WYDANIE NR 27
z dnia 23 grudnia 2015r.
W numerze:
Jak zawsze szczery Maciej Kamiński: "Ja całe życie robię w tym kraju politykę!"
Frederick Hufflepuff, wiceprezydent RB: " Decyzję podam w odpowiednim terminie"
Kraj: VI Sezon Ligi Bialeńskiej zakończony – Legia z pierwszym tytułem w historii
Krótki wywiad z Freytonem Camirrem
Życzenia Świąteczne
Wybór numeru


Jak zawsze szczery Maciej Kamiński: "Ja całe życie robię w tym kraju politykę!"
Witam kolejnego gościa gazety "wBialenii" - Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji Macieja Kamińskiego.
Dzień dobry.
 
Z kraju odeszli Karol Medycejski i Marszałek Guliano Montini. Emocje opadły. Czy to już finał zaciętej i niesłychanie ostrej walki pomiędzy przedstawicielami Radykalnego Centrum i Wspólnoty Rozwoju, początek nowego podrozdziału w bialeńskiej historii, czy może chwilowe znudzenie materiałem, przerwa na nadchodzące wielkimi krokami Święta, moment odpoczynku i zastanowienia nad dalszą taktyką i powrót do walki?
 
Jestem gotów się założyć o jedną z moich kopalni żwiru, że to wyłącznie przerwa, przynajmniej ze strony Montka. Bardzo wątpię też, że Karol wycofa się z życia publicznego na stałe.
 
Czy uważa Pan, że celem nadrzędnym nieustannej bitwy poglądów i zdań na różne tematy między Marszałkiem Montinim a Posłem Medycejskim jest dobro Bialenii i troska o jej wszystkich obywateli?
 
Straszliwie mocno sugerujesz odpowiedź, w dodatku kierując wszystko w stronę emocjonalną. Na tak sformułowane pytanie udzielam odpowiedzi: "tak".
 
Chyba nie zaprzecza Pan Minister, że dotychczas sytuacja w Bialenii była napięta? Toczyło się i nadal toczy kilka postępowań w Sądzie, a dyskusje przybierały ostatnio charakter walki.
 
To wcale nie świadczy o złych intencjach. Jedynie o kiepskim podejściu.
 
Dlatego pytałem o to, czy to podejście jest takie samo jak intencja. Odpowiedział Pan, że nie i że nadrzędną wartością, o jaką toczą spór niektórzy obywatele, jest państwo. A więc odejście Karola Medycejskiego i zapowiedź odejścia Guliano Montiniego są negatywnymi rzeczami?
 
Oczywiście. Pomimo tego, że nie wierzę w trwałość tych odejść, to aktywność każdego jednego obywatela jest na wagę złota.
 
Tę samą tezę przedstawił w wywiadzie w wydaniu nr 26 wiceminister spraw zagranicznych Piotr Paweł I, i ta teza wydaje się być zrozumiała. Ale Prezydent Eddard Noqtern stwierdził, że odejście tych osób niewątpliwie uspokoi stan rzeczy.
 
Zapewne uspokoi. Ciszą cmentarną. Jeżeli ktoś działa merytorycznie, to z jego odejścia cieszyć się po prostu nie wypada.
 
Co zaś tyczy się wyborów prezydenckich - kto ma, Pańskim zdaniem, największe szanse na wygraną, w obliczu rezygnacji z ubiegania się o reelekcję Prezydenta Eddarda Noqterna i odejścia Posła Karola Medycejskiego?
 
Któryś z byłych już Prezydentów. Zapewne Markus Wettin. Albo jakiś kandydat kompromisowy.
 
A na kogo oddałby Pan swój głos w wyborach prezydenckich po deklaracjach Noqterna i Medycejskiego?
 
Najpewniej, jeżeli by startował, na Andrzeja Swarzewskiego.
 
Jakie działania ostatnio podejmuje Pan jako szef MSWiA i jakie wyzwania stoją przed Pańskim resortem? Wbrew pozorom, sprawy wewnętrzne i administracja to sporo pracy i obowiązków, a do tego dochodzą jeszcze bieżące zadania i prośby obywateli. Nie jest Pan tym już znudzony? Co Pana w tym "kręci"?
 
