WYDANIE NR 02
z dnia 15 sierpnia 2015r.
W numerze:
"Przegląd Noqterna": Foty tuż, tuż...
"Naczelny Felieton": SiB-owskie Czasy (Cz. 2)"
Adam von Haller: "Swarzewski na Króla!"
Wybór numeru


"Przegląd Noqterna": Foty tuż, tuż...
No właśnie, wakacje już za dwa tygodnie dobiegną końca – to znak, że FOTY, czyli Festyn Ostatniego TYgodnia Wakacji już wkrótce. Wydarzenie po raz pierwszy odbyło się rok temu. Składało się z dwóch głównych elementów – wystąpień gości specjalnych oraz prezentacji stoisk.
Na pomysł organizacji FOTów wpadłem dość spontanicznie. Byłem wtedy gubernatorem Prowincji Razuri i pomyślałem sobie, że warto by było coś zorganizować. No i idea rozrosła się na prawdziwe wydarzenie międzynarodowe. Warto zaznaczyć, że wszystko działo się na dzień, czy dwa przed początkiem festynu. Sam nie spodziewałem się takiego sukcesu. Szczególnie dla mnie było to niezwykle pozytywne zaskoczenie, był to pierwszy tego typu wielki event zorganizowany przeze mnie. Wystąpiło sześć osób z całego świata w tym trzech monarchów – Król Hasselandu, Królowa Skarlandu oraz Królowa Samundy Meisande V Gvadoya, która konkurs na najlepsze wystąpienie wygrała. Co do stoisk – powstało ich aż 9. Głównie były to obiekty rodzime, hasselandzkie, ale znalazło się też parę ciekawych wystaw z zagranicy. No i właśnie zagraniczne, brodryjskie stoisko Fiodora Dostojewskiego (obecnie Adama von Hallera) wygrało.
W tym roku ma być to wydarzenie jeszcze większego rozmachu. Do organizacji zabrałem się już na miesiąc przed „ostatnim tygodniem”. Szukałem różnych osób, które mogły by mi pomóc. Niestety nikt w końcu za nic się nie zabrał i wszystkim muszę zająć się osobiście. No może warto zaznaczyć tutaj Lorda Konstabla Anszlusa, który pomaga mi w robieniu grafik. Zastanawiałem się z czego to wynika, że nikomu nie chciało się zaangażować – zadałem więc moim niedoszłym pomocnikom pytanie: czemu nie? Odpowiedzi były bardzo podobne: brak czasu, brak chęci, lenistwo, „real”… Trochę szkoda, no ale trudno… Rok temu zrobiłem to prawie samemu (pomagał mi troszkę sir Freyton Camirr) to i w tym sam sobie poradzę.
Tegoroczna formuła będzie podobna do ostatniej. Stoiska (mam nadzieję, że będzie ich więcej), goście specjalni (zaproszonych będzie 12 osób), konkurs na najlepszą mikronacje na wakacje. A nad wszystkim czuwać będzie 3-osobowe Jury , w którym zasiądę ja i oboje zeszłorocznych zwycięzców.
Już teraz na FOTy serdecznie zapraszam, mam nadzieję, że mój trud będzie doceniony! A najlepiej docenicie go biorąc udział w konkursach i zakładając stoiska.
Eddard Noqtern


"Naczelny Felieton": SiB-owskie Czasy (Cz. 2)"
Nawet Państwo nie zdają sobie sprawy, jak wiele postów, tematów i działów w Zjednoczonym Królestwie Santanii i Burgii pochłonęły dyskusje nt. kształtu państwa, przyszłości narodu, zmian, jakie trzeba wprowadzić zarówno na swoim, jak i na ogólnoświatowym podwórku. Jeszcze więcej miejsca zajęły niestety (albo i "stety", bowiem to tworzyło klimat kraju) kłótnie o błahe sprawy i szczegóły. Z najostrzejszych słów i największych kontrowersji słynął Cristian Flachbett - jeden z ojców założycieli państwa. Pozwolę sobie bez ocenzurowania zacytować kilka wypowiedzi wielokrotnego przywódcy SiB.
Już tu ani o honor nie chodzi, tylko o to jedno zdanie, które wypowiem (przepraszam za słownictwo): gdybyście nie wy, holerni egoiści, wy, obywatele dzisiejszego Chambord, wy, śmierdziele, wy, trutnie, wy głupcy, wy pedały, to dzisiaj SiB by było potęgą, byłoby "Bogiem" mikronacji, równającym się z Victorią. Ale wy sobie założyliście własne państewko, holery jedne, i w nim sobie, do jasnego ciasnego fiuta, mieszkacie! Matko! Co za paranoja! Przepraszam, ale ja już z tym nie mogłem wytrzymać. To niegodne ministra, ale musiałem, ktoś to musiał powiedzieć i zrobić porządek! Przepraszam panie Robercie, że pan musi tego słuchać...
Poza tym, że słowo "cholera" jest pisane z błędem, to sam ówczesny minister przyznał, że jest to niegodne stanowiska, jakie piastuje i że takich słów winien był nie wypowiadać.
Przepraszam za słowa, ale pan na to zasługuje:

Ty chamie, nic nