potrzeby zmian z biegiem czasu. Powiew czegoś nowego, egzotycznego, przypływ świeżości może pozytywnie wpłynąć na rozwój mikronacji, trzeba jednak pamiętać, żeby zmiany nie były gwałtowne, a stopniowe.
 
Praca Rządu i Prezydenta zbiera sporo ocen pozytywnych, ale według badań OBOP-u mniej więcej tyle samo negatywnych. Kontrowersje wzbudził raport uznawania państw, sporządzony przez szefa Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Czy dobrze się stało, że na liście nie znalazły się Carstwo Brodryjskie i Królestwo Hasselandu? Czy minister Kamiński rzeczywiście postąpił zgodnie z wytycznymi konstytucyjnymi?
 
Według zapisów konstytucji Carstwo Brodryjskie i Królestwo Hasselandu jako państwa stowarzyszone prawnie znajdują się pod jurysdykcją prawa Republiki Bialeńskiej w określonych przez traktat stowarzyszeniowy przypadkach, kwestia głównie dotyczy sądownictwa i polityki zagranicznej tych państw, tj. dyplomaci brodryjscy i hasselanddcy potrzebują zgody Rządu, przeważnie Ministerstwa Spraw Zagranicznych albo/i Prezydenta do prowadzenia własnych misji dyplomatycznych lub do zawierania nowych umów międzynarodowych, o czym mówi artykuł 4 Układu Stowarzyszeniowego. Co najważniejsze, lit b) tego artykułu mówi o autonomii wewnętrznej państw stowarzyszonych, co w pewnym sensie w swoim zapisie w I rozdziale powtarza konstytucja - zasady stowarzyszenia państw są określane na drodze umów, więc stopień integracji takich państw z Bialenią może być różny. Niemniej jednak odróżnia się status de iure tych państw, który jest określony przez wcześniej wspomniane dokumenty oraz status de facto w odniesieniu do odczuć mieszkańców, którzy czują się oddzielnym państwem i chcą pokazać swoją niezależność w Republice Bialeńskiej. Nie należy im się dziwić, zwłaszcza, że wciąż występują odruchy nacjonalistyczne w Bialenii. Na szczęście jednak w mniejszości.
 
Minister Maciej Kamiński sporządził raport na temat uznawania państw według obowiązującego prawa, pod względem płaszczyzny prawnej. Stąd nie można go winić i zarzucić niedopatrzenie lub ewentualny błąd urzędniczy. Umowa stowarzyszeniowa została sporządzona w taki i taki sposób oraz zaakceptowana przez wszystkie strony. Rzeczywiście, nie wszystkie zapisy są do końca jasne, lecz uważam, że wszelkie niejasności prawne dotyczące państw stowarzyszonych oraz ostateczne rozpatrzenie ich statusu leży w gestii Sądu Ludowego Republiki Bialeńskiej. Według ustawy zasadniczej jest to organ, który jako jedyny w Republice może wydać orzecznictwo z konsekwencją prawną.
 
Trwają wybory parlamentarne do Parlamentu XIX Kadencji. Niemal pewne jest, że samodzielną większość zdobędzie Wspólnota Rozwoju. Partia, z której się Pan wywodzi, BPD, będzie miało tylko jednego reprezentanta - Macieja Kamińskiego. Kandydują też członkowie Radykalnego Centrum i Fiodor Swirydiuk vel Hristov, z ramienia własnego komitetu, jako lider ugrupowania "Lepsza Bialenia". Jak ocenia Pan te kandydatury i skład przyszłego Parlamentu, bo wiadomo, że wszyscy z nich otrzymają mandaty poselskie? Czy nowy Parlament będzie przeprowadzał reformy zgodnie z Pańskimi opiniami w danych kwestiach? Będzie Pan starał się współpracować z najsilniejszą frakcją?
 
