WYDANIE NR 06
z dnia 26 sierpnia 2015r.
W numerze:
Reklama
Michael Amadeusz Rutzeldorf: "Powstanie SRS było zdradą!"
Reklama
Kraj: Noqtern Prezydentem w I turze, Wspólnota na czele stawki - wyniki sondażowe
Wybór numeru


Festyn Ostatniego Tygodnia wakacji w Shimontsen 2015
FOTY odbędą się już drugi raz w historii. Jest to wielki festyn, który skupia na siebie uwagę dużej części mikroświata. Wydarzenie odbywa się w Shimontsen - przepięknej, portowej miejscowości Królestwa Hasselandu. W tym roku formuła festyn pozostanie niezmieniona. Składać się on będzie z trzech elementów:
1) Prezentacji stoisk
2) Wystąpień wielkich ludzi
3) Trzech konkursów
PREZENTACJA STOISK
Każdy chętny mikronauta może założyć tutaj maksymalnie dwa swoje stoiska. Stoiska te mogą prezentować i reklamować:
mikronacje
regiony i miejscowości, dzielnicy
wszelke organizacje, instytucje, media mikronacyjne
przedsiębiorstwa i firmy
Stoiska mogą przybrać różnorodne - po prostu krótkie opisy, zdjęcia, rysunki, czy też ulotki i plakaty. Dlaczego warto założyć stoisko? Ano dlatego, że to świetna szansa na reklamę i pokazanie sie z dobrej strony, ale także niezła zabawa.
Co ważne - wszystkie stoiska biorą udział w konkursie na najlepsze stoisko.
Stoiska zakładamy w dniach 24-29.08.2015r. (czym wcześniej tym lepiej). Wyniki konkursu - 30.08.15r.
WYSTĄPIENIA WIELKICH LUDZI
Pokażą się tu głowy swoich państw, liderzy, przywódcy, królowie i panowie. Opowiedzą oni o sobie, swoich mikronacjach, a także odpowiedzą na pytania zadane przez organizatorów. Planujemy, żeby codziennie odbyło się chociaż jedno wystąpienie. Występy odbędą się w dniach 24-29.08.2015r. Najlepsze wystąpienia zostaną nagrodzone - wyniki - 30.08.15r.
KONKURS NA NAJLEPSZĄ MIKRONACJĘ NA WAKACJE 2015
W trzecim konkursie oceniać będą wszyscy mikronauci. Dokonamy wyboru najlepszej mikronacji na wakacje 2015. Wszystkie chętne do udziału mikronacje mogą zgłaszać się do dnia 26.08. Co trzeba będzie robić? Ano przekonać, że to właśnie wy jesteście najlepszą mikronacją. Jak? Za pomocą stosik, a także prezentacji oraz metod własnych. Kreatywność mile widziana. Zachęcamy wszystkich do udziału.
Regulamin zakładania stoisk na FOTach 2015 w Shimontsen
1. Stoisko może dotyczyć pojedynczej mikronacji, dowolnego regionu, miasta, dzielnicy, miejscowości, organizacji, przedsiębiorstwa itp. funkcjonujących w polskim mikroświecie.
2. Jedna osoba może stworzyć maksymalnie dwa stoiska.
3. Formą stoiska może być:
   a) obrazek przedstawiający dany obiekt/ nawiązujący do danego tematu oraz opis dotyczący danego tematu (nie dłuższy niż 30 wersów),
    b) pojedyncza grafika - ulotka, zawierająca obrazki oraz krótki opis - wszystko dotyczącego danego tematu, dopuszczalne spore rozmiary, ale z umiarem.
4. Treść zawarta w stoisku musi być zgodna z prawem bialeńskim i hasselandzkim (nie zawierać wulgaryzmów, pornografii itp.).
5. Stoisko może założyć każdy mieszkaniec mikroświata z wyłączeniem członków jury konkursu na najlepsze stoisko na FOTach 2015 w Shimontsen.
6. Uprasza się, aby stoiska państwowe, czy regionalne zakładała osoba upoważniona do tego przez miejscowe władze.
7. Stosika można zakładać w dniach 24-29.09.2015r.
Regulamin konkursu na najlepsze wystąpienie na FOTach 2015 w Shimontsen
1. W konkursie biorą udział wszystkie osoby zaproszone przez organizatorów, które wygłosiły przemówienie na zaproponowany temat.
2. Oceny wystąpień dokona 3-osobowe, bezstronne jury, którego skład zostanie ogłoszony do dnia 23.08.2015r.
3. Każdy z członków Jury przyzna każdemu wystąpieniu od 1 do 10 punktów.
4. Zwycięzcy.
a) Konkurs wygra osoba, której wystąpienie otrzyma najwyższą liczbę punktów.
b) Osoby, które za swoje wystąpienie otrzymają drugi i trzeci najwyższy wynik otrzymają wyróżnienie.
5. Zwycięzcy oraz wyróżnieni goście otrzymają nagrody przewidziane przez sponsorów.
6. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do dnia 30.08.2015r.
Regulamin konkursu na najlepszą mikronację na wakacje na FOTach 2015 w Shimontsen
1. W konkursie mogą wziąć udział wszystkie polskie mikronacje, które zgłoszą taką chęć do 26.08.2015r. organizatorowi.
2. Biorące udział w konkursie mikronacje mają za zadanie przekonać jak najwięcej mikronautów do swojej racji za pomocą prezentacji, opisów, własnych stoisk oraz innych metod.
3. Głosowanie odbędzie się poprzez otwartą ankietę w dniach 28-29.08.2015r.
4. Zwycięzcy.
a) Konkurs wygra mikronacja, która otrzyma najwyższą liczbę głosów
b) Mikronacje, które otrzymają drugi i trzeci najwyższy wynik otrzymają wyróżnienie.
5. Zwycięska oraz wyróżnione mikronacje otrzymają nagrody przewidziane przez sponsorów. Zwycięska mikronacja może oficjalnie tytułować się najlepszą mikronacją na wakacje FOTY 2015.
6. Wyniki konkursu zostaną ogłoszone do dnia 30.08.2015r.


