WYDANIE NR 18
z dnia 20 listopada 2015r.
W numerze:
Andrzej Swarzewski: "Poparłbym Karola Medycejskiego"
"Polityka z lampką Burbona": Ekstremalnie umiarkowani technokraci-skandaliści na tle ostatnich wydarzeń.
"Naczelny Felieton": "Beton" gwarancją spokoju?
Wybór numeru


Andrzej Swarzewski: "Poparłbym Karola Medycejskiego"
Witam serdecznie mojego gościa - kilkukrotnego prezydenta Republiki Bialeńskiej Pana Andrzeja Swarzewskiego.
Dobry wieczór!
 
Panie Prezydencie, został Pan niedawno liderem Radykalnego Centrum. Skąd decyzja o przewodnictwie w partii, o jej powołaniu i istnieniu?
 
Szanowny Panie, zostałem zaproszony do partii i poproszony o kierowanie Nią, gdy decyzja o jej powołaniu była już ustalona. Zgodziłem się, ponieważ również jestem przeciwnikiem jałowości życia politycznego i nudy w naszym kraju.
 
Czyli sądzi Pan, że obecna władza sprawuję ją źle, nieodpowiednio i należy ją wymienić?
 
Część ministrów nie jest wystarczająco aktywna i jeśli nie zmieni się ich aktywność lub nie zostaną oni przez Prezydenta wymienieni, to będzie można uznać, iż obecny rząd jest nieudolny. Ogólnie jednak nie jestem jego przeciwnikiem. Ja także głosowałem na Eddarda Noqterna i w dalszym ciągu mu ufam.
 
Więc skąd te zarzuty o łamanie Konstytucji, "kneblowanie opozycji" i nieodpowiedzialność?
 
Zarzuty te nie wyszły bezpośrednio ode mnie. Ja także dopuszczałem się łamania konstytucji, według interpretacji Karola Medycyjskiego, jednakże byłem tego nieświadomy. Teraz, gdy mamy eksperta (Karola) to powinniśmy iść za jego wskazówkami. "Kneblowanie opozycji" to też przesada, jednakże obecny proces i reakcje członków rządu są radykalne i kontrowersyjne. Nic dziwnego, że osoby znające państwa autorytarne z własnego doświadczenia obawiają się.
 
Skoro nie podziela Pan poglądów Karola Medycejskiego, to dlaczego jest Pan z nim w partii i przewodniczy Pan tej partii?
 
Podzielam poglądy Karola Medycejskiego, jednakże jestem bardziej pobłażliwy ze względu na to, że z własnego doświadczenia wiem, jak trudnym zadaniem jest zarządzanie Republiką Bialeńską.
 
Wie Pan, że trudne jest zarządzanie Republiką, ale mimo to, chce Pan znowu zasiąść na fotelu prezydenta, czy tak?
 
Nie. Nie wiemy, kto będzie naszym kandydatem na prezydenta (za prawie 8 tygodni), ale nie będę to ja.
 
Dzisiaj może Pan już tę informację oficjalnie potwierdzić?
 
Na 99% tak. Chyba, że sytuacja w kraju będzie tak tragiczna, że tylko ja będę w stanie ją naprawić. Ale bardzo wątpię, że będzie źle. Obecnie, od czerwca, nasz kraj nieprzerwanie rozwija się wspaniale.
 
A więc kto może być Waszym kandydatem w wyborach prezydenckich, zakładając, że do tego czasu RC nie rozpadnie się?
 
Decyzję podejmiemy demokratycznie, wewnątrz partii. Odbędą się prawybory.
 
Kto może w nich, Pana zdaniem, wystartować?
 
Mamy wielu ambitnych i inteligentnych polityków. Tak naprawdę każdy z nas mógłby stanąć na czele Republiki. Ja jednak najchętniej poparłbym Karola Medycyjskiego, który jest wielkim człowiekiem.
 
I króciutko: najbliższe plany RC.
 
Musimy napisać statut, deklarację ideową, ustalić priorytety na najbliższą kadencję i listę kandydatów w wyborach. No i wygrać te wybory. Chcemy zdobyć większość w Parlamencie, aby władza wykonawcza i ustawodawcza należała do dwóch różnych środowisk i wzajemnie się uzupełniała.


