WYDANIE NR 33
z dnia 21 lutego 2016r.
W numerze:
Eddard Noqtern, były Prezydent Bialenii, obecny król Hasselandu: "Problemem jest brak nowych mieszkańców, a nie trudne procedury"
Kraj: Odezwa Prezydenta Wettina do narodów
Przedruk z gazety "Nasz v-świat": Majestatyczni zwycięzcy
Wybór numeru


Eddard Noqtern, były Prezydent Bialenii, obecny król Hasselandu: "Problemem jest brak nowych mieszkańców, a nie trudne procedury"
Witam serdecznie mojego gościa - Eddarda Noqterna, byłego Prezydenta Republiki, obecnie Króla Hasselandu i kandydata w wyborach uzupełniających do Parlamentu XVIII kadencji.
Witam Panie Redaktorze. Jestem niezmiernie zadowolony mogąc udzielić wywiadu największej i najlepszej bialeńskiej gazecie. Pragnę pozdrowić wszystkich czytelników.
 
Dziękuję w imieniu własnym oraz innych redaktorów za taką opinię. Panie Prezydencie, trwa elekcja, mająca wyłonić posła do Parlamentu. Startuje Pan w tych wyborach. Czy nie uważa Pan, że funkcja parlamentarzysty to nie najlepsze wyjście dla byłej Głowy Państwa? Jeżeli Pan wygra, jakie będą Pańskie priorytety i cele?
 
Dlaczego nie najlepsze miejsce? Warto zauważyć, że w Parlamencie często zasiada Andrzej Swarzewski, czy Konstanty Jerzy Michalski, którzy również byli Prezydentami. Nie uważam, żeby była Prezydentura była jakąkolwiek przeszkodą. Jeżeli wygram, a wierzę że mi się uda planuje działać przede wszystkim dla dobra Bialenii. Zamierzam kierować się programem partii i zaleceniami obecnego Lidera. Swój udział w Parlamencie ograniczę prawdopodobnie przede wszystkim do debat i głosowań, aczkolwiek nigdy nic nie wiadomo - być może uznam za stosowne zgłosić projekt ustawy, bądź uchwały. Jednak musimy pamiętać, że to tylko wybory uzupełniające, więc czasu nie będzie wiele.
 
Stosunkowo niedawno został Pan wybrany kolejnym monarchą Królestwa Hasselandu. Co wpłynęło na Pański wybór i jakie wyzwania na tym stanowisku przed Panem stoją?
 
Postanowiłem zostać Królem Hasselandu z kilku powodów. Najważniejszym była szczera chęć rozwoju i aktywizacji oraz umocnienie jego pozycji państwa hasselandzkiego. W Hasselandzie działam od początku swojej działalności w mikronacjach i to właśnie Królestwo uznaje za swoją ojczyznę i dom. Uważam, że zdobyłem odpowiednie doświadczenie i umiejętności pracując między innymi jako Prezydent Republiki Bialeńskiej. Kiedy doszły mnie informacje o wolnej elekcji postanowiłem wziąć w niej udział i jak państwo widzą - wygrałem. Wyzwania jakie przede mną stoją są zależne nie tylko ode mnie, ale i od wszystkich Hasselandczyków. Na pewno chcemy wzrostu aktywności, liczby ludności i znaczenia Hasselandu w mikroświecie. Chcemy też, żeby uczestnictwo i praca w naszym kraju była dla wszystkich przyjemnością, a nie przykrym obowiązkiem.
 
Jak zamierza Pan zaktywizowac hasselandzkie społeczeństwo? Kraj ma bogatą historię, ale czy ma szansę dorównać sobie samemu, sprzed kilku lat?
 
Trafnym porównaniem byłoby takie do Hasselandu sprzed lat kilkunastu, kiedy to liczba obywateli oscylowała wokół dwudziestu. Chociaż to były zupełnie inne czasy i inne mikronacje, dlatego trudno się do tego odwoływać. W każdym razie również półtora roku temu Hasseland żył bardzo aktywnym życiem - wiele wydarzeń, dziewięciu aktywnych mieszkańców. Niestety liczne afery doprowadziły kraj na skraj upadku. Wydaje mi się, że obecne położenie jest najlepsze właśnie od tamtego czasu, a wkrótce uda nam się je jeszcze poprawić. Próby aktywizacji mogą państwo obserwować na naszym forum. Przede wszystkim skupiam się na zaangażowaniu wszystkich obywateli w działania państwa. Można to choćby zobaczyć poprzez Dwór Królewski, którego większość stanowią najnowsi Hasselandczycy. Naszym sztandarowym projektem jest kalendarz tygodniowy. System będzie polegał na tym, że każdy pełniący dane stanowisko będzie miał za zadanie systematycznie pisać artykuł lub raport ze swojej dziedziny. I tak na przykład Prezes Federacji Sportowej napisze o sporcie, Lady Tajnej Pieczęci o świecie, a Lord Konstabl o gospodarce. Dodatkowo dochodzą do tego inne aktywności takie jak Obiady Królewskie, Królewska Mała Rada, Wyróżnienia Tygodniowe i wiele, wiele więcej. Podsumował bym to wszystko w trzech słowach: dzieje się wiele!
 