Michael Amadeusz Rutzeldorf: "Powstanie SRS było zdradą!"
Kolejnym gościem na łamach naszego pisma jest Michael Amadeusz Rutzeldorf - jeden z ojców założycieli Santanii i Burgii, polityk, działacz, dwukrotny prezydent państwa. Witam!
Witam pana, panie redaktorze i witam wszystkich czytelników "wBialenii".
 
Zacznijmy od początku. W czerwcu 2010 r. wraz z Martinem Rutzeldorfem, swoim bratem, założył Pan Santanię i Burgię. Co lub kto do tego Pana przekonało/ przekonało?
 
Szczerze mówiąc, patrząc z perspektywy czasu, trudno mi wskazać knkretny, racjonalny powód, dla którego uczyniłem to wespół z Martinem. To był impuls, chęć do działania, do tworzenia. Szukałem jakiegoś swojego v-światowego opus magnum i oto je znalazłem.
 
Jak wspomina Pan pierwsze dni Królestwa, działalność Rady Regencyjnej i wybory królewskie?
 
Teraz - chaos i dezorganizacja, dość charakterystyczna dla początków kraju założonego przez ludzi w tej materii, powiedzmy, doświadczonych średnio. Jednakże wtedy było to dla mnie miłą pracą nad wspólnym dziełem, które chcieliśmy stworzyć jak najdoskonalszym.
 
Dlaczego w czasach ZKSiB dochodziło do tak wielu kłótni i sporów, najczęściej między królem Cristianem a poddanymi?
 
Napięcia na linii Cristian Flachbett - reszta świata wspominam z wielkim sentymentem. Fakt, wtedy bywało to irytujące, ale dziś z pewną dozą zadowolenia, pozwalam sobie na stwierdzenie, że osoba wyrosła z tendencji absolutystycznych i aktualnie jest stabilnym obywatelem bialeńskim. Zaś pytając o przyczynę, ciężko powiedzieć. Idąc za myślą człowieka o danych już przeze mnie zapomnianych, za co przepraszam, zacytuję: "SiB zawsze wzbudzało emocje".
 
SiB wzbudzalo emocje, bo miało oryginalnych obywateli. Czy pamięta Pan panią Roberson, panią Dzwan, a wreszcie panią Gillię?
 
Kim bym był, gdybym nie pamiętał? To były krótkie epizody w życiu kraju, ale barwne jak mało które. Wypowiedzi postaci tych tworzyły lwią część stworzonej przeze mnie niegdyś "Złotej Kroniki SiB", zawierającej interesujące i zabawne cytaty mieszkańców powstałe w przeciągu tych lat funkcjonowania kraju.
 