Jeśli chodzi o kandydatury - przede wszystkim liczy się różnica poglądów. Uważam, że Parlament powinien składać się z osób z różnych środowisk, stronnictw politycznych, o różnym podejściu do Republiki Bialeńskiej. Nie powinno dochodzić do sytuacji, kiedy podczas kadencji dominuje tylko jedna idea reprezentowana przez osoby z jednej partii politycznej. Skład przyszłego Parlamentu uważam za dobry i liczę na to, że będzie się w nim dużo działo.
Co do współpracy - nawiązuję ją ze wszystkimi osobami, chociażby poprzez konsultacje pomysłów. Cenię sobie różne rozwiązania danego problemu, stąd na drodze kompromisu; przeanalizowania argumentów i kontrargumentów wybieram najlepsze rozwiązanie.
 
Wergiliusz Postawny w felietonie, opublikowanym na łamach naszego pisma, zauważył, że w Republice istnieją pewne przeszkody, uniemożliwiające szybkie zdobycie obywatelstwa i mogące budować zniechęcenie u nowych przybyszów. Zgadza się Pan Prezydent z opinią naszego byłego redaktora?
 
Nie widzę powiązania między zniechęceniem nowego mieszkańca, a skomplikowaną procedurą uzyskania obywatelstwa Republiki Bialeńskiej. Tymczasowe obywatelstwo nie ma większych ograniczeń poza niemożnością kandydowania we władzach państwowych, a można je uzyskać od razu po złożeniu wniosku, bez większych ograniczeń. Dla kogoś aktywnego i zainteresowanego działalnością w Bialenii nie będzie to stanowić większego problemu. Stałe obywatelstwo wymaga poparcia innych stałych obywateli, które tak naprawdę dodatkowo daje bierne prawo wyborcze. Podział ten nie ma na celu dzielenia obywateli na lepszych i gorszych, ma za zadanie uchronić organy Republiki Bialeńskiej przed wpływami zagranicznymi oraz niepowołanymi osobami, które tak naprawdę nie mają dobrej intencji, a chcą wprowadzić wewnętrzny chaos. Jak widać ten system się sprawdził, gdyż nie pozwolił chociażby Wergiliuszowi Postawnemu vel Pawłowi Zanikowi od razu na wystartowanie w wyborach uzupełniających do XVIII kadencji Parlamentu. Jak wiemy, osoba ta ostatnio nie życzy Republice Bialeńskiej pomyślności, a rychłego upadku. Obawy przedstawione w wspomnianym przez Redaktora felietonie są przesadzone i nie ma podstaw do obaw.
Brak mieszkańców w Republice wynika prawdopodobnie z braku dopasowania promocji do odbiorców. Ostatnio nie zarejestrował się nikt nowy - jedynie osoby z innych mikronacji. Z własnych obserwacji powiem, że osoby do których trafiła skromna reklama Republiki Bialeńskiej tylko zaglądają na stronę główną/forum, a po chwili wychodzą i nie wracają. I to jest właśnie ten główny problem demograficzny, brakuje osób, które zainteresowałyby się mikronacjami, działalnością w wirtualnych państwach. Niestety dosyć ciężko jest przyciągnąć kogoś tutaj nowego, a mikronacjami trzeba po prostu głęboko się interesować.
 
27 lutego 2016 r. przybył do nas Robert I Thorn-Czekański "Czekan". O co chodzi w sporze między nim a resztą mieszkańców, w szczególności władzami państwa, bo przeciętny obywatel może nie znać szczegółów tej zawiłej sprawy dot. Cesarstwa Valhalii i jego ziem?
 
Ekscelencja Czekański jakiś tydzień temu przesłał mi propozycję, która polegałaby na zmianie kształtów kartograficznych Republiki Bialeńskiej, tak aby nie przypominać Wysp Valhallijskich. Narracyjnie miałby być kataklizm na wyspach, które spowodowałby przesunięcie wysp, natomiast wsparcie miałoby wysłać Księstwo Sarmacji. Dzięki tej sytuacji miałyby się poprawić relacje Bialenia-Sarmacja. Pomysł przedstawiłem całemu Rządowi w nieistniejącej Błękitnej Sali, gdzie poszczególni ministrowie mogli się wypowiedzieć na temat tego pomysłu. Niestety Rząd nie wyraził aprobaty tego pomysłu, stąd ostatnio przekazałem Kaizer-Seniorowi decyzję odmowy. Dzisiaj, jak widać, po opublikowaniu listu do władz i mieszkańców Bialenii przez Czekańskiego, Bialeńczycy w ogóle nie widzą takiego rozwiązania sytuacji, a obawy Rządu zostały potwierdzone.
Z tego co wiem, Robert Czekański na forum Księstwa Sarmacji ogłosił, że nie zamierza reaktywować Cesarstwa Valhalli. Nie znamy więc jego celów i motywacji do "odebrania" tych wysp Republice Bialeńskiej. Póki co wiadomo, że to jest jego prywatne przedsięwzięcie (jednak tak jak wspomniał w rozmowie ze mną - przedsięwzięcie, które zostało poparte przez Dwór Księstwa Sarmacji).
W chwili przeprowadzania tego wywiadu, Kaizer-Senior odstąpił od roszczeń do terytorium Republiki Bialeńskiej oraz oświadczył wolę zakończenia konfliktu.
 
Jak wiemy, relacje Bialenii z Sarmacją są napięte i wielokrotnie następowały okresy ich polepszenia oraz pogorszenia. Czy można powiedzieć, że dzisiaj jesteśmy w stosunkach z Księstwem w pewnego rodzaju "optimum", czy może oscylujemy wokół jakiejś granicy, po której przekroczeniu zerwiemy relacje dyplomatyczne?
 
Z Księstwem Sarmacji Republika Bialeńska nigdy dotąd jeszcze nie nawiązała kontaktów dyplomatycznych. I prawdopodobnie jeszcze szybko to nie nastąpi. Obecnie stosunki między Wolnogradem a Grodziskiem są bardzo zmienne, w zależności od rządów w obu krajach. Same nawiązanie stosunków utrudniają nastroje wśród obywateli sarmackich, jak i bialeńskich. Wszelkie podejmowane rozmowy między dyplomatami to jak stąpanie po cienkiej nitce nad przepaścią. Jeden zły ruch albo utrata równowagi i wszystko leci w przepaść. Tak mniej więcej można sobie wyobrazić relacje bialeńsko-sarmackie, sarmacko-bialeńskie od początku państwowości Republiki Bialeńskiej.
Póki co, oceniam że nawiązanie oficjalnego stosunku dyplomatycznego, poza wzajemnym uznaniem państwowości, nie jest możliwe i w najbliższym czasie nie zapowiada się, żeby coś się w tej kwestii zmieniło.
 
Jakie reformy ma Pan jeszcze zamiar przeprowadzić ze swoimi ministrami i jakie projekty ustaw zgłosić w Parlamencie XIX Kadencji, aby móc na koniec swojego urzędowania powiedzieć, że Pańskie zadanie zostało zrealizowane i czuje się Pan zadowolony z efektów swoich prac?
 
Jeśli chodzi o ustawy - w pierwszym miesiącu swojego urzędowania zrealizowałem większość pomysłów swoich projektów ustaw, o których już wcześniej pisałem. Planuję jeszcze 2 projekty ustaw zmieniających; Kodeksu Cywilno-Karnego oraz Ordynacji Wyborczej. Obie ustawy mają być wspólnie sporządzone z prezesem Policji Krajowej oraz z Wiceprezydentem. W przypadku kodeksu zmiana dotyczy osób prawnych, mała poprawa w kwestiach cywilnych oraz ponowne rozpatrzenie propozycji kar w sposób adekwatny do czynu. Jeśli chodzi o ordynację wyborczą, to tutaj dużych zmian nie przewiduję, jednakże dzisiaj nie mogę powiedzieć co ma się zmienić - na razie powstała mapa mentalna tych zmian. Nie wiadomo także, czy w ogóle zdecydujemy się na jakiekolwiek zmiany w ordynacji.
Większych reform już nie zapowiadam - te największe mamy już za sobą.
Swój program wyborczy zrealizuję w nieco ponad miesiąc. Oczywiście wiem, że moja kadencja trwa do końca kwietnia i nie oznacza to, że będę siedzieć bezczynnie. Na pewno wpadnę jeszcze na parę pomysłów, niekoniecznie już związanych z projektami ustaw.
 