Zmieniamy temat. W ostatnim wydaniu naszej gazety Wergiliusz Postawny w swoim dość zdecydowanym felietonie nazwał obecną władzę "siusiumajtkami" oraz jasno skrytykował obóz rządzący i nie tylko, za tworzenie barier prawnych w przyjmowaniu nowych mieszkańców i obywateli. Co Pan o tym artykule sądzi? Czy rzeczywiście jest tak, że bialeńskie procedury zniechęcającą nowo przybyłych do zostania u nas na dłużej?
 
Powiem szczerze - nie przeczytałem artykułu tego kryminalisty i nie mam takiego zamiaru. Ta osoba, została z Bialenii wygnana i tak powinno według mnie pozostać. Uważam, że nie ma więc sensu komentować słów tej osoby. Co więcej - uważam, że tego typu artykuły nie powinny znaleźć się w tak renomowanej gazecie jak wBialenii.
 
Ale skoro takie słowa już padły i je przytoczyłem, to w takim razie zapytam raz jeszcze - czy uważa Pan, że tutejsze procedury i przepisy prawne faktycznie zniechęcają nowych mieszkańców do działania i utrudniają uzyskanie przez nich obywatelstwa?
 
Moim zdaniem nie. Nie zauważyłem ani jednego przypadku, w którym obywatel zniechęcił się do Bialenii z powodu tychże procedur. To chyba oczywiste, że każdy nowy mieszkaniec musi przejść pewien okres próbny, zanim zostanie pełnoprawnym obywatelem. Problemem, który warto by się raczej zająć jest brak nowych mieszkańców, a nie trudne procedury.
 
No właśnie - co jest przyczyną mniejszego napływu przybyszów do Bialenii i jak zaradzić temu niewątpliwie poważnemu problemowi?
 
Zapewne brak odpowiedniej reklamy, dlatego nowi, nikomu nieznani mieszkańcy nie pojawiają się. Uważam, że państwo tak duże jak Bialenia powinno bardziej skupić się na tej kwestii. Problemem jest także to, że większość Bialeńczyków jest już w mikroświecie od kilku lat, przez co łatwo grozi im wypalenie i brak pomysłu. Zastrzyk świeżej krwi na pewno wiele by wniósł. Trudno też o zapraszanie realnych znajomych, bo wszyscy doświadczeni obywatele chyba już tego próbowali.
 
Bialenia ma nowego Prezydenta i Rząd. Czy uważa Pan, że ich praca będzie większa i lepsza niż Pańskiego gabinetu, na czym ten rząd powinien się skupić i co zrobić, aby zostać dobrze zapamiętanym?
 
Trudno będzie im nas przebić, bo nasza kadencja była najlepsza w historii! (śmiech) A tak na poważnie - to zależy od pomysłów, zaangażowania i umiejętności Prezydenta oraz Ministrów. Trudno mi teraz ocenić, czy ta kadencja będzie lepsza, czy gorsza. Tak naprawdę w ogólnie nie powinienem porównywać niczego z poprzednią kadencją, gdyż to ja byłem wtedy za sterami, a trudno być obiektywnym oceniając siebie. Uważam, że Rząd powinien się skupić na wcześniej już poruszanej promocji, poszukiwaniu nowych mieszkańców, wszechstronnym rozwijaniem Bialenii i budowie jej pozycji na arenie międzynarodową, chociażby poprzez takie wydarzenia jak v-mundial.
 
Jest Pan zaangażowany w organizację, a właściwie współorganizację tego wydarzenia. Jak idą przygotowania ze strony hasselandzkiej? Czy Bialenii, która została zawieszona w strukturach MUP, uda się dopełnić obowiązków?
 
