WYDANIE NR 14
z dnia 18 września 2015r.
W numerze:
Adam von Haller: "Nie wiem, czy to był sukces Wspólnoty Rozwoju"
"Przegląd Noqterna": Drugie Regaty.
"Naczelny felieton": O parlamentarnym sprzeciwie, wiceliderze i gospodarce słów kilka...
Ogłoszenie.
Wybór numeru


Adam von Haller: "Nie wiem, czy to był sukces Wspólnoty Rozwoju"
Witam serdecznie Adama von Hallera, lidera Stronnictwa Rojalistyczno-Konserwatywnego, posła do Parlamentu XV kadencji.
Witam pana redaktora, dziękuję za zaproszenie i liczę na owocną rozmowę.
 
Panie Marszałku, Pana następcą został lider Wspólnoty Rozwoju Eddard Noqtern. Jak Pan ocenia ten wybór ?
 
Wydaję mi się, że prezes Noqtern wyjątkowo nadaje się na tę rolę, nie ukrywam, że sam chciałem zgłosić jego kandydaturę, w przypadku, gdyby nikt wcześniej tego nie zrobił. Wszyscy dostrzegamy niesamowite zaangażowanie obecnego Marszałka w rozwój kraju - mam tu na myśli rzetelną pracę w ministerstwie oraz regionie (ot! choćby organizację FOTÓW). Myślę, że na aktywność obecnego Marszałka uskarżać się nie będziemy, a wcześniej różnie to bywało (uśmiech). Także zaangażowanie i aktywność z pewnością stwierdzić możemy. Kolejną ważną cechą, niezbędna na tej posadzie, to dokładność i pilnowanie terminów debat i głosowań. Spodziewam się, że prezes Noqtern sprosta temu zadaniu, zresztą już widzimy efekty jego pracy. Przeto życzę obecnemu Marszałkowi - choć nie zgadzam się z nim w wielu kwestiach natury politycznej - jak najlepiej. Jeśli mogę coś poradzić, to polecam dokładne przestudiowanie Regulaminu Parlamentu i spisanie sobie wszystkich terminów, dzięki temu uniknie się ciągłych wędrówek do biblioteki parlamentarnej, by w sprawdzić ile powinno trwać dana czynność w parlamencie. Polecam szczerze, bo dla mnie owe "wędrówki" były wyjątkowo uciążliwe.
 
Nie mniej, myślę, że był Pan bardzo dobrym Marszałkiem i choć czasem pewne czynności mogły zostać wykonane w krótszym czasie, to nie mamy na co narzekać. Przejdę teraz do wyborów parlamentarnych. Na kogo Pan w nich głosował, dlaczego i skąd wynika sukces Wspólnoty Rozwoju?
 
Na kogo głosowałem? Z tego, co pamiętam, to nie kierowałem się kryteriami partyjnymi, a cechami kandydatów. Mogę powiedzieć, że moje głosy pokryły się z osobami, które weszły do Parlamentu. Zdaje się, że tylko jeden z kandydatów, na którego oddałem głos nie dostąpił tego zaszczytu. Nie wiem, czy można mówić o sukcesie Wspólnoty Rozwoju, jako całości. Partia wprowadził wielu kandydatów dzięki liczbie własnych członków, którzy z pewnością oddali głos na swoich kolegów. Nie zaszkodził także autorytet lidera - prezesa Noqterna, który jest na tyle rozpoznawalną postacią w Bialenii, że jego wejście do Parlamentu było niemalże pewne. Sukcesem byłoby zdobycie czterech (lub większej liczby) mandatów, by mieć swobodę w wprowadzaniu swoich planów w życie. Zważmy także, iż Wspólnota, poza "pewniakiem" Eddardem Noqternem, nie wprowadziła do Parlamentu nowych osób.
 