Trzeba jednak zwrócić uwagę na małą aktywność Wiceprezydenta. Poprzednicy na tym stanowisku, np. Adam von Haller i Frederick Hufflepuff, dbali o częste organizowanie brifingów prasowych i spotkań z mediami. Iwan Pietrow-Dostojewski wybrał trochę inną formę sprawowania urzędu, prawda?
 
Nawet jeśli jest mało aktywny - a ma przecież do tego prawo, nie musi być ciągle aktywny - to nawet ostatnio konferencje prasowe cieszą się mniejszą popularnością niż kiedyś. Wiceprezydent Iwan w moim rządzie jest odpowiedzialny głównie za wojskowość i bezpieczeństwo wewnętrzne, bycie rzecznikiem rządu to sprawa drugorzędna.
 
Czy w najbliższym czasie możemy spodziewać się zmiany na jakimś ministerialnym stanowisku? Warto też przypomnieć, że Pan Prezydent w drodze konkursu znalazł Ministra Spraw Wewnętrznych - Tomasza Antera.
 
Nie, nie przewiduję w najbliższym czasie zmian w rządzie. Dotąd wszyscy ministrowie sprawują się znakomicie, nie mam zastrzeżeń co do ich pracy.
Jeśli chodzi o Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, poprzedni minister, Konstanty Jerzy Michalski w ogóle się nie sprawdził na tym stanowisku, był kompletnie nieaktywny. Mam nadzieję, że nowy minister - Tomasz Anter - sprawdzi się jak najbardziej i sprosta wyzwaniom, które przed nim czekają.
Wierzę w tę osobę, zwłaszcza że nie pełniła jeszcze dotąd ważniejszych stanowisk w Republice Bialeńskiej.
 
Czy jest Pan zadowolony z obecnej sytuacji w kraju? Nie pytam o stopień realizacji Pańskiego programu, bo o tym zresztą Pan już dość szeroko mówił, ale o stopień Pańskiego zadowolenia z tego, co dzieje się ostatnio w Republice. Myślę tutaj o dobrej aktywności obywateli, przygotowaniach do V-Mundialu, ale także nasileniu się antyhasselandzkich nastrojów.
 
Szczerze powiedziawszy - tak, jestem zadowolony z obecnej sytuacji w Republice Bialeńskiej. Byłoby idealnie, gdyby do Bialenii trafiła "świeża krew", jednak codziennie jest pewna nadzieja, że tematyka mikronacji kogoś w końcu zainteresuje. Jeśli chodzi o aktywność stałych obywateli, to tutaj nie ma powodów do narzekań, szkoda tylko że parę osób już się "wykruszyło", czyli po prostu zrezygnowali albo przenieśli się do innej mikronacji. Cóż, nie możemy nikomu zabronić mieszkać gdzie indziej. Naszym wspólnym zadaniem wszystkich obywateli Bialenii jest zachęcać innych do pozostania tutaj, a drogi tej zachęty mogą być różne - widoczna aktywność, inicjatywy na skalę międzynarodową czy też dobre narzędzia pracy. Na pewno w Bialenii każdy się odnajdzie.
 
Jeśli chodzi o V-Mundial w Bialenii, to prace idą szybko oraz jesteśmy prawie przygotowani do igrzysk. Są już wybrane stadiony, przygotowano ich opisy oraz prace nad stroną internetową są na wykończeniu. Pozostało tylko ustalenie grup oraz schemat samych igrzysk - nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, nie znam się na rozgrywkach piłkarskich, więc tutaj musiałbym poprosić o szczegółową opinię kogoś, kto się tym zajmuje.
 