"Polityka z lampką Burbona": Ekstremalnie umiarkowani technokraci-skandaliści na tle ostatnich wydarzeń.
Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
Przyznam się szczerze, że liczyłem na nieco ciekawszą ofertę od tajemniczych panów, którzy pokazywali się publicznie z czerwoną płonącą pochodnią. Ot, mamy kolejną partię technokratów-weteranów, którzy szykują się do przejęcia władzy. Z pewnością nie brakuje im umiejętności, czy to legislacyjno-prawniczych, czy to w zarządzaniu kapitałem ludzkim. O kreatywności wspomniał nawet nie będę – wszyscy mogliśmy zapoznać się z nietypową ekspresją kulturalno-polityczną w wykonaniu członków Ruch…, chyba nie ma potrzeby kończyć. Czy to dobry sposób na rozpoczęcie działalności politycznej? Na pewno dosyć konsekwentnie wpisujący się w nazwę ugrupowania. Osobiście bym tak ugrupowania nie "ochrzcił". Może i jestem staroświeckim, zakompleksionym i gnuśnym „dziedzicem”, ale publiczne tytułowanie się neologizmem, powstałym od wulgarnej nazwy kobiety lekkich obyczajów, uderza w mój zmysł estetyczny. Zaiste ta „satyryczna retoryka” jest dla mnie aż nazbyt parciana, a od składni, pozbawionej urody koniunktiwu, razem z Cyceronem, będę się kiedyś przewracał w grobie. Jestem ciekawy, czy ta „akapowa retoryka” będzie oficjalnie obowiązywała w partii? Już teraz niektóre maskotki, wbrew swoim mentorom ideowym, wprost nią emanują. Syćko to jednak dygresje estetyczne, skupmy się na działaniach politycznych. Jak już wspomniałem, merytoryki panom-radykałom odmówić nie można, jestem ciekaw czy słowo (czy raczej wola ustawodawcy) będzie mogło stać się ciałem i zamieszkać miedzy nami – Bialeńczykami. Podobno jakieś akty prawne mają się pojawić za dwa tygodnie, gdy radykalni centryści wejdą do parlamentu. Może wtedy uda się zrealizować, tę wymagającą natychmiastowej reakcji, zmianę w prawie, według którego, idąc za „literą” nie uregulowana jest kwestia tworzenia ministerstw, a co za tym idzie, powoływania ministrów. Jednak z drugiej strony, pałeczkę w tej materii przejął prezydent, zgłosiwszy do parlamentu projekt zmiany konstytucji, który nadaje prezydentowi prawo do tworzenia ministerstw.
Pojawiły się także zapowiedzi dalszych aktów prawnych, które uregulowałyby tę kwestię. Póki co nie spotkał się on jednak z większym odzewem, czego wytłumaczyć sobie do tej pory nie mogę, zwłaszcza, że jeszcze kilka dni temu ta sprawa budziła takie kontrowersje.
Kto mógłby stracić najwięcej na wejściu w życie tego projektu? W ujęciu czysto makiawelistycznym to właśnie centryści, tracąc argument przeciwko rządowi, których toskański prawodawca sam wcześniej przyznał, że w zasadzie jest w stanie go zaakceptować. Mimo to, wierzę, że radykałom na sercu leży racja stanu, niż partykularne interesy partyjne. Więc w gruncie rzeczy i wilk będzie syty i owca ocaleje. Odnosząc się jeszcze do merytoryki programowej, pardon, planowej, centrystów, muszę się przyznać, że mimo początkowego sceptycyzmu powoli się skłaniam ku koncepcji federacji, która miałby zacieśnić i sformalizować stosunki brodryjsko-hasselandzko-bialeńskie. W gruncie rzeczy, podobna nieco – w treści – do koncepcji „konfederacyjnej” wspólnotowców. Jeszcze słowo o wypinających swe twarze ku górze, dumnych wspólnotowcach, którzy chcą polemizować z centrystami, polaryzując społeczeństwo (Pols… Bialenia radykalna – Bialenia racjonalna). Nie idźcie tą drogą panowie! To chyba by było na tyle, uczucie przelane na papier, trochę merytoryki, trochę dygresji, lekki chaosik, ale on zawsze jest na początku. Na koniec, odniosę się do początku, zamykając mój felieton w szkatułce. Miałka ta wasza polityka panowie, jedni technokraci chcą zastąpić innych technokratów. Gdzie dawne idee, dawne sztandary nacjonalizmu, marksizmu czy swarzyzmu, kurz już impregnuje w szafach.
Koniec i bomba
A kto [nie?] czytał, ten trąba!
Adam von Haller


"Naczelny Felieton": "Beton" gwarancją spokoju?
Oprócz tego, że byłem dość niemile zaskoczony decyzją Sądu Republiki Bialeńskiej, a konkretnie Sędziego Ludowego p. Adama von Hallera, który uznał, że członkowie Radykalnego Centrum nie złamali prawa robiąc na forum rozróbę, śmiejąc się z czołowych postaci Bialenii i polskiego mikroświata, fałszywie informując o rzekomej śmierci Prezydenta Noqterna i robiąc nam sporo wstydu na arenie międzynarodowej, w dzień II Rocznicy Istnienia Republiki, to zdziwiłem się jeszcze jednym, może mało znaczącym faktem.
Otóż w ankiecie OBOP-u, do II Raportu Rządu XV Kadencji, który został wydany przed kilkoma dniami i spotkał się z ostrą, zdecydowaną i trafną (nie ze względów politycznych, a umiejętnościowych) reakcją Karola Medycejskiego, wygrywa nie kto inny jak Minister Spraw Wewnętrznych i Gospodarki Maciej Kamiński.
Kamiński to niezwykle pracowity człowiek, jak mogliśmy się wielokrotnie przekonać, kieruje on bowiem skomplikowaną w operowaniu nią Krajową Radą Informatyczną, ponadto przoduje Komisji Edukacji Narodowej. To, co uderza, jest inną sprawą. W dobie zaciętej, twardej i wszechstronnej walki i rywalizacji między dwoma najsilniejszymi ugrupowaniami - Wspólnotą Rozwoju i Radykalnym Centrum - na prowadzenie, można rzec w mało ważnym, ale znów pokazującym jakiś trend, rankingu wysuwa się polityk (i nie wiem, czy go tak nazwać, czy pozostać przy uniwersalnym, ale bezpieczny "człowieku") wywodzący się z Bialeńskiej Partii Demokratycznej. Czyżby to zapowiadało pewne znudzenie Bialeńczyków trwającym od kilkunastu dni sporem między obozem rządzącym a obozem radykałów? Tego nie wiem, i nikt wiedzieć nie może. Poczekamy, zobaczymy.
Do odgadnięcia pozostaje kwestia, czy za kilka tygodni obudzimy się w państwie rządzonym przez BPD na czele z najbardziej docenianą personą bialeńskiej polityki i życia społecznego, Maciejem Kamińskim?
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny gazety