Należy nadmienić, że Frederick Hufflepuff nie kandydował w wyborach z powodu niespełnienia kryteriów, dlatego Wspólnota nie mogła wprowadzić go do Parlamentu XV kadencji. Zapytam więc teraz o kolejne wybory, nadchodzące wielkimi krokami - wybory prezydenckie. Skoro Eddard Noqtern ma niekwestionowaną pozycję w kraju, jest liderem najbardziej licznej partii politycznej i odpowiedzialny jest za wiele ciekawych inicjatyw, to ma on wygraną "w kieszeni"?
 
Owszem Frederick Hufflepuff nie wziął udziału w wyborach, ale wzięło w nich udział jeszcze kilku "wspólnotowców", którzy mandatu nie zdobyli. Co do obecnego Marszałka, to z pewnością można powiedzieć, że będzie on miał duże szanse na objęcie fotela prezydenckiego. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, wskazują, że Andrzej Swarzewski nie będzie jednak starał się o reelekcję. Jeśli do tego dojdzie, to Marszałek Noqtern może nie mieć silnego kontrkandydata z zapleczem politycznym i kapitałem społecznym. Dużo zależy też od tego, kto zdecyduje się wziąć udział w wyborach - może "betoniarze" wystawią swojego kandydata? A może o fotel będzie ubiegał się po raz kolejny, nieaktywny obecnie, Markus Wettin? A może i ja spróbuję stanąć w szranki, choć zawsze się przed tym wzdrygałem. O szansach politycznych Prezesa możemy mówić dopiero wtedy, gdy wyklaruje się lista kandydatów na ten urząd.
 
Z jakimi pomysłami mógłby Pan kandydować na urząd prezydenta?
 
Moje poglądy są chyba wszystkim znane, jestem zadeklarowanym zwolennikiem restauracji monarchii w Bilalenii, swego czasu przygotowałem nawet akt fundamentalny, na którym oparłby się przyszyły ustrój Królestwa Bialeńskiego. Niejednokrotnie postulowałem o wprowadzenie instytucji regenta, który mógłby "bezboleśnie" przeprowadzić Bialenię od demokracji liberalnej do tradycyjnej monarchii, niestety mój projekt nie zdobył należytego poparcia w parlamencie. Naturalnie Bialenia, podczas swego bytowania jako republika, wytworzyła wiele ciekawych zwyczajów i "świeckich tradycji", których nie można przekreślać - stały się one częścią naszego społeczeństwa, mam tu na myśli etos pracy czy kult wolności i Patrona. Jestem pewien, że opowiedziałbym się za kontynuowaniem inicjatyw, opartych na tych zwyczajach. Naturalnie polecam przejrzeć działy Stronnictwa Rojalistyczno-Konserwatywnego, gdzie wszystko jest ładnie wyartykułowane. Póki co jednak nie mam zamiaru kandydować więc, to co wyżej napisałem proszę traktować jako mój teoretyczny program, z pewnością nie na te wybory.
 
Jakie jest stanowisko Pana i Stronnictwa Rojalistyczno-Konserwatywnego w sprawie poprawki do Ordynacji złożonej przez prezydenta i decentralizacji?
 
Głosując za jej przyjęciem opowiedziałem się po stronie idei decentralizacji, która jest niezmiernie bliska mi (oraz jak tuszę bialeńskim konserwatystom). Co prawda nie w pełni popieram prezydencki projekt. Swego czasu oponowałem, by podzielić Bialenię na kilka okręgówy wyborczych, których granice pokrywają się z granicami "regionów", by właśnie w nich (w sposób zależny od prawa lokalnego) wybierać posłów do Parlamentu. Bialenia składa się z dwóch krajów stowarzyszonych oraz dwóch samorządów, posiadają one znaczną autonomię oraz są barwną częścią bialeńskiego życia społecznego, dlaczego zatem w nich nie odbywają się wybory?
 
Ale zdaje Pan sobie sprawę z wielu wad decentralizacji i podziału kraju na okręgi wyborcze. Przeciwko takiemu systemowi opowiedziało się prawie 80% głosujących w sondażu ustrojowym.
 