Przechodząc dalej do "antyhasselandzkich" nastrojów, to uważam że są to szczeniackie wybryki. Nie znam powodów takiego zachowania, uważam że Hasselandczycy oraz Królestwo Hasselandu zasługują na szacunek w Republice Bialeńskiej, chociażby ze względu na sam wiek tej państwowości oraz bogatą historię tego państwa. To, jakie hasła rzucają niektóre osoby, byle żeby oczernić kogoś świadczy tylko o tym, że te osoby nie wykazują szacunku do innych bialeńskich obywateli. Również nie wiem, jakie podłoże mają "antyhasselandzkie" zachowania, w mojej opinii Hasseland nie odstaje niczym od reszty, nie zasługuje na gorsze traktowanie chociażby względem Brodrii. Bardzo mnie za to cieszy, że Hasselandczycy integrują się z mieszkańcami Republiki Bialeńskiej oraz wspólnie rozwiązują problemy. To jest podstawa istnienia mikronacji, przede wszystkim kompromisowe zażegnanie przemocy i agresji wobec siebie. Uważam, że osoby które szkalują imię Królestwa Hasselandu powinny publicznie przeprosić Hasselandczyków. A jeśli na to się nie godzą, to z honorem i z godnością powinny odejść z Naszego państwa. Bialenia nie potrzebuje piromanów, którzy tylko czekają na okazję, żeby skłócić ze sobą strony i dołożyć do ognia.
 
Jako Prezydent pewnie głęboko i mocno wierzy Pan w siłę i potęgę swojej V-Ojczyzny i zapatruje się na to wszystko optymistycznie. Pojawiają się jednak głosy, że Bialenia nie przetrwa długo, że wkrótce może dojść do rozpadu państwa, na skutek wielu czynników, z których jeden z nich w odpowiednim momencie może przeważyć szalę, naturalnie na niekorzyść kraju i obywateli. Co Pan o tym sądzi?
 
W warunkach mikronacji, żeby miało dojść do rozpadu większego organizmu, musi zadziałać kilka czynników. Pierwszym z nich jest brak współpracy między władzą centralną, a autonomią. Jeśli (załóżmy, że) rząd nie jest w stanie pójść na pewne kompromisy albo nie potrafi poradzić sobie z pewną sytuacją, wtedy w autonomii pojawiają się tendencje, myśli, propozycje odłączenia się od większego organizmu. Z początku secesjoniści są skłonni do rozmów z rządem, jednak zaniedbań w tej płaszczyźnie nie można już naprawić. Jeśli raz pojawiła się idea, myśl prowadząca do własnej suwerenności, to jest wysoce prawdopodobnie, że prędzej czy później dana autonomia będzie chciała zupełnej niezależności. To jest jak efekt domina, wystarczy że jeden klocek się przewróci - uruchamia się reakcja łańcuchowa.
 
Innym czynnikiem, który odnosi się do pierwszego jest mikronacyjny nacjonalizm. To idea, dzięki której mieszkańcy danej autonomii odróżniają się od reszty. Zazwyczaj jest to silne przywiązanie do danej państwowości, zbiorowości osób, brak chęci do współżycia z innymi narodowościami mikronacyjnymi w jednym organizmie. I tu z własnego doświadczenia powiem, że ten czynnik jest jakby "najcięższy" i z punktu widzenia różnie odbierany. Dla narodów autonomicznych jest to pewien cel, zbawienie, manna z nieba mogąca dać niepodległość, zakończyć ciemiężność; dla większego organizmu, który w sumie skupia dane autonomie może okazać się katorgą, czynnikiem powodującym różne rozruchy wewnętrzne, niekiedy niemożliwe do opanowania. Czynnik idei nacjonalistycznej pojawia się bardzo często wśród wirutalnych państw i bardzo często prowadzi do upadku większych organizmów - federacje, unie państw, inne organizmy złożone z mniejszych.
 