Obecnie kończę już sprawę poprzednich odznaczeń i lada chwila zabieram się za następne. Szykuję też obiecane dawno temu statystyki na koniec roku. Plus aktualizuję sprawy bieżące. A później, już zapewne po zakończeniu kadencji, siadam dalej nad wznowioną epopeją, nad obiecanym kiedyś kolejnym opowiadaniem o detektywie Belewskim, nad aktywizacją moich firm, nad wysyłaniem Iwanowi plików i nad badaniami naukowymi o nordackich wędrowcach. Jeszcze później czekają na mnie opisy czysto narracyjnych służb mundurowych. Co mnie w tabelkach, procentach i wykazach kręci? Sam nie wiem. Po prostu bardzo to lubię. Można to nazwać moim szczególnym talentem.
 
Myśli Pan, że Pańska kariera w Bialenii kiedyś przerodzi się w karierę polityczną, a może pełnienie funkcji Prezydenta lub Wiceprezydenta?
 
Ja całe życie robię w tym kraju politykę. Wiceprezydentem już kilka razy byłem, a do funkcji konduktora, co wielokrotnie powtarzałem, nie aspiruję. Raz kandydowałem, niecałe dwa lata temu, i bardzo dobrze, że nie wygrałem. Nie mam aż tyle pomysłów, zwłaszcza na sprawy zagraniczne, żeby zostać "tym najwyższym".
 
A Pańskie ugrupowanie, BPD, czy ma szansę kiedykolwiek tworzyć swój Rząd i mieć większość w Parlamencie? Jak na razie, jedynym jego reprezentantem w Parlamencie XVII Kadencji jest Mircae Caransebes, Minister Spraw Zagranicznych i Promocji, osoba, która chyba najlepiej radzi sobie w polityce spośród członków partii.
 
Wyrażając to w swobodnej obróbce pewnej znanej przyśpiewki: "Nic dziwnego nie ma w tym, poprawka ordynacji wykluczyła ByPyDy". Żebyśmy uzyskali większość w Parlamencie, musielibyśmy zyskać więcej osób (o sprawach z tym związanych mówiłem w wywiadzie zamieszczonym bodajże w wydaniu nr 23), albo musiałaby spaść liczba obywateli. Zresztą, rząd tylko betonistów byłby przepełniony marazmem. A we władzy wykonawczej, w przeciwieństwie do ustawodawczej, potrzeba śmiałości i ciągłych zmian. Inaczej robi się nudno. A nuda ze strony katechona przekłada się przeważnie na nudę w całym kraju.
 
Jak Pan ocenia pozycję Bialenii w v-świecie i jej politykę zagraniczną, kreowaną przez członka Pańskiej partii?
 
Bialenia ma pozycję odpowiadająca jej potencjałowi, czyli czołową. Liczą się z nią niemal wszystkie państwa średniej wielkości. Wystarczy poczytać działy związane z polityką zagraniczną na forach innych mikronacji. Kugaria, Tirzondal, Surmenia, Skarland, Dremland... Także Al Rajn.
 
Na koniec, w związku ze zbliżającymi się Świętami, może Pan przekazać Czytelnikom i Obywatelom kilka słów.
 
Zdrowych, wesołych, i niech będzie tak zimno, żebyście zwyczajnie musieli siedzieć w domu przed komputerem - ale bez żadnych zadymek, coby dostęp do Internetu był. I zapraszam na Święto Policji Krajowej 26 grudnia.


Frederick Hufflepuff, wiceprezydent RB: " Decyzję podam w odpowiednim terminie"
Witamy Serdecznie Pana Wiceprezydenta Fredericka Hufflepuffa, Redaktora Naczelnego gazety WBialenii. Dziękujemy, że zgodził się Pan wziąć udział w wywiadzie.
Witam Pana Redaktora, wszystkich wiernych Czytelników Gazety i Szanownych Obywateli!
 
Panie Wiceprezydencie, kadencja Rządu powoli dobiega końca. Jak Pan mógłby podsumować i ocenić jego działalność? Czy dostrzega Pan jakieś błędy, których dzisiaj Pan już by nie popełnił?
 