Nie dopuszcza się pan przypadkiem manipulacji danymi? Jeśli myślimy o tym samym sondażu, to przypomnę, że za jednomandatowymi okręgami wyborczymi, jako formą reprezentacji samorządów (a pewnie, to o nie panu chodzi) opowiedziało się 21 % respondentów. Po pierwsze nie mówię bynajmniej o wprowadzeniu JOW-ów, co już kiedyś publicznie podkreśliłem, a wprowadzeniu systemu, w którym w zależność od liczby mieszkańców zameldowanych w danym okręgu, wybierana będzie proporcjonalna ilość kandydatów, według prawa lokalnego danego regionu. Z pewnością nie jest system jednomandatowy. Po wtóre, kto powiedział, że, wybierani w regionach posłowie będą reprezentantami samorządów? Jeśli mogę posłużyć się analogią, to przypominałby on nieco obecny system wyborczy w nieistniejącej Polsce, gdzie posłowie, wybierani na listach lokalnych są reprezentantami całego demosu - nie mogą być odwołani przez swoich lokalnych wyborców (czyli miasta mandatu imperatywnego, mamy mandat wolny). A abstrahując od tego, nikt nie głosował przeciwko tym nieszczęsnym JOW-om, a raczej za innymi formami reprezentacji samorządu... Ja sam oddałbym głos za pierwszą odpowiedzią ("systematycznie organizowany kongres regionów "). Zaś na koniec, pół żartem i pół serio, powiem, że gdyby interesowała mnie opinia większości (zwłaszcza tej "sondażowej"), to nie byłbym rojalistą.
 
A więc przejdźmy do Pańskiej pracy jako rzecznika rządu. Czy naprawdę ma Pan zamiar organizować wszystkie zapowiedziane przez Pana wcześniej eventy i dlaczego Pana zdaniem Rada Ministrów powinna tak bardzo zabiegać o dobre relacje ze społeczeństwem?
 
Póki co udaje mi się, mimo drobnych obsuwek czasowych, realizować wszystkie zadania, które przed sobą postawiłem oraz te, które zlecił mi prezydent Swarzewski. Już niedługo odbędzie się kolejny z zaplanowanych brifingów, których organizacja z tego, co zdążyłem zaobserwować stała się coraz bardziej popularna, podobnie jak stanowisko, które piastuję. (uśmiech) Wydaje mi się, że społeczeństwo powinno wiedzieć jakie kroki podejmuje rząd i jakie będą ich konsekwencje. Dzięki temu, co staram się robić każdy może zauważyć, że rząd jednak działa i organizuje kolejne przedsięwzięcia.
 
Proszę nam zdradzić plany Ministrów zarówno te, których ogólne założenia znamy, jak i te, które są omawiane w kuluarach.
 
Nie widzę potrzeby, by wyjawiać znane plany ministerstw, które każdy obywatel może znaleźć oglądając zapisy z konferencji Rady Ministrów, do czego serdecznie zapraszam. Co do rozmów kuluarowych, to z pewnością istnieją jakieś powody, dla których te rozmowy toczą się w kuluarach, nie zaś publicznie. Jestem pewien, że o wszystkich ważniejszych projektach rząd będzie informował na bieżąco każdego z mieszkańców. Jednak dla zaspokojenia pańskiej ciekawości mogę powiedzieć, że rząd szykuje się obecnie do organizacji święta państwowego, równie ciekawe plany geopolityczne, ma nasz resort dyplomacji, choć o tym nie mogę powiedzieć więcej, lepiej będzie jeśli to, co leży w gmachu ministerstwa, tam leżało. (uśmiech)
 
Co sądzi Pan o ostatnich pracach Ministerstw?
 