Chciałbym przy tej okazji zachęcić Pana i Państwa do czytania naszego cyklu "SiB owskie czasy". Jak Pan ocenia rządy króla Cristiana I Śmiałego?
 
Dziękuję, nie omieszkam sprawdzać. Negatywnie, to mówię bez ogródek. To był czas zmarnowanych szans, ale za to dużej aktywności. Głównie ze względu na napięcia wewnątrzkrajowe. Ogółem to był wg mnie okres konieczny - niezbyt może poważny, ale związał z nami wiele ciekawych person, które żyły SiB do jego ostatnich oddechów.
 
Republika to już z kolei czasy bardziej poważne. Piastował Pan dwukrotnie urząd Prezydenta, w jednych wyborach zdobył Pan rekordowe poparcie 100%. Co zapamięta Pan właśnie związanego z RSiB i swoimi dwiema prezydenckimi kadencjami?
 
RSiB kojarzy się w powszechnej świadomości Santanów i Burgów z okresem największego rozkwitu kraju i ja także się pod tym podpisuję. Wtedy o nas usłyszał v-świat, zaczęliśmy być wymieniani pośród znaczących mikronacji coraz częściej. I wcale nie było to przesadzone - SiB miało znaczną ilośc mieszkańców, a aktywność biła rekordy nie tylko w skali kraju. Jestem dumny, że to właśnie moje kadencje przypadają na ten złoty okres, jestem dumny także z tego, że powstał wtedy Rząd Jedności Narodowej, w który zaangażowano i moich stronników, i opozycję. Był to prawdziwy pokaz patriotyzmu Santanów i Burgów.
 
Proszę porównać prezydentury Pańską, Cristiana Flachbetta i Bartłomieja Ajattelu.
 
Prezydentura pana Flachbetta była zdecydowanie okresem burzliwym, ale, paradoksalnie, pozytywnym. Dlaczego? Mimo że był to czas pogorszenia stosunków zagranicznych i upadku kultury politycznej, jak już mówiłem, przyciągnął do nas pewne żelazne grono, które trwało w SiB do jego końca. Dziś patrzę na ten czas jak na chwile zabawne i charakterystyczne, wtedy martwiłem się o losy SiB i jej powagę. Prezydentura pana Bartłomieja Ajattelu nie była dla mnie z kolei ani trochę dwuznaczna. Był to solidny obywatel, zadbał o legislatywę, czego można było się spodziewać już od jego pierwszych kroków w SiB. Zawsze cieszył się szacunkiem, chociaż mam wrażenie, że czasem jego osobiste animozje niepotrzebne przejmowały nad nim kontrolę. Jednak okres ten wydaje mi się okresem sukcesywnego, choć spokojnego, progresu i przede wszystkim nabierania przez SiB godności mikronacyjnej. Głupio dość natomiast pisać o moich kadencjach. Jednak zapytany odpowiem: choć wielkim jest dla mnie honorem fakt, że były to najlepsze (lub przynajmniej jedne z lepszych) okresów działania SiB, to muszę stwierdzić, że moja w tym zasługa jest mała. To moje otoczenie, świetna Rada Ministrów, wspólnie ze mną zapracowały na ten sukces. Ja pełniłem tylko rolę nadzorcy nad ich pracami. Był to czas bardzo dobry, pozytywny, co, jak sądzę, potwierdzają nie tylko moje słowa, ale i wyniki wyborów na drugiej kadencję prezydenta. Jednak zaznaczałem to zawsze i zaznaczać będę: jest to efekt ogólnonarodowego poruszenia, aktywności i zaangażowania. Gdybym chciał zawłaszczyć chwałę za cały ten dobrobyt, w jakim trwaliśmy, byłbym albo ignorantem, albo oszustem. Do jednego ani drugiego się nie poczuwam.
 
Przykro wspominać o kilku obywatelach, którzy postanowili opuścić kraj i dołączyć do Księstwa Chambord.
 
Fakt, to nieprzyjemny incydent, ale chyba jednak nie ma co rozdrapywać starych ran, w końcu pogodziliśmy się przy okazji reaktywacji. Mimo to osobiście uważam to wydarzenie za początek kryzysu Santanii i Burgii.
 
Ale emigracja chambordzka nie była jedyną przyczyną kryzysu państwa. Co jeszcze można do nich zaliczyć?
 
Myślę, że najważniejszą przyczyną kryzysu, która zarazem stanowiła powód wystąpienia Chambordczyków, była stopniowa dekadencja mieszkańców SiB, która to swoje największe żniwo zebrała podczas reaktywacji. Obywatelom nagle po prostu zabrakło sił i chęci do działania, stali się nieaktywni, niezaangażowani, a to korelowało jasno ze stanem kraju. Po prostu, bez pracy nie ma kołaczy. Nie może być ciekawie w kraju, w którym nikomu się nie chce działać. Tutaj właśnie upatruję przyczyny upadku, której notabene nigdy nie udało się stłamsić.
 
W wyniku kryzysu aktywności SiB "zawieszono". Dlaczego ją reaktywowano? Jak przebiegały pierwsze dni po reaktywacji?
 
Reaktywowano ją ze względu na nostalgiczne przywiązanie do kraju, powiedzmy patriotyzm. To był główny czynnik powodujący nieustanne próby ratowania kraju. Szkoda, że w parze z nimi szedł słomiany zapał i nikogo po prawdzie nie interesowała realna praca na rzecz państwa. Mam wrażenie, że wszyscy chcieli "przyjść na gotowe". Pierwsze dni - praca, praca, praca. Ale jak już mówiłem, prędko pracę tę wybito z głów obywateli, którzy zajęli się tym, co spowodowało już wcześniej upadek kraju - tj., za przeproszeniem, siedzeniem na d*pie.
 
Nastąpił ponowny kryzys. Czy tylko on spowodował wstąpienie do Wspólnoty Mikronacje?
 
Myślę, że nie. Wejście do WM było efektem pewnej nauczki, jaką dałą nam rzeczywistość. Większość mieszkańców przeraziła się samoistnej egzystencji, chcieli szukać wsparcia w nieco utopijnych projektach, jak chociażby pomysły pana Zapalkova, postaci szeroko komentowanej swego czasu w SiB. Momi zdaniem wejście do WM to efekt przede wszystkim paranoi. No, ale wyszło nam na dobre.
 
Właśnie o to chcę zapytać. Czy członkostwo we WM dało jakiekolwiek wymierne korzyści?
 
Tak - osobę Pavla Abramovicia.
 
Tylko to?
 
Może nie tylko, lecz głównie. Ogółem wierzę, że i bez WM dalibyśmy radę, przy odpowiednim stopniu motywacji. WM nie była czymś bardzo ważnym dla SiB, tym bardziej, że, przykro mówić, okazała się niewypałem.
 
Victorianska alternatywa była lepsza?
 
Nie. To był omam, ułuda. Wynikała co prawda z tych samych przesłanek co WM, ale to była wielka pomyłka i dziś dobrze to wiemy. Nigdy nie byłem do tej inicjatywy przekonany, lecz w koncu ugiąłem się presji współobywateli i moich partyjnych kolegów. Żałuję tego do dziś.
 
Szczerze mówiąc ja również. Czy da się znaleźć coś pozytywnego w związku z Victorią?
 
Trudno osądzić przy takich nacechowaniu emocjonalnym tej sprawy. Sądzę, że nauczyliśmy się nieco większej ostrożności w kontaktach międzynarodowych, staliśmy się mniej ufni, ale przez to potrafiliśmy bardziej bronić swej niezależności.
 
Na nic zdało się takie doświadczenie. Przecież w ramach bycia regionem Victorii zakończyliśmy żywot SiB.
 
Tylko w teorii. SiB wciąż trwało w jej obywatelach. Co, jak pan dobrze wie, poskutkowało restauracją państwa.
 
Co Pan ma na myśli mówiąc o restauracji państwa?
 
Odnowienie kraju, w ustroju monarchicznym.
 
Kiedy to się stało?
 
Po odejściu z victoriańskiej federacji. Jakiś czas potem powstało Arcyksięstwo Santanii i Burgii, czyż nie?
 
Owszem, ale celowo pominołem Arcyksiestwo. Niektórzy uznali, że trzeba założyć inny twór.
 
Ja do nich nie należałem. Arcyksięstwo było najlepszym wytworem SiB w rozumieniu politycznym i kulturowym. Może nie biło rekordów Republiki, ale osiągało wiele w innych aspektach.
 
