WYDANIE NR 25
z dnia 15 grudnia 2015r.
W numerze:
"Prezydenckim rzutem oka": Finis Bialeniae".
Felietony Obserwatora": Bialenio, obudź się!
Oświadczenie Redaktora Naczelnego
Wybór numeru


"Prezydenckim rzutem oka": Finis Bialeniae".
Oczywiście Bialenia nie upadnie, nie chyli się ku upadkowi, ani nic nie grozi jej rychłemu, ani powolnemu rozpadowi (no może poza realiozą i starzeniem się mieszkańców, no ale odpuśćmy sobie te dywagacje). Dlaczego więc nadałem taki tytuł? Ponieważ w moich oczach Bialenia staje się coraz mniej przyjemna. Coraz mniej odczuwam satysfakcję i po prostu zabawę. Funkcja Prezydenta wcale nie jest taka wspaniała jakby to się wydawało. I nie mówię tu o wielu obowiązkach, realiozie ministrów, czy innych technicznych „problemach”, ale przede wszystkim o klimacie i atmosferze, w jakiej przebywam. Rozumiem, że praca Prezydenta podlega ciągłej ocenie, a działania jego powinny być komentowane i oceniane, pomijam nawet te dziesiątki ankiet w gazetach typu: "Kto lepiej sprawdziłby się na stanowisku Prezydenta?". Oczywiście nie uważam, że jestem najlepszy i nikt nie byłby ode mnie lepszy – co więcej myślę, że sporo osób mogłoby się sprawdzić lepiej, to naprawdę czytanie i oglądanie takich ankiet jest dobijające.
Po wtóre już od początku muszę toczyć bezsensowne spory i wysłuchiwać obelg i oczernień ze strony Radykalnego Centrum, a przede wszystkim trójki nad-hejterów Karola Medycejskiego – mega eksperta prawa, który zamiast pomóc wytknie błędy, zgłosi do sądu i odejdzie, Andrzeja Swarzewskiego – byłego wielkiego człowieka, który miał z polityki odejść (i odszedł na 2 tygodnie) oraz Sociala Flasha – trolo-pegazo-kuca. A prym wśród nich wiedzie właśnie Medycejski.
A wszystko zaczęło się od tego pamiętnego happeningu – „Wrony gwałcą małe dzieci” – wołał były wielokrotny Prezydent Swarzewski, "Prezydent nie żyje" – ogłosiło Radykalne Centrum w swym oświadczeniu po-happeningowym. Na nieszczęście Panowie pozostali bezkarni i nadal wykrzykują swoje hasła. Karol Medycejski wciąż szuka luk w niestety dziurawym, bo nie robionym przez ekspertów, a młodych niedoświadczonych ludzi, prawie bialeńskim i upatrując sobie ofiary, doprowadza do ich skazania. Nie mówiąc o ciągłej krytyce rządu i Prezydenta.
A my naprawdę nie chcemy dla Bialenii źle. Nie kierują mną żadne partyjniactwo, nie obchodzą mnie koligacje rodzinne. Przysięgałem przecież obywatelom. A ja przysięg nigdy nie łamie. Od tej pory Panowie nieustannie trollują i niszczą to co zbudowane. Niszczą współpracę i atakują partię i rząd. Wciąż i wciąż to robią, zamiast działać i pokazać coś samemu. Atmosfera staje się nieznośna. Już na samym początku z tej „zabawy” wycofał się Markus Wettin, który nadal będąc jeszcze w RC postanowił jednak od partii się dystansować. Co jednak muszę przyznać, że funkcjonowanie w takiej atmosferze nie sprawia mi żadnej przyjemności - tylko stres. Czytanie nienawistnych komentarzy może doprowadzić do szaleństwa.
Dlaczego napisałem ten artykuł? Żeby wylać swoje żale? Po części tak, ale czarkę goryczy przelał ostatni komentarz Karola „choć –to-pozwę-cię-i-wychłostam” Medycejskiego: „Ponadto śmierdzi mi tu nepotyzmem, a przynajmniej poczyna śmierdzieć... (…)Pana Posła i Pana Prezydenta - bardzo mi przykro, ale koneksje realne też się liczą. Zaś z wirtualnych - partyjne.” To jest już szczyt. Oskarżanie mnie – osobę, która ujawniła kloning JKM de Zayma (ws. Morthensena) o nepotyzm i przywoływanie do tego reala? Nie, tego już za wiele. I to nie jest odosobniony przypadek. Bardzo często i podobnie wypowiadają się inni członkowie RC. Nie wspominając o ciągłych flegmach, kłótniach – nie, to nie dla mnie. Tak jak już mówiłem – dokończę Prezydenturę najlepiej jak umiem. A potem? Potem powoli odejdę z Bialenii skupiając się przede wszystkim na państwie, w którym takiej atmosfery nienawiści i ciągłych kłótni nie ma – do mojego ojczystego Hasselandu.
Eddard Noqtern, Prezydent Republiki Bialeńskiej