W moim mniemaniu Rząd pod przywództwem Prezydenta Eddarda Noqterna pracował bardzo dobrze, w dość szybkim tempie i robił to w sposób przejrzysty i klarowny dla obywateli. Działania podejmowane przez Rząd były potrzebne i z punktu widzenia wielu spraw i w różnych wymiarach ważne. Podjęliśmy wiele ciekawych inicjatyw, bez problemu potrafiliśmy współpracować z mieszkańcami w kwestii organizacji Święta Władz Konstytucyjnych i II Rocznicy Bialenii, postanowiliśmy pielęgnować świetne relacje władz z obywatelami poprzez cykliczną organizację brifingów i publikację raportów. Choć mieliśmy spore kłopoty z obsadzeniem Ministerstwa Spraw Zagranicznych, to kilka dni temu udało nam się wybrać nowego szefa resortu - Pana Mircae Caransebesa, który, jak na razie, spisuje się na tym stanowisku bezapelacyjnie doskonale. Jeśli chodzi o błędy, to takowe zawsze się pojawiają i sztuką jest je rozwiązać i doprowadzić do ich szczęśliwego zakończenia. Niewątpliwym potknięciem było niekonstytucyjne stworzenie Rady Jedności Obywatelski
 
Jak ocenia Pan współpracę z Prezydentem Noqternem i ministrami? Kto najbardziej Pana zaskoczył (w pozytywnym znaczeniu tego słowa), a kto najbardziej rozczarował?
 
Moja współpraca z Prezydentem Noqternem i ministrami była niezwykle miła i zawsze merytoryczna. Razem z Prezydentem musieliśmy wielokrotnie rozmawiać na tematy związane z moimi decyzjami, z decyzjami Prezydenta i poszczególnych ministrów. Pan Prezydent kilka razy prosił mnie także o radę i wypowiedź na dany temat, co robiłem chętnie i z wielkim zaangażowaniem. Ministrowie rzadziej, co nie oznacza, że nie często, również toczyli ze mną dyskusje, konsultowali się ze mną, a ja z nimi. Wszyscy byli i są sympatycznymi, wyrozumiałymi ludźmi. Najbardziej pozytywnie zaskoczył mnie naturalnie Prezydent. Moje relacje z nim stały się jeszcze bardziej zażyłe i przez to trwalsze. Muszę przyznać, że nikt mnie nie rozczarował. A jeśli nawet, to przecież nie ma to dużego znaczenia. (uśmiech)
 
A jeśli miałby Pan podać swój jeden największy sukces, coś co uważa Pan za swoje największe osiągnięcie w trakcie pracy w Rządzie - co to by to było?
 
Co kilka dni organizowalem brifingi, brałem udział w wielu debatach i rozmowach, udałem się niedawno z wizytą, wraz z Panem Prezydentem i Szefem MSZ, do Trizondalu, ale jako największy sukces uznaję wizytę w Abachazji, która przełożyła się na dołączenie tego państwa do krajów organizujących Mundial.
 
No dobrze. Zmieńmy może temat. Jest Pan jedynym kandydatem na lidera Wspólnoty Rozwoju i ma Pan naprawdę duże szansę na zwycięstwo. Co potem? Jakie zmiany chce Pan wprowadzić w partii i, co najważniejsze, czy wystartuje Pan na Prezydenta?
 
Podstawowym celem, gdy wygram wybory na lidera partii, będzie jej zaktywizowanie i oddanie członkom Wspólnoty większego wpływu na jej funkcjonowanie. Nie ukrywam, o czym już wspominałem w programie wyborczym, że chciałbym pozyskać nowych członków i zachęcić ich do startu do Parlamentu. Chciałbym także utworzyć Biuro Wewnętrzne Wspólnoty Rozwoju. Zajmowaloby się ono koordynacją działań wspólnotowców i podejmowaniem różnych decyzji. Co zaś tyczy się wyborów prezydenckich - niezmiernie ubolewam nad faktem, że nie wystartuje w nich obecny Prezydent, ale z drugiej strony staram się go zrozumieć - spotkał się z niebywałą agresją przeciwników. Decyzję dotyczącą mojego startu, podam w odpowiednim terminie, gdy wybory wewnetrzne będą rozstrzygnięte i gdy pozwoli na to wiele innych czynników, bezpośrednio nie zależnych ode mnie.
 
Ostatnimi dniami aktywność w Bialenii trochę spadła. Niestety wiele osób niedawno zadeklarowało swoje odejście, albo całkowite - jak Karol Medycejski i Guliano Montini, albo przeniesienie swojej aktywności gdzie indziej jak Eddard Noqtern, czy Piotr de Zaym. Co według Pana jest tego przyczyną tych wydarzeń - kłótnie, święta, real, a może jest inny powód? Czy odejście tych osób będzie dla Bialenii czymś korzystnym?
 
Na pewno nie jest to korzystne dla Bialenii, a bynajmniej nie w wymiarze odchodzenia i niewracania. Nie wiem, co jest bezpośrednią, wspólna dla tych wszystkich osób przyczyną odejścia, ale sądzę, że może to być napięta sytuacja wokół ostatnich postępowań sądowych.
 
Złożył Pan niedawno wniosek do Parlamentu o odwołanie Marszałka Guliano Montiniego. Kilka dni wczrśniej Pan Marszałek zapowiedział swoje odejście z Bialenii po zakończeniu kadencji. Czy nie uważa Pan, że Pański wniosek to był taki "gwóźdź do trumny"? Nie uważa Pan, że każdy obywatel jest wartościowy? Jaki jest powód pańskiego wniosku?
 
Ależ oczywiście, że każdy obywatel jest wartościowy! Należy jednak zaznaczyć, że to nie ja spowodowałem odejście Pana Marszałka Montiniego i uznaję, że nawet się do tego w żaden sposób nie przyczyniłem i nie przyczyniam. Sytuacja jest odwrotna - Pan Montini, swoim ogłoszeniem odejścia, spowodował to, że przedstawiłem w Wysokiej Izbie taki wniosek. Jeżeli Marszałek Parlamentu mówi, że kończy działalność w danym państwie, w tym przypadku w Bialenii, to obowiązkiem parlamentarzysty jest zadbanie o to, aby na stanowisku Marszałka wciąż ktoś zasiadał, aby tempo prac Parlamentu pozostało nienaruszone i aby zachować w tym wszystkim ciągłość i płynność funkcjonowania.
 
Pełni Pan również funkcję Redaktora Naczelnego gazety WBialenii. Według sondażu przeprowadzonego w ostatnim wydaniu tejże gazety 8 osób pozytywnie ocenia gazetę, a tylko 3 negatywnie (przy 6 głosach neutralnych). W jaki sposób osiągnął Pan tak pozytywne wyniki? Czy spodziewał się Pan takich rezultatów? Czy cieszy się pan z tego, że gazeta oceniana jest tak dobrze?
 
Trudno powiedzieć, dlaczego gazeta cieszy się tak dużym gronem czytelników zadowolonych z jej czytania. Pewnie składa się na to wiele czynników, m.in. aktywność pisma, zaangażowanie redaktorów w tworzenie artykułów czy swoisty monopol na rynku. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się aż tak dobrych, pozytywnych rezultatów. Niezwykle cieszę się z sukcesu "wBialenii", jednocześnie gratulując sobie i dziękując wszystkim tym, którzy przyczynili się do tego - przede wszystkim osobom, z którymi przeprowadzałem wywiady, a także redaktorom piszącym felietony, m.in. Panu Prezydentowi Noqternowi. Dziękuję i mam nadzieję, że zainteresowanie naszą gazetą wzrośnie jeszcze bardziej!
 
Przyczynić się do tego wzrostu może np. nowa strona internetowa gazety tworzona przez Pana Bajtusia jak również publikowanie jej na łamach Planety Mikronacje. No właśnie - jakie poza tymi wymienionymi zmiany czekają gazetę WBialenii w przyszłym roku? Czy Pan Redaktor zamierzaja w jakiś sposób rozwijać swoje dzieło?
 
Liczę na to, że z początkiem przyszłego roku kalendarzowego więcej mieszkańców zaangażuje się w tworzenie gazety. Jak na razie, w skład zespołu redaktorskiego wchodzą dwie osoby, które regularnie coś dla pisma robią - ja, jako redaktor naczelny, i Pan Prezydent Noqtern, autor felietonu "Prezydenckim rzutem oka". Potrzeba nam zdecydowanie więcej rąk do... klawiatury! Żywię nadzieję, że dołączy do nas kilku polityków, chcących pisać swoje felietony, a także osoby, chcące informować czytelników o sprawach, o których nie wiedzą, zapominają lub których zupełnie nie znają, a mogą być dla nich interesujące.
 
Dobry Redaktor Naczelny, aktywny Wiceprezydent i Poseł, kandydat na lidera partii... W jaki sposób udaje się Panu łączyć prace na tylu ważnych stanowiskach? Czy uważa Pan, że któremuś z nich poświęca Pan za mało czasu? Która funkcja jest dla Pana najważniejsza?
 