Trzecim czynnikiem również o podłożu nacjonalistycznym jest niechęć obywateli większego organizmu do autonomii. To jest sytuacja odwrotna, jak wcześniej wspomniana. I niestety występuje ona w Bialenii. Można wręcz mówić o niechęci i hasselandofobii w Naszym przypadku. Na szczęście czynnik ten występuje pojedynczo, nie jest to głos całego narodu. Jednak samo występowanie tego zjawiska rzeczywiście budzi pewne objawy; uzasadnione zresztą. Przyczynia się to do niechęci autonomii do większego organizmu, a finalnie do odłączenia się tej autonomii osłabiając większy organizm. Jak wiemy, związki państw powstają w jakimś celu, w jakiejś dobrej wierze - przede wszystkim o wzajemnych korzyściach. Niestety, gdy obywatele autonomii są zmęczeni ciągłymi atakami mają w końcu dosyć tej sytuacji i postanawiają zorganizować referendum kończące mariaż. Wszelkie idee zawarte w związku między tymi państwami przepadają.

Nasuwa się tylko pytanie - czy warto doprowadzać do secesji? Niektórzy upatrują w tym własne cele i korzyści; przede wszystkim satysfakcję z upadku znienawidzonego narodu. Czy ma to sens?
 
No właśnie. Bardzo dziękuję za wywiad. Może Pan Prezydent przekazac kilka słów do Narodu lub wybranej osoby.
 
Na zakończenie chciałbym życzyć wszystkim Obywatelom wielu sukcesów, dalszej pomyślności w budowie wspólnej V-Ojczyzny oraz jak najmniej chwili zwątpień. Przede wszystkim między Nam powinna trwać zgoda, która buduje; powinniśmy siebie nawzajem akceptować, a wszelkie spory rozwiązywać pokojowo bez niepotrzebnej agresji. Obecnie mikroświat potrzebuje stabilnych państw, które umożliwiają dalszy rozwój oraz możliwość szerokiej działalności mieszkańców. Dziękuję.
 
Wywiad przeprowadzono 28 lutego 2016 r., jeszcze podczas pełnienia przez Rozmówcę funkcji Prezydenta Republiki Bialeńskiej.


Piotr Paweł I, były Król Hasselandu, obecnie Lord Protektor Królestwa: "Mikrob Złocisty to twór poniżej wszelkiej krytyki"
Witam serdecznie Piotra Pawła I de Zayma, byłego Króla Hasselandu i byłego Ministra Spraw Zagranicznych Bialenii oraz wielokrotnego parlamentarzystę.
Również witam!
 
Ostatnio sporo pisze się o Panu w gazecie "Mikrob Złocisty". Jako mikronauta wzbudza Pan wiele emocji, a często jest Pan łączony ze swoją realną tożsamością. Jak odpowiedziałby Pan wszystkim swoim krytykom? Czy to prawda, że dąży Pan w jakiś sposób do opanowania, podporządkowania swojemu sposobowi myślenia reszty mikroświata? Jak Pan zareaguje na oskarżenia, że jest Pan "starym komuchem"? Czy to mieści się jeszcze w granicach dobrego smaku, kultury słowa i netykiety?
 
Nie chciałbym wypowiadać się na temat "Mikroba", bo jest to twór poniżej wszelkiej krytyki, publikujący oszczerstwa i zniesławiający opisywane osoby; z redakcją "Mikroba" winna raczej porozmawiac policja i prokuratura, ta całkiem realna. Natomiast odpowiadając na Pana pytania: mikroświata nie da się opanować czy podporządkować. A zresztą - po co? Kto chciałby coś takiego uczynić? To jakiś absurd. Natomiast jesli chcemy współpracować, to potrzeba minimum reguł. Ale reguł ustalanych na zasadzie porozumienia, a nie narzucania czegokolwiek.
Co do mnie, to moje poglądy są centrowe. Nigdy nie byłem członkiem PZPR, a to, że należałem do SD określającego się jako "partia niemarksistowska", a więc niekomunistyczna (za PRL to było coś...) nie jest tajemnicą. Byłem też w 1981 r. założycielem Związku Młodzieży Demokratycznej, rozwiązanego na przełomie 1982/83 za "działalność antysocjalistyczną". Jesli więc ktoś określa mnie mianem "komucha", to nie zna ani mnie, ani historii Polski, albo też nie wie, co to takiego komunizm czy socjalizm.
 