Zdaje pan sobie sprawę, że nie mogę powiedzieć nic negatywnego, chcąc nie chcąc jestem rzecznikiem każdego z ministerstw. (śmieje się) Z tego, co zauważyłem jest to jeden z bardziej aktywnych rządów w historii Bialenii, oczywiście mam na myśli okres, w którym byłem jej obywatelem. Resorty edukacji i kultury, po wymianie nieaktywnych ministrów (czasem nawet dwukrotnej...) doskonale wywiązują się ze swoich obowiązków ministerstwo spraw wewnętrznych - resort typowo biurokratyczny, a więc pasujący do obecnego ministra - mimo, że nie ma wielu zleconych zadań, to publikuje listy, raporty i inne "papierki", z tego, co mogliśmy się przekonać na konferencji, wynika, że pan Kamiński ma plan na dalszą kadencję. Może działanie ministra spraw zagranicznych jest najmniej widoczne, ale gdzieś za kuluarami rozmawia on z "możnymi tego świata" i dba o nasz międzynarodowy wizerunek, podoba mi się także nowy projekt, a mianowicie Rezerwa Kadrowa, świadczy on o dalekowzroczności Jego Wysokości. Coby tak nie słodzić, prywatnie nie rozumiem sensu przeprowadza kontroli we wszystkich instytucjach państwowych, ale z pewnością są to działania, które mają jakiś większy sens.
 
Bardzo serdecznie dziękuję za rozmowę i życzę powodzenia w dalszej pracy na rzecz Republiki! :) Wywiady z Panem są naprawdę przyjemnością. ;)
 
Dziękuję bardzo i Szczęść Boże.