Jak widać to właśnie w Królestwie Hasselandu działa i został założony komitet organizacyjny tego wydarzenia. Wobec braku działań i trudności komunikacyjnej postanowiłem zadziałać na własną rękę: założyć komitet, zaprosić delegatów, a nawet przydzielić im zadania. Jak widać udało się i w tym miejscu pragnę serdecznie podziękować wszystkim delegatom za współpracę i aktywność. Dzięki nim wszystkim pracę idą do przodu bardzo szybko i jestem pewien, że uda się nam spełnić wszystkie założenia, a może nawet dodatkowe programy. Co do Hasselandu - znajdujemy się w fazie wyboru i przygotowywania stadionów oraz opisów miast organizatorów. A co do Bialenii - trudno mi wypowiedzieć się w tej kwestii, bo nie jestem tutaj decyzyjny, ale wierzę że uda się pokonać wszystkie problemy.
 
Jak zapatruje się Pan na sytuację w Abachazji? Jest tam dość niestabilnie, a to przecież także Abachazja ma współorganizować V-Mundial.
 
Jeśli chodzi o sytuację w Abachazji miałem podobne obawy do Pana Redaktora. Jednakże po rozmowie z Mikołajem Patrykiem Dostojewskim, Carem Brodrii uspokoiłem się. Car zapewnił mnie, że sytuacja jest stabilna i nie ma się czego martwić. Zaufam jego słowom - myślę, że Abachazji podoła, a przecież nie organizuje tego turnieju sama.
 
Jak ocenia Pan obecne funkcjonowania, zarówno w Parlamencie, jak i poza nim, Wspólnoty Rozwoju, czyli partii, do której Pan należy? Czy reformy przeprowadzone przez Fredericka Hufflepuffa na początku jego liderowania w ugrupowaniu były potrzebne i co jeszcze należy uczynić, aby poszerzyć ofertę partii i zachęcić mieszkańców do wstąpienia w jej szeregi?
 
Uważam, że Wspólnota ostatnio dość ucichła. Nie znaczy to jednak, że nic się w niej nie dzieje - mamy ministrów, posłów, działaczy samorządowych , którzy wciąż wytrwale pracują na rzecz Bialenii, Brodrii i Hasselandu. Jeśli chodzi o reformy, uważam, że ani specjalnie nie pomogły, ani nie zaszkodziły - może po prostu Lider zdecydował, że były potrzebne? Jeżeli zaś chodzi o nowych członków, to muszę wrócić do naszej wcześniejszej rozmowy o braku nowych mieszkańców - dopóki nowi nie przybędą do Republiki, dopóty Wspólnota nie rozszerzy się o nowych członków. Na inne osoby raczej nie ma co liczyć.
 
Bardzo dziękuję za wywiad. Może Pan powiedzieć coś Czytelnikom.
 
Również dziękuję. Zachęcam wszystkich do napisania czegoś do "wBialenii", to nie boli, a może wiele nauczyć.


Kraj: Odezwa Prezydenta Wettina do narodów
19 lutego 2016 r. Prezydent Republiki Bialeńskiej Heinrich Hewret Wettin wygłosił w Pałacu Prezydenckim w stolicy - Wolnogradzie, odezwę (orędzie) do narodów bialeńskiego, hasselandzkiego oraz brodryjskiego. Odniósł się w niej do ostatnich wątpliwości, żywionych przez mieszkańców Bialenii, m.in. byłego prezydenta Republiki Andrzeja Swarzewskiego, dotyczących funkcjonowania umowy stowarzyszeniowej pomiędzy trzema państwami oraz ich statutu. Zapewnił także, że Bialenia nie ingeruje i nie ma zamiaru ingerować w sprawy wewnętrzne Królestwa Hasselandu i Carstwa Brodryjskiego oraz że zarówno on, jak i Rząd, nie chcą w żaden sposób naruszyć suwerenności tych podmiotów.
Prezydent przypomniał również obowiązujące zapisy prawne:
W styczniu 2016 r. doszło do zmiany konstytucji, która określa Republikę Bialeńską jako konfederację składających się z wewnętrznych samorządów oraz z państw stowarzyszonych na podstawie umów międzynarodowych. Proszę zauważyć, że układ stowarzyszeniowy został podpisany przez Bialenię, Brodrię i Hasseland na długo przed nową konstytucją. Dlatego cały czas obowiązują ustalenia z traktatu. Carstwo Brodryjskie i Królestwo Hasselandu są dalej państwami i posiadają suwerenność ograniczoną według zatwierdzonych ustaleń przed Wysokie Strony. Nowa Konstytucja Republiki Bialeńskiej nie wpływa na zmianę statusu Carstwa oraz Królewstwa. Jedyny efekt ma to w ustawodawstwie Republiki Bialeńskiej, gdzie prawnie rzeczywiście Brodria, jak i Hasseland traktuje się jak podmioty podległe Republice Bialeńskiej. Stąd określa się stan Carstwa Brodryjskiego i Królestwa Hasselandu jako de iure i de facto. Władze Republiki Bialeńskiej nie mają żadnego wpływu na sprawy wewnętrzne państw stowarzyszonych, jedynie zmiany mogą dojść na drodze traktatów oraz załączonych protokołów i aneksów. Zabieg ten umożliwia w samej Republice nadać podmiotowość państwom stowarzyszonych (poprawka do Kodeksu Cywilno-Karnego regulujący tę kwstię jest w przygotowaniu).
Na koniec Prezydent Wettin zadeklarował przygotowanie aneksu do umowy stowarzyszeniowej, "regulującego kwestię obywatelstwa Republiki Bialeńskiej w ramach projektu ustawy o obywatelach Republiki Bialeńskiej".