Czy obecna sytuacja w Bialenii odpowiada Panu? Czy jest Pan zadowolony z kroków podejmowanych przez Rząd i Prezydenta Heinricha Hewreta Wettina? Czy czegoś brakuje Panu, jeśli chodzi o funkcjonowanie Bialenii?
 
Sytuacja w Bialenii jest dobra, co nie znaczy, że idealna. Podstawowym problemem jest brak nowych obywateli pochodzących spoza mikronacji. W ostatnich miesiącach nie pojawił się u nas nikt tak - co najwyżej przybysze z innych v-państw. To oznacza, że funkcjonujemy w zamkniętym kółku i grozi na dłuższą metę wyludnieniem. Brak promocji zewnętrznej jest największym problemem. Nie tylko brak promocji, ale i brak pomysłu na takie działania. Nie mamy też szerszej wizji rozwoju - tu potrzebna jest debata ponadpartyjna i ponadpolityczna. Natomiast prezydent i rząd działają sprawnie. Nie mam zastrzeżeń.
 
Jak wyobraża Pan sobie tę ponadpartyjną, ponadpolityczną dyskusję? Jak miałaby wyglądać, kto brałby w niej udział?
 
Być może powinien ją zainicjować prezydent. A zaprosić do niej aktualnych i byłych parlamentarzystów, a może i wszystkie osoby aktywne w Bialenii. Jakiś Kongres Bialeński na przykład. Parlament i Rząd pełniłyby rolę organizacyjną, bo kilkanaście (kilkadziesiąt tym bardziej) osób nie stworzy programu, ustawy czy w ogóle jakiegoś dokumentu.
 
Od dawna działa Pan we Wspólnocie Rozwoju. Partia ma niemal stuprocentową szansę na zdobycie samodzielnej większości. Czy sprawy w partii idą w dobrą stronę, czy Lider daje radę i jakie projekty ustaw ugrupowanie złoży w następnej kadencji?
 
Lider Wspólnoty jest bardzo dobrym politykiem i myślę, że będziemy działać bardzo sprawnie. Ja osobiście będę zachęcał kolegów, by podnieść sprawy szersze, myśleć dalekosiężnie, a nie tylko na jedną kadencję. Na to jednak potrzeba - jak powiedziałem - dialogu ponadpartyjnego.
 
Do Bialenii przybył Fryderyk I Thorn-Czekański ("Czekan"). Po zamieszaniu związanym z ziemiami Valhalii, sprawa wyjaśniła się. Jakie są, a jakie powinny być relacje Republiki z Sarmacją?
 
Zgodnie z interesami Bialenii. Trzeba sobie zadać kluczowe pytanie, czy mamy nie lubić Sarmacji, bo tak nam się chce, czy też warto współpracować, bo Sarmacja i Bialenia to jedne z największych mikronacji? To trudne pytanie, zważywszy na antysarmackie tradycje w Bialenii, ale może warto je sobie postawić?
 
Rozstrzygnięto wybory parlamentarne. Mandat obejmie również Fiodor Swirydiuk vel Hristov, kandydat "Lepszej Bialenii". Przed kilkoma dniami w ostry sposób atakował Hasseland i przedstawicieli tego państwa. Skąd bierze się, dlaczego istnieje nienawiść do Hasselandu, postawa "antyhasselandzka", jak temu zaradzić?
 
Zapewne stąd, że Hasselandczycy są aktywni, a niektórzy Bialeńczycy boją się, że zechcemy "zdominować" czy może nawet "przejąć" Bialenię. To oczywiście absurd; jeśli na przykład ja chcę mieć jakiś wpływ na Bialenię, to po to, by ją rozwijać, by wspólnie się rozwijać. Jak jesteśmy razem, to jesteśmy silniejsi. Niestety, nie każdy to rozumie. Myślę, że antyhasselandzkie postawy mogą brać się też z poszukiwania "wroga"; walka z "wrogiem" pomaga w uzyskaniu jakiejś popularności, jeśli nie ma innych, lepszych pomysłów. To rzecz dobrze znana z reala. Ale mam nadzieję, że Bialeńczycy nie będą kopiować fatalnych pomysłów realowych...
 