Nie był Pan w tym gronie, ale zdaje Pan sprawę z tego, że to był kolejny cios.
 
Był, owszem. I niestety, w mojej ocenie, zniszczył on wszystko, co było do zniszczenia. Potem już nikomu nie chciało się odbudowywać z gruzów SiB. Każdy ma jakieś granice wytrzymałości. Mieliśmy wtedy realne szanse na powrót - może nie w glorii i chwale, ale na spokojne, dostatnie v-światowe życie. Niestety, stało się, co się stało.
 
A co właściwie się stało? Co spowodowało powstanie Santanskiej Republiki Socjalnej?
 
Powiem bardzo niedyplomatycznie: pewne loże wewnątrz państwa zadziałały przeciw interesowi Santanii i Burgii. Rozbiły jedność odwiecznej federacji, uczyniły zamach na wiekowe prawa. Na dodatek, co trzeba mówić głośno i wyraźnie, siły te zdradziły rację stanu, wzywając do wojny na terytorium państwa siły krajów ościennych. Jak zatem inaczej mógłbym nazwać to wystąpienie, jeśli nie zdradą? Przypominam, że pojmano najwazniejszych przedstawicieli państwa, w tym i mnie, wydano wyroki śmierci bez żadnego sądu, spalono Wielką Bibliotekę Burgiogradzką i co najważniejsze, doprowadzono do secesji serca federacji - Santanii.
 
Kogo winę w tej całej sytuacji Pan upatruje?
 
Owych loży, o których wspominałem. Nie będę wymieniał nazwiskami, to byłoby impertynenckie. Rewolucjoniści upierali się w swojej propagandzie o rzekomej niechęci władz do współpracy i wprowadzenia niezbędnych reform. Prawdą jest jedynie to, że ja, pan Frederick Stutthof i inni nasi stronnicy byli przeciwni zmianom. Ale jakim zmianom, trzeba zauważyć. Były to tezy wywrotowe, buntownicze i utopijne. Dążące do obalenia Arcyksięcia, który był gwarantem pokoju i stabilności federacji, a także innych struktur państwowych. Poza tym trzeba powiedzieć, że wcale nie byo wiele dyskusji na ten temat. Kilka słów. A zatem jasne staje się w świetle tych faktów, że nie chodziło rewolucjonistom o żadne dobro kraju, lecz o pozyskanie casus belli.
 
Którego z Arcyksiążat uznałby Pan za najbardziej skutecznego?
 
Tutaj nie mam zdania. Wszyscy prezentowali dosyć zbliżony poziom, żadnej oznaki wybitności u nich nie zauważam. Co nie oznacza, że bylli złymi monarchami, w żadnym razie. Nazwałbym ich po prostu poprawnymi. I tyle.
 
Czy nie sądzi Pan, że Santansko-Burgijska Republika Socjalna była końcem końców?
 
SBRS była nieudaną próbą, marnym mutantem, którego sednem stały się kłótnie i ataki. Nie można tak po prostu pogodzić dwóch stron, które wczoraj jeszcze zabijały się na polu walki. To nierealne, a to właśnie uczyniliśmy. Liczyliśmy, że "jakoś to będzie", ale jednak nie było. Mimo to nie uważam tej unii za zły pomysł - albo byśmy upadli bez niej, albo dali szansę sobie nawzajem raz jeszcze. Niestety, próba ta okazała się niewypałem i to jeszcze na bardzo okrojonych warunkach.
 
Co Pan czuł ogłaszając wspólnie ze mną w liście do światowej opinii ostateczny koniec SiB?
 
Żal, rozgoryczenie, złość? Ciężko jest mi powiedzieć. Wiem, że to był dla mnie wielki cios, w końcu trudno jest pogrzebać efekt swojej kilkuletniej pracy, dawne nadzieje, emocje, trudy. To wszystko zawierało się w SiB i rozstanie z tym nie było łatwe. Myślę, że do dziś istnieje duża grupa ludzi, którzy o Santanii i Burgii mówią z nostalgicznym smutkiem.
 
Wkrótce wspólnie z naszą gazetą organizuje Pan Marsz ku Pamięci SiB. Czy takie wydarzenia pomogą z bogatą historią, kulturą i tradycją SiB dotrzeć do opinii miedzynarodowej?
 