"Przegląd Noqterna": Drugie Regaty.
Kilka dni temu zakończyły się drugie regaty o puchar Pollinu organizowane przez Republikę Palmową. Aż 2 punkty kontrolne przebiegały przez nasze ziemie - Nowy Ab'Dorst (wyspa Bialenia) i Shimontsen (wyspa Razuri – Hasseland). W samych regatach wzięło udział czterech żeglarzy z naszych krain: Maria von Primisz – ubiegłoroczna zwyciężczyni kolejny raz pod banderą Bialenii, Eddard Noqtern – ubiegłoroczny wicemistrz (o 1 sekundę) reprezentant Hasselandu oraz dwóch debiutantów: Mikołaj Patryk i Konstanty Michalski pod odpowiednio banderami Brodrii i Bialenii.
W zeszłym roku główna walka toczyła się tak naprawdę pomiędzy mną i Martinem (obecnie Marią). Jednak w tym roku trochę zawiedliśmy kibiców swoją postawą. Już pierwszego dnia była zwyciężczyni została zdyskwalifikowana. Ja natomiast od początku miałem tak duże opóźnienia, że szans na zwycięstwo nie było. Najbardziej dobijający był punkt kontrolny w Ferze (Sarmacja). Kiedy to stawić się trzeba było o 1:56. Nasze załogi wybrały jednak sen. I to tam straciliśmy najwięcej czasu. Niestety ostatni pozostający „w grze” reprezentant Bialenii postanowił chyba zostać w Bialenii i dać sobie spokój. Natomiast ja (ech…) zapomniałem o punkcie kontrolnym w Al.-Rajn Jak to możliwe? Sam nie wiem. Po prostu go przeoczyłem. Na szczęście dobroduszny El Presidente postanowił złagodzić karę i zamiast dyskwalifikacji dostałem 8 godziny w plecy. Jakby tego jeszcze było mało.
Ostatnią szansą na rehabilitację był ostatni punkt kontrolny w stolicy La Palmy – Santiago. Udało mi się tam dopłynąć jako pierwszy. Choć w ostatecznym rozrachunku zająłem ostatnie miejsce z osób niezdyskwalifikowanych – 17. miejsce z ponad dobą straty. Mikołaj również się nie popsiał – miejsce 14.; 8 i pół godziny „w plecy”. Tylko nasza dwójka dopłynęła. Hasseland i Brodria górą nad Bialenią! :D Warto jeszcze wspomnieć o zwycięzcach – I miejsce Ciaran z Trizondalu, II dopłynął Karol Radziwiłł z RON, trzeci był Lorenzo Sastre z La Palmy. Wszyscy z niezwykle małą stratą czasową – tylko minutową. Zwycięzcom gratuluje! Szkoda, że nie było spośród nich nikogo z nas.
Na koniec pragnę się jeszcze pochwalić zwycięstwem w konkursie dodatkowym – na najlepszy dziennik pokładowy. Chociaż tyle… Pragnę zaprezentować fragmenty, myślę najciekawsze:
Niedziela, 8:30
Jacht pędzi jak nigdy dotąd. Gorący, pełen wilgoci wiatr wieje w żagle nadając statkowi wielkiej prędkości. Widać już pierwsze zabudowania miasta i w końcu… tak – jest i meta! (..) ! A to co? Z prawej strony zaczyna doganiać nas inna jednostka. Tylko kto to? Ahhh… To on, we własnej osobie – Martin von Primisz wysuwa się na prowadzenie. Nie poddamy się. Otuchy I jeszcze większej motywacji dodają okrzyki kibiców z oddali – Noqtern! Noqtern! Noqtern! - Skandują. (…) Kto wygra? Ostatnia prosta! - Noqtern! Noqtern! Kapitanie Noqtern!
Kapitanie? Coś tu jest nie tak… Otworzyłem oczy – stał nade mną jeden z trzech moich marynarzy. Na imię mu Jo-Hiri – jest bowiem rodowitym Razuryjczykiem.
- Kapitanie, już 8:30 prosił mnie Pan, żeby Pana obudzić. – powtórzył Jo.
- Ach tak, oczywiście. Sekundę… – odparłem będąc jeszcze w półśnie. A więc to już dziś? Już dziś ruszamy po zwycięstwo? - Jacht przygotowany? – zapytałem. (…)
- Panie Kapitanie, port jest pusty. Nie ma nikogo innego na starcie… Jak to? Co to może w ogóle oznaczać. Czyżby…
- Jesteśmy w Santiago de Palma. Tak? – Oczywiście było to tylko pytanie retoryczne. Od tego zaczął się cały pech podróży. Stolica La Palmy – Santiago to przecież meta, a nie start. Tak, więc rozpoczęliśmy wyścig od mety. Zgubione mapy wcale nam w tym nie pomogły.
Poniedziałek, 8:08
Szybciej, szybciej, szybciej – krzyczałem – i tak jesteśmy już ostatni, ale żeby chociaż nas nie zdyskwalifikowano. - A ostatni jesteśmy, bo zachciało nam się spać. A zachciało nam się spać i to mocno. (…) Punkt kontrolny w Ferze, bo tam właśnie płyniemy, jest jedynym punktem do, którego powinniśmy dopłynąć nocą. I chociaż to szaleństwo wielu żeglarzy się o nie pokusiło. Ale nie my! My wypłynęliśmy spokojnie, już po wschodzie Słońca.
- Wiecie, że również Sarmacja była kiedyś miejscem przebywania Hasselandczyków? – zagadnąłem załogę.
- Taaak i może jeszcze mieszkali w Ferze? – odparł Wielki Boo (kolejny członek załogi).
- Masz rację! To tutaj w Gellonii funkcjonował rząd na uchodźctwie. A w Ferze zamieszkiwał wtedy jeszcze premier – obecnie Król – Piotr de Zaym. - Serio? Gdzie ty Hasselandczyków nie było… Hahaha…
Poniedziałek, 14:57
(…)
- Jerzy Zermatt, Gazeta Hasselandzka – wydarł się pierwszy, jakby znajomo wyglądający Hasselandczyk.
– W zeszłym roku zajął Pan drugie miejsce, co się stało teraz. Czemu znajduje się Pan na samym dole stawki?
Co miałem mu odpowiedzieć? Że zgubiliśmy mapy? Że mieliśmy pecha? Że jesteśmy zmęczeni i nie mamy takiej motywacji co rok temu? A właśnie rok temu.
- Moja walka o zwycięstwo regat skończyła się rok temu. Tym razem chciałem dać szansę nowym i uczestnikom. Jak widać radzą się bardzo dobrze - pierwsza obecnie trójka nie brała rok temu udziału. – odparłem dość dyplomatycznie i wymijająco.
(…)
- Proszę państwa! Musimy płynąć do Trizondalu – na wywiady czas będzie po skończeniu wyścigu.
Wtorek, 15:30
Nasz jacht mknie z wiatrem. Wracają wspomnienia z poprzedniego roku. Znowu ten sam gorący i wilgotny wiatr wieje w żagle. Znowu zawrotna prędkość. I co najlepsze – płyniemy na czele. Do mety zostało tylko kilkaset metrów. Słychać okrzyki – Noqtern! Sastro! Zom-bia-kov! Ciaran! I wiele, wiele innych. Ale nie skupiamy się na nich. (…)
Trzy, dwa, jeden – pierwsi! Wygrywamy ostatni, finałowy punkt kontrolny. Ułamki sekund za nami dopływa Masala i No Limit. Przynajmniej tyle się udało. Co z tego, że mamy największe straty czasowe? Co z tego, że zapomnieliśmy o jednym punkcie w Al-Rajn? Liczą się tylko trzy rzeczy: dobra zabawa, rewanż nad Marią i wygrana ostatniego punktu. Do zobaczenia za rok!
Eddard Noqtern