Praca na tylu ważnych stanowiskach niewątpliwie jest trudna, ale motywuje mnie do jeszcze większej ilości działań i do jeszcze aktywniejszego jestestwa w Bialenii. Cieszę się, że mogę być redaktorem naczelnym gazety, Wiceprezydentem i Posłem. Wydaję mi się, że trochę więcej czasu mógłbym poświęcić na pracę parlamentarną. Mimo to, osobiście największym szacunkiem wynikającym z prestiżu funkcji, darzę funkcję Wiceprezydenta Republiki Bialeńskiej. Jest ona dla mnie najważniejsza w tym sensie, że na tym stanowisku chyba najbardziej się realizuję i chyba najbardziej mogę pomagać obywatelom, rozwiązywać ich problemy, informować ich o wielu kwestiach, a także dbać o nich poprzez "nadzór" nad ministerstwami.
 
Ale też właśnie Pana działalność na stanowisku Wiceprezydenta budzi najwięcej kontrowersji. Został Pan nawet kilka razy podany do Sądu z czego raz skazany. O mało co nie został Pan wychłostany, jednakże Prezydent postanowił Pana ułaskawiać. Wróćmy na chwilę do tamtej sytuacji. Dlaczego doszło do takiej sytuacji, co lub kto ją wywołał i czy uważa się Pan za winnego? Czy rozważał Pan opcję rezygnacji ze stanowiska?
 
Moje działania związane z nielegalnym, niezgodnym z Konstytucją i nieumocowanym w prawie powołaniem Rady Jedności Obywatelskiej, a później otwarcie jej pierwszych obrad, musiały zostać potępione i tego się spodziewałem. Trudno w tym kontekście oceniać słuszność wyroku Sądu, bo tego zwykle nie powinno się robić i się nie robi. Starałem się nie komentować decyzji Sędziego w tym postępowaniu. Najważniejszym było zrozumienie błędu, przyznanie się, wykazanie skruchy i szczere przeprosiny. To wszystko uczyniłem i dlatego zostałem uniewinniony przez Pana Prezydenta. Naturalnie już w trakcie procesu myślałem o dymisji ze stanowiska Wiceprezydenta, ale po konsultacjach z Rządem i Prezydentem oraz wystosowaniu Listu Otwartego do Społeczności Bialeńskiej, zdecydowałem pozostać i wypełnić swoją misję do końca kadencji. Myślę, że obywatele nie mają mi tego za złe.
 
Polityka Zagraniczna jest aspektem, z którym obecny Rząd miał największe problemy. Prezydent musiał zmieniać ministra aż 2 razy. Jak Pan myśli, z czego wynikają te problemy? Co powinno ulec zmianie? W jaki sposób zaktywizować bialeńską politykę zagraniczną?
 
Problemy w dobraniu odpowiedniego ministra polegały, z tego co wiem, na zbyt niskich możliwościach dużego zaangażowania się ministrów w prace ich resortu. Na szczęście, udało się znaleźć właściwą osobę, jaką niewątpliwie jest Minister Mircae Caransebes. Jego aktywność na polu polityki zagranicznej jest wysoka, tym samym wystarczająca. Cieszę się, że mamy takiego szefa MSZ-u. Bialeńska polityka międzynarodowa musi wykraczać poza obszar rozwijania wzajemnych stosunków dyplomatycznych z innymi państwami i podtrzymywania przyjaznych relacji z poszczególnymi sojusznikami. Widać, że minister spraw zagranicznych widzi potrzebę budowy silnej Bialenii w kontekście zewnętrznym, że widzi potrzebę budowy umiejącego się przeciwstawić innym regionu, mianowicie grupy kilku mikronacji, mających zbliżone do naszych cele, priorytety i interesy.
 
Jeśli chodzi o nawiązywanie stosunków dyplomatycznych - na ostatniej wizycie delegacji bialeńskiej w Trizondalu (której był Pan członkiem) udało się podpisać traktat między naszymi państwami. Jak Pan ocenia przebieg tejże wizyty? Czy Trizondal może i powinien stać się ważnym partnerem dla Bialenii? Z jakimi innymi państwami powinniśmy ściśle współpracować?
 
Wizyta w Trizondalu przebiegła pomyślnie i była owocna. Trizondal nie tylko może i powinien stać się ważnym partnerem dla Bialenii, ale także już nim jest. Świadczy o tym podpisany ostatnio traktat. Oprócz Trizondalu, powinniśmy mieć także innych sojuszników - Abachazję, Surmenię, ZSKHiW, Kugarię czy inne.
 
Zakładając, że nie zostanie Pan Prezydentem, w jakim resorcie najchętniej chciałby Pan zasiadać? Czy byłoby to Ministerstwo Spraw Zagranicznych? A może w takim wypadku w ogóle porzucił by Pan pracę w rządzie i działał poza nim?
 