Myślę, że tak, choć uważam, że nie jest to główny powód zainicjowania tego marszu. Dla mnie osobiście będzie to hołd złożony SiB, hołd, jak wierzę, składany odtąd cyklicznie co rok, powiedzmy. Warto, aby ci, którzy z SiB wciąż czują się związani, ukazywali to w mikroświecie i nie zapominali o swojej v-ojczyźnie. Oczywiście, pewien element propagandowy tutaj też się znajduje, ale przede wszystkim chodzi o symboliczne postawienie znicza na grobie Santanii i Burgii.
 
Co dziś, po upadku SiB, Pan czuje? Są żywe jeszcze jakieś szczególne wspomnienia, o których chciałby Pan nam powiedzieć?
 
Czuję przede wszystkim przywiązanie i radość, że mogłem współtworzyć mikronację tak pozornie zwykłą, a jednak kompletnie niebanalną. Zaś co do moich wspomnień, to myślę, że wszystkie zebrałem w "Złotej kronice SiB", umieszczonej na starym forum. Myślę, że stanowi ona prawdziwe odwzorowanie atmosfery, jaka towarzyszyła nam przez te wszystkie lata.
 
Czy chciałby Pan coś powiedzieć o Santanii i Burgii, być może skierowanego do dawnych kolegów z tego kraju?
 
Mogę skorzystać z okazji, by podziękować wszystkim moim byłym współobywatelom. Z całego serca cieszę się, że mogłem z tymi wszystkimi ludźmi przeżyć wspaniałą mikronacyjną przygodę. Co ważne, przygodę także pouczającą. Szczególnie dziękuję mojej opozycji, bo nie od dziś wiadomo, że pluralizm polityczny jest motorem dla każdej mikronacji. Gdyby nie antagonizmy między nami, SiB by nie przetrwało.
 
Dokładnie tak. Zapytam teraz o Bialenię. Jakie ma Pan tutaj plany?
 
Szczerze mówiąc nie wiem jeszcze. Rozejrzę się trochę, poobserwuję. Przeżyję taki v-światowy urlop. A wtedy się zobaczy. W mojej ocenie bardzo brakuje tutaj silnego, endeckiego wpływu - może więc tym się zajmę?
 
Czy myśli Pan o założeniu własnego stronnictwa?
 
Póki co nie składam żadnych deklaracji.
 
Doszły mnie słuchy, że ma Pan zamiar dołączyć do Partii Regionów.
 
Dementuję wszelkie plotki dotyczące mojej osoby. Póki co rozważam dołączenie na stałe do społeczności bialeńskiej i tego się trzymajmy, nie wybiegajmy w przyszłość.
 
Ale można już chyba ogłosić, że dołącza Pan do zespołu redakcyjnego naszej gazety. :)
 
Tak, to można ogłosić. Postaram się jakoś zadomowić wBialenii. Mam nadzieję, że moje artykuły czytelnicy przyjmą entuzjastycznie.
 
Na pewno tak będzie. Jaka tematyka się Pan u nas zajmie?
 
Tu zdam się na wolę redaktora naczelnego. Myślę, że jestem dośc elastyczny.
 
Czym jest spowodowany Pański powrót do polskiego mikroswiata?
 
Jak już mówiłem, nie wybiegajmy w przyszłość. Powrót nie jest jeszcze pewny, dopiero rozważam taki wariant. Do przybycia do Bialenii zachęcili mnie natomiast moi dawni znajomi z SiB, jako że obaj tutaj mieszkają.
 
Bardzo dziękuję za rozmowę. Powodzenia! Niech żyje SiB! :)
 
Również dziękuję. Avanti SiB!


Szanowni Państwo, Drodzy Rodacy!
Wkrótce w wyborach parlamentarnych wybierzemy swoich przedstawicieli do Parlamentu Republiki Bialeńskiej XV kadencji. Wybrańcy Narodu muszą spełniać odpowiednie kryteria - muszą być rozsądni, mądrzy, odpowiedzialni i odważni. Takich ludzi ma w swoich szeregach największa i najsilniejsza bialeńska partia polityczna - Wspólnota Rozwoju. Jeśli na nas zagłosujecie, nie będziecie mieli się czego obawiać. Parlament będzie działał bardzo sprawnie, a państwo nadal będzie prężnie się rozwijało. Zaufajcie nam!
(-) Eddard Noqtern, lider Wspólnoty Rozwoju
(-) Frederick Hufflepuff, rzecznik Wspólnoty Rozwoju