Przedruk z gazety "Nasz v-świat": Majestatyczni zwycięzcy
Kilka dni temu z terytorium Republiki Bialeńskiej wygnano Wergiliusza Postawnego, znanego jako Pawła Zanika lub Markusa I Vilandera. Nasunęło to pytania dotyczące trudności i niezbędności procedur obywatelskich w Bialenii, wpływu władzy rozumianej jako klika "starych wyjadaczy" na nowych mieszkańców oraz prawa do wyrażania własnych poglądów, mimo wcześniejszego wyroku niezawisłego Sądu, który skazał rzeczonego mikronautę na karę wygnania. Przypominamy dziś artykuł "Majestatyczni zwycięzcy", opublikowany 23 czerwca 2013 r. przez gazetę międzynarodową "Nasz V-Świat", prowadzoną przez redaktora naczelnego "wBialenii" Fredericka Hufflepuffa. Tekst pojawił się krótko po zablokowaniu pisma Zanika na Planecie Mikronacje. Zapraszam do lektury!
Pamiętacie Państwo psa Czesia, który dał mi natchnienie do napisania artykułu „Pies i człowiek”? To samo zwierzę widziałem dziś po raz drugi (...).

Czesio stał na środku długiego chodnika, z głową uniesioną do góry jak duńska monarchini, z lekko otwartym pyskiem (jak to brzydko brzmi!), doniośle i majestatycznie spoglądając na osoby przechodzące obok niego. Możliwe, że na kilku zaszczeka, niczym książę, witając ich angielskim: „Dzień dobry. Jak się Pan/Pani miewa?”.

Ta jego dumna postawa i sposób bycia zmusił mnie do napisania tego artykułu. Na pewno każdy z obywateli mikroświata, którzy regularnie zaglądają na Planetę Mikronacje, zauważyli pewien brak. Ja obserwuję już go od kilku dobrych dni. W oczy kłuje nieobecność „Królewskich Indagacji”, a mianowicie szczerych do bólu, wulgarnych i kontrowersyjnych artykułów redaktora Pawła Zanika – nauczyciela nazistologii.

Jaki ma to związek z dostojnie stojącym rudym psem? Otóż taki, że do tego zwierzęcia porównać można tych wszystkich ludzi, którzy gazetę chcieli usunąć, albo chociaż odsunąć, co im się jak widać udało. Czesiem jest kilka osób z polskiego v-świata: premier Federacji Al Rajn Malik-al-Mulk, który złożył publicznie skargę na pismo i zagroził federacyjnym bojkotem Planety, konserwatywny liberał z Trizondalu Marcin Sokołowicz, jedna z wielu rąk prezydenta Marcela Hansa; ów Sokołowicz wywołał refleksję mikronacyjną swym felietonem o „Kretyńskich Inwektywach”, dalej: sam Marcel Hans, który grzecznie wyprosił Markusa Vilandera / Pawła Zanika za drzwi trizondalskiego domu. Ta lista jest jeszcze dłuższa, ale nie chcę wymieniać wszystkich osób, które przyczyniły się do triumfu nad Zanikiem. Jest ich bowiem sporo.

Moim zdaniem powinniśmy tej liście dziękować, bo w końcu gdyby nie oni, „Królewskie Indagacje” wpędziłyby mikroświat w głęboki dół moralny, ale z drugiej strony władze Trizondalu i Al Rajn nazwać można zbrodniarzami, którzy zastosowali cenzurę jak w czasach Polskiej Rzeczpospolitej Ludowej i ograniczyli wolność prasy. Jedno z dwóch można wybrać, a co się wybierze to zależy od poglądu na ten temat.
Powyższy artykuł pochodzi z gazety "Nasz V-Świat", pod redakcją Fredericka Hufflepuffa
i ukazał się 23 czerwca 2013 r. na Planecie Mikronacje (Link do artykułu).