Przy obecnym istnieniu ministerstw, najbardziej faktycznie chciałbym zasiadać w Ministerstwie Spraw Zagranicznych, co nie oznacza, że nie byłbym zadowolony i otwarty na inne propozycje. Ponadto, działanie poza rządem też jest możliwe i nie jest niczym złym dla polityka w Bialenii. Odebrałbym to jako swoiste wyzwanie i pewnie bym je przyjął. Doskonale wiemy, że polityka może się potoczyć różnie...
 
Panie Wiceprezydencie, już ostatnie pytania - regiony. Był Pan związany z Atamanatem Jahołdajewszyzny, ale ten upadł i zaraz możemy spodziewać się jego likwidacji. W jakim samorządzie lub państwie stowarzyszonym pragnie Pan zamieszkać i dlaczego? Które z nich uważa Pan za najciekawszy, a który za niezbyt interesujący?
 
Nie szkodzi, że wywiad jest trochę długi - bardzo lubię odpowiadać na pytania i często to robię, np. na brifingach w Gabinecie Wiceprezydenta. Bardzo chciałbym zamieszkać w Lahazydii, gdyż region ten wydaje mi się ciekawy i mam nadzieję, że takim rzeczywiście się okaże. Myślę, że wszystkie regiony zasługują na uznanie. Nie mogę jednoznacznie wskazać tego najlepszego i najgorszego, ponieważ byłoby to z mojej strony nietaktem. Wierzę, że działalność wszystkich regionów i każdego z nich z osobna będzie przekładała się na lepsze funkcjonowanie całego państwa i całego narodu bialeńskiego.
 
Czy według Pana samorządy i państwa stowarzyszone powinny stać się konfederacją, albo federacją? A może jest Pan za utworzeniem państwa unitarnego Bialenii z samorządem hasselandzkim i brodryjskim? Jest jeszcze opcja utrzymania obecnego ładu lub w ogóle zerwania umów stowarzyszonych. Jaka opcja jest najbliższa Pana sercu?
 
Myślę, że najgorszą opcją byłoby całkowite zerwanie umów z państwami stowarzyszonymi. Byłoby to haniebne, niedopuszczalne zachowanie. Z opcji przedstawionych przez Pana Redaktora, najbardziej optuję za konfederacją, która da równe szanse i możliwości wszystkim państwom wchodzącym w jej skład, a także zapewni stworzenie odpowiedniego ładu prawno-państwowego.
 
Rozumiem, że według przedstawionej przez Pana koncepcji Bialenia stoi na równi z Brodrią i Hasselandem, a nie jest jakby państwem-gospodarzem jak ma to miejsce obecnie?
 
Wydaję mi się, że konfederacja nie wyklucza możliwości zwiększenia statusu jednego z państw.
 
W takim razie dziękuję jeszcze raz bardzo serdecznie, za ten bardzo obszerny wywiad. Mam nadzieję, że czytelnicy chętnie będą go czytać. Do widzenia Panie Wiceprezydencie!
 
Wywiad przeprowadził Prezydent Eddard Noqtern, za co mu dziękuję.


Kraj: VI Sezon Ligi Bialeńskiej zakończony – Legia z pierwszym tytułem w historii
W niedzielę zakończył się VI Sezon Ligi Bialeńskiej. Po raz pierwszy rozgrywki podzielone zostały na dwie dywizję: I i II Ligę Bialeńską. Mistrzem Bialenii została po raz pierwszy w hitorii Legia Bałmustan, wicemistrzem po naprawdę udanym sezonie – CSKA Angemont. Na trzecim miejscu uplasowało się Royal Shimontsen co mogło być niemałym zaskoczeniem – wielu spodziewało się więcej po poprzednim Mistrzu. Czwarte miejsce powędrowało do Korony Patrykpolis, piąte dla Inter Venomanii. Do II Ligii spadają natomiast Condenado a la Victoria oraz Real Angels. W zamian za nich do I ligi dołączą dwa najlepsze kluby z II Ligi – Urga Markona i Unia Wolnograd. Zapraszam na kompleksowe podsumowanie najciekawszej młodej ligi w mikroświecie.