Felietony Obserwatora": Bialenio, obudź się!
Być może zdziwiliście się Państwo tym tytułem i tym, co teraz powiem, ale przyznaję, że mimo nienapisania przeze mnie w ostatnim, dość długim czasie ani jednego tekstu dla gazety "wBialenii", nadal śledzę sytuację w państwie i jestem niezwykle zdumiony tym, co wyczynia Radykalne Centrum i tym, co wyczynia Wspólnota Rozwoju.
Niesłychaną rzeczą jest, że te dwie, tak odmienne strony, tak zaciekle i bez jakichkolwiek hamulców moralno-etyczno-uczciwościowych ze sobą walczą. Niepojętym jest, że obywatele są w to "wkręcani", "wblenderowywani" i wrzucani. Dzieje się to szybko, chaotycznie i źle to wygląda... Ataki ze strony Karola Medycejskiego są czysto politycznym, nastawionym na prywatne korzyści zagraniem, które ów polityk wypracował do perfekcji. Jego zarzuty, skierowane w stronę członków Rządu i Prezydenta, w wielu przypadkach ujawniają patologie prawa, błędy w Konstytucji, a więc przez to w poszczególnych działaniach władz, a z jego rad powinno się w takich momentach korzystać. Okrutny jest jednak sposób, w jaki Medycejski zwraca uwagę i daje rady - w niemal stu procentach postów wiąże się to ściśle z jawnym obrażaniem, wytykaniem, wyrzucaniem na wierzch wydarzeń z przeszłości, ubliżaniem. Panie Medycejski, inni też coś czują i też mają serca!
Druga partia nie zachowuje się o wiele lepiej. Z całą sympatią do Wiceprezydenta Hufflepuffa, redaktora naczelnego tego pisma, ale jego niekonstytucyjne zachowania i otwieranie inauguracyjnego posiedzenia nielegalnej Rady Jedności Obywatelskiej (sama idea świetna!, gdy toczył się w tej sprawie proces w Sądzie i gdy został wydany wyrok, że to było przekroczenie uprawnień, to po prostu typowe polityczne zachowanie, ilustrujące chęć pokazania przez polityka siebie jako nieugiętego, odważnego, zwalczanego baranka. Panie Hufflepuff, to błazenada! Po przeprosinach i skrusze, jaką okazał Pan Wiceprezydent, jestem jednak skłonny wybaczyć mu te grzeszki. I zgadzam się z tym, co powiedział bodajże w swoim liście otwartym właśnie - władza to obowiązek, misja i ciężar!
W dobie wewnątrzbialeńskiego konfliktu nie należy zapominać o innych ugrupowaniach i osobach, które mogą mieć w przyszłości znaczące funkcje i zasiadać na wysokich stanowiskach, ale myślą przewodnią powinno pozostać przekonanie, że obywatele powinni obu grupom (RC i WR) pokazać dwie, równie czerwone kartki w wyborach! Popieram to, bo to jedyne rozsądne zachowanie w tym rozgardiaszu!
Obserwator


Oświadczenie Redaktora Naczelnego
ZE WZGLĘDU NA NAPIĘTĄ SYTUACJĘ W PAŃSTWIE
ORAZ MOŻLIWOŚĆ NIEOBIEKTYWNEGO OPISANIA ZDARZEŃ,
W WYDANIU NIE MA "NACZELNEGO FELIETONU".
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny pisma