"Naczelny felieton": O parlamentarnym sprzeciwie, wiceliderze i gospodarce słów kilka...
W jednym z ostatnich głosowań Parlament opowiedział się dość jednoznacznie przeciwko decentralizacji państwa, rozumianej poprzez zaproponowaną przez prezydenta Andrzeja Swarzewskiego poprawkę do Ordynacji Wyborczej, mającej podzielić kraj na określone okręgi i wprowadzić zmieniony system głosowania i wyborów. "Za" opowiedział się tylko lider Stronnictwa Rojalistyczno-Konserwatywnego, i jak się okazało w związku z udzielonym naszej gazecie wywiadem (wyżej) również zwolennik tej zmiany, Adam von Haller.
Wspólnota Rozwoju, na swoim zebraniu, obrała za nowego wicelidera dotychczasowego rzecznika partii, Wiceministra Edukacji Narodowej, od bardzo niedawna także ambasadora Republiki Bialeńskiej w Królestwie Dreamlandu i Elderlandu Fredericka Martina Hufflepuffa. Nowy włodarz ugrupowania nie krył zadowolenia i nie śmiał wyrazić swoich nadziei związanych z działaniem członków tej opcji politycznej.
Jan Ursyński i Grzegorz Zagrobelny zaproponowali utworzenie bialeńskiego systemu gospodarczego. Jego elementami miałyby być m.in. bank (Centralny Bank Bialenii), konta bankowe i naturalnie waluta, która już niegdyś funkcjonowała - bialeny. Co do jednego wszyscy powinni być zgodni - bialeńska gospodarka powinna ruszyć jak najszybciej i powinna zostać zaplanowana jak najlepiej można.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny gazety


PRZYGOTOWUJEMY SIĘ DO UCZCZENIA DNIA PRZYJAŹNI BIALEŃSKO-HASSELANDZKIEJ! CZY CHCESZ WZIĄĆ W NIM AKTYWNY UDZIAŁ? WYŚLIJ NAM SWÓJ ARTYKUŁ NT. WZAJEMNYCH STOSUNKÓW TYCH PAŃSTW, A NA PEWNO OPUBLIKUJEMY GO NA ŁAMACH NASZEGO PISMA!
POWODZENIA!