W I lidzę walka toczyła się między trzema drużynami z Hasselandu (CSKA, Royal i Real), dwoma z Brodrii (Legia i Korona), a także po jednym z Anatolii Bialeńskiej (Inter) i La Palmy (Condenado). Faworytami do zwycięstwa były Royal, który w zeszłym sezonie rozgromił rywali zdobywając niebywałą liczbę 69 punktów, strzelając 66 bramek i przegrywając tylko 1 spotkanie na 26, a także Legia Bałmustan, która traciła do rywala zaledwie 9 punktów.
Trener Legii – Tomasz Bagrat postanowił postawić na mocnych, dojrzałych zawodników. W tym momencie Legia warta jest prawie 20 mln. econ, a średni wiek zawodników to 28 lat. Inną taktykę obrał trener Eddard Noqtern Royalistów kupując przed sezonem głównie młodych, niezbyt doświadczonych, ale perspektywicznych graczy. Ostatecznie jego drużyna warta jest ponad 18 mln. a średni wiek graczy wynosi zaledwie 25 lat. Rzućmy okiem jeszcze na drugą CSKA – wartość drużyny to obecnie ledwie 8,5 mln; średni wiek - 27. Legia Bałmustan rozpoczęła sezon bardzo mocno – w połowie sezonu miała na koncie 5 zwycięstw i zaledwie jeden remis – z Royalem na wyjeździe. Wszystko rokowało bardzo dobrze. Taktyka założona przez trenera Tomasz okazała się sukcesem – jego plan się powiódł.
Były mistrz Bialenii rozpoczął natomiast od serii wpadek – dwa bezbramkowe remisy z przeciętnymi Realem i Interem i na koniec porażka z CSKA 2-1. Sytuacja była opłakana. Royal tak naprawdę stracił już szansę na zwycięstwo w tym sezonie. Co było powodem takich słabych wyników? Wydaje się, że słabe zgranie z nowymi graczami i zbyt ofensywna taktyka. Królewscy byli chyba zbyt pewni siebie.
CSKA Angemont na półmetku miało sytuacje bardzo podobną do Royalistów: 2 remisy i tylko 1 porażka z silną Legią. Jednakże w odróżnieniu od Royal taka sytuacja była dla Hasselandczyków bardzo korzystna i pozytywna. CSKA zdobyło szansę na wysokie miejsce w lidze.
Druga połowa sezonu okazała się dla Brodryjczyków z Bałmustanu trochę mniej pozytywna. Pierwszą „wpadką” był przegrany mecz z Interem 0-1. Drugą porażką był mecz z CSKA (również 0-1). Mimo to niezagrożona już Legia wygrała pozostałe spotkania, między innymi miażdżąc Royal 3-0 i po raz pierwszy zwyciężyć.
Royal od drugiej połowy sezonu spisywało się natomiast znacznie lepiej. Widać było wzrost zgrania wśród zawodników, trener postanowił też grać bardziej defensywnie niż ostatnio. Niestety Królewskim nie udało się uniknąć bolesnej porażki z mistrzem, mogli więc już tylko marzyć o drugiej lokacie. Niestety szansę i na to zwycięstwo przekreślił remis ze słaby Realem z Angemont i tak o to Royal znowu wróciło na trzecią pozycję.
Tymczasem CSKA dzielnie walczyło po udanej pierwszej połowie sezonu. Same zwycięstwa mogłyby zapewnić drużynie nawet zwycięstwo. Szansę na nie przekreśliła porażka z Royalem i wszystko wskazywało na to, że CSKA znowu będzie trzecie. A jednak! Zwycięstwo nad silną Legią 1-0 zapewniło wojskowym drugie miejsce mimo późniejszej wpadki (0-1) z Koroną.
Pozostałe druzyny I ligi nie pokazały niczego ciekawego. Korona zdołała pokonać wyłącznie najsłabszych rywali (Condenado i Real) i jeden raz wygrać z CSKA. Z 16 punktami na koncie zajęli więc środek tabeli. O utrzymanie walczył zażarcie Inter, który w trakcie całego sezonu wygrał tylko 2 spotkania (!) i o dziwo z Legią i Koroną. 5 razy remisował bezbramkowo. Panie trenerze – może pora zmienić taktykę?
Jeszcze gorzej od Interu sprawiło się Condenado – zespół z dużym potencjałem, bardzo aktywny w poprzednim sezonie, tym razem pozostał porzucony przez trener. I mimo całkiem niezłego składu sezon zakończył się klapą. Udało się wygrywać tylko z najsłabszym Realem. Natomiast anioły z Angemont nie pokazały w tym sezonie dosłownie nic. Również porzucony przez trenera Real nie strzelił ani jednej bramki! Aż dziw, że udało mu się remisować 5 razy. Liczymy na powrót do aktywności trenera!