Zadam teraz może łatwe, a może wręcz przeciwnie - trudne do odpowiedzenia, pytanie. Lepiej, gdy Hasseland był (i byłby) państwem niepodległym i niezależnym całkowicie od Bialenii czy lepiej jest teraz, gdy Hasseland jest stowarzyszony z Republiką?
 
To bardzo łatwe pytanie. Gdybyśmy nie uważali, że stowarzyszenie z Bialenią ma sens, to byśmy tego nie robili. Mimo różnic, mimo sprzeczności, więcej nas łączy, niż dzieli. Taki powinien być - i zresztą taki jest - trend w mikronacjach: łączenie, gdy prosty rozwój został wyczerpany. Mikronacja z mniej niż 15 aktywnymi obywatelami działa nienajlepiej, z mniej niż 10 - słabo, a choć znam mniej liczne v-państwa, to są to raczej cienie mikronacji. Myślę, że teraz z Bialenią łączy nas wiele i bardzo mnie to cieszy. Ale jak w każdym związku, starać muszą się wszyscy...
 
Czy teraz możliwe jest, aby Królestwo Hasselandu odlaczylo się od Bialenii i ogłosiło niepodległość?
 
Zgodnie z umową stowarzyszeniową jest to teoretycznie możliwe. Tylko po co? Jaki miałoby to sens? Żaden. Tak długo, jak umowa stowarzyszeniowa będzie dla nas korzystna - a jest korzystna - tak długo pozostaniemy w Bialenii. Co więcej, nasze związki z Bialenią, choćby towarzyskie czy emocjonalne, łączą nas silniej niż jakiekolwiek dokumenty.
 
Trwają przygotowania do V-Mundialu, który Hasseland współorganizuje. Jak Królestwo jest do tego przygotowane, czy ma Pan na ten temat jakąś wiedzę? Czy wierzy Pan w sukces tego wydarzenia?
 
Ja akurat się tym nie zajmuję, ale kibicuję przedsięwzięciu - oczywiście, sukces jest pewny!
 
Jakie są Pańskie plany na fotelu Lorda Prorektora?
 
To nie jest urząd z jakimiś rozległymi kompetencjami. Będę przede wszystkim przewodniczył Senatowi, co oznacza organizację prac ustawodawczych - choć niewykluczone, że decydująca rola przypadnie Zgromadzeniu Obywateli. No i będę czuwał nad działalnością szlachty hasselandzkiej. Lord Protektor ma wspomagać Króla - i będę to czynił.
 
Najtrudniej jest oceniać samego siebie, ale gdyby miał Pan się zrobić na obiektywizm, jak ocenia Pan swoją królewską kadencję w Hasselandzie?
 
Formalnie - dobrze, faktycznie jednak mogłem zrobić więcej, ale realioza mnie przygniatała... W mikronacji takiej jak Hasseland władca czy szef władz, powinien być bardzo aktywny: proponować, inicjować, organizować. Tego robiłem za mało. Ale mam spore nadzieje w przypadku mojego następcy, który jest człowiekiem bardzo aktywnym i z pomysłami.
 
Jak ocenia Pan Eddarda Noqterna jako polityka, króla Hasselandu, byłego lidera Wspólnoty Rozwoju i po prostu, człowieka?
 
Bardzo dobrze go oceniam. Jak już powiedziałem, ma dobre pomysły. Znakomicie; ja pomogę mu w sprawach legislacyjnych na przykład, bo jak sądzę lepiej potrafię napisać projekt ustawy. Gdybyśmy mieli więcej Eddardów Noqternów, bardzo bym się cieszył.
 
Bardzo dziękuję za wywiad. Może Pan przekazać coś obywatelom lub wybranej osobie.
 
Hmmm. Obywatelom Bialenii życzę, by wybierali na urzędy państwowe ludzi ciekawych, mających coś do zaproponowania, ale też rozsądnych. I by nie dzielili ludzi na "prawdziwych Bialeńczyków", Hasselandczyków czy Brodryjczyków, albo kogokolwiek innego. Bo to bez sensu...