Kraj: Noqtern Prezydentem w I turze, Wspólnota na czele stawki - wyniki sondażowe
Gazeta "wBialenii" postanowiła przeprowadzić trzy sondaże - prezydencki, partyjny i ministerialny. Ten trzeci odbył się po raz pierwszy w historii Republiki Bialeńskiej.
W ankiecie, w której zadano pytanie "Którego z kandydatów wybrałbyś w nadchodzących wyborach prezydenckich?", z dość dużą przewagę zwyciężył Eddard Noqtern, lider Wspólnoty Rozwoju (57,1%). Za nim uplasował się monarchista Adam von Haller ze Stronnictwa Rojalistyczno-Konserwatywnego (21,4%). Ostatnie miejsce na podium zajęli ex aequo Maria von Primisz z Jednej Bialenii i Konstanty Jerzy Michalski z Bialeńskiej Partii Demokratycznej. 7,1% głosów zdobyli też niewymienieni w sondażu, acz mogący startować w wyborach.
Sam dobór kandydatów do listy wzbudził kontrowersje. Maria von Primisz dziwiła się, że nie ma na niej Feliksa Spirkina, Akrypy Rabotowicza czy Andrzeja Swarzewskiego. Należy jednak zaznaczyć, że obecny prezydent zapowiedział, że najprawdopodobniej nie będzie ubiegał się o reelekcję, a Spirkin i Rabotowicz nigdy publicznie nie deklarowali startu w wyborach.
Wiktoria Eddarda Noqterna wcale nie powinna wzbudzać emocji. To stabilny, rozsądny i pełen zapału polityk, którego zasługi można by długo wymieniać. Przemawia również za tym fakt, że nie ma obecnie na bialeńskiej scenie politycznej kogoś bardziej odpowiedzialnego i odpowiedniego na te czasy, być może z wyjątkiem Andrzeja Swarzewskiego.
Bardzo ciekawy okazało się również badanie dotyczące poparcia dla poszczególnych bialeńskich partii politycznych. Z wynikiem 45,5% wygrała Wspólnota Rozwoju. Eddard Noqtern wyraził jednak nadzieję, że partia zdobędzie jeszcze więcej głosów w samych wyborach. Wynik 27,3% powinien zaś zadowolić Bialeńską Partię Demokratyczną. Trzecie miejsce przypadło Bialeńskiej Partii Regionów - Rewolucji, zaś czwarte Jednej Bialenii.
Wspólnota idzie w marszu po władzę i nie ma co do tego chyba żadnych wątpliwości. Obrała bardzo mądrą taktykę gromadzenia wokół siebie jak największej ilości jak najlepszych członków oraz spokojnego i skutecznego tworzenia programu, który wcielony ma być w życie po zwycięskich dla organizacji wyborach. Interesujące pozostaje, kto w elekcji za kilka tygodni zdobędzie "srebro". Zarówno Bialeńska Partia Demokratyczna, jak i Bialeńska Partia Regionów mają niemalże te same szanse. Rezultat Jednej Bialenii jest zaś adekwatny do pracy wykonywanej przez przewodniczącą i członków upadającego ugrupowania.
Sondaż ministerialny nie zostawia przysłowiowej "suchej nitki" na Macieju Kamińskim - Ministrze Spraw Wewnętrznych i Administracji. Mimo jego wysiłków i nieustających starań, nie zdobył on ani jednego głosu. 33,3% Ministra Spraw Zagranicznych Piotra Pawła I to hołd dla jego konkretnej i zarazem otwartej polityki zagranicznej, którą krok po kroku realizuje. Po 16,7% zdobyli Wiceminister SWiA Fiodor Swirydiuk, Minister Kultury i Sportu Markus Wettin i Wiceminister Edukacji Narodowej Frederick Hufflepuff (obaj ostatni zostali niedawno powołani przez prezydenta Swarzewskiego).
Podsumowując - już wkrótce czekają nas emocjonujące wybory parlamentarne, a później prezydenckie. Choć sondaże nie dają złudzeń niektórym kandydatom i partiom, to i tak przecież wszystko w czasie trwania elekcji może się zmienić.