Szybki rzut okiem na drugą ligę. Ładny poziom zaprezentowały cztery drużyny – Urga, Unia, LKS i Galacticos. Te ostatnie trzy do ostatniej kolejki walczyły o awans. Przyjrzyjmy się więc grze dwóch najlepszych drużyn.
Urga Markona trenowana była przez trenera Makusa Arpeda z Sarmacji. Ten jednak ją porzucił – drużyna przez większość sezonu grała więc bez niego. A jednak efekty były świetne. Pod sam koniec powitaliśmy nowego zarządcę – Freytona Camirra. Zespół wygrał aż 9 spotkań. Ostatni mecz wygrali nawet 5-0! Wśród zawodników wyróżniał się jedynie Adrian Marshall – niezwykle doświadczony, rozgrywający i najlepszy strzelec drużyny. Niestety 36-latek postanowił o swoim odejściu po sezonie. Tak więc nowy trener radzić będzie sobie musiał bez swojego lidera.
Unia Wolnograd trenowana przez Sociala Flasha przegrała w sezonie tylko 2 spotkania. Od Urgi miała jednak więcej remisów. Do dobrych wyników Urgi przyczyniła się na pewno dobra, mocna obrona i znakomity bramkarz. Jak poradzą sobie w pierwszej lidzę? Tego jeszcze nie wiemy, ale skład na pewno wymaga wielu wzmocnień.
Dziękuję za przeczytanie i zapoznanie się z przeglądem VI Sezonu Ligi Bialeńskiej! Zachęcam wszystkich do zapoznania się z system XPert11 i dołączenia do naszej ligi – w takim wypadku prosimy o kontakt z administratorem Mikołajem Patrykiem Dostojewskim .
Przygotował Prezydent Eddard Noqtern


Krótki wywiad z Freytonem Camirrem
Witam serdecznie. Został Pan nowym Prezesem Bialeńskiego Związku Sportowego - skąd taka decyzja i jakie są pańskie plany na tym stanowisku?
Witam wszystkich. Jako nowy prezes Bialeńskiego Związku Sportowego, chciałbym bardzo podziękować Pani Marii von Primisz, która zaproponowała mi nową rolę. Mam pewne plany co do przyszłości i rozwoju sportu w Bialenii, ale są to plany dalekosiężne.
 
Czy mógłby Pan w kilku słowach podsuwać obecną sytuację w lidze? Czy spodziewał się Pan mistrzostwa Legii?
 
Legia Bałmustan jest bardzo dobrą drużyną w Lidze Bialeńskiej, wystarczy spojrzeć na ich różnicę goli czy najlepszych strzelców - zawodnicy Legii zajmują 4 lokaty z rzędu pod względem strzelonych bramek. Co do obecnej sytuacji to jestem bardzo pozytywnie zaskoczony gdyż jest to niezwykle prężna i aktywna liga.
 
Został Pan niedawno trenerem drużyny Urga Markona, która pod Pana przewodnictwem wygrała II Ligę Bialeńską. Jaki był Pana przepis na sukces?
 
Nie będę sobie większych sukcesów przypisywać, gdyż dostałem pod opiekę niezwykle silną i dobrą - jak na Ligę II - drużynę, oczywiście w najbliższych dniach dojdzie do zmiany nazwy i kolorów. Ale jakoś nie ciągnie mnie do robienia rewolucji (uśmiech).
 
Jaki będzie cel Urgi na następny sezon? Planujecie wygrać ligę, a może tylko nie spaść?
 
Jako trener tej ekipy nie mogę spocząć na laurach, to jest pewne, jednak nie możemy pragnąć czegoś niemożliwego. Trzeba ustąpić takim wielkim drużynom jak Legia Bałmustan czy Royal Shimontsen. Minie trochę czasu zanim stanie się głośno o "beniaminku z 2 Ligii".
 
Dziękuję za wywiad. Do widzenia!
 
Przygotował Prezydent Eddard Noqtern


REDAKCJA GAZETY "wBialenii"
ŻYCZY WSZYSTKIM JEJ CZYTELNIKOM
ZDROWYCH, RADOSNYCH, POGODNYCH
ŚWIĄT BOŻEGO NARODZENIA
I SZCZĘŚLIWEGO, DO SIEGO 2016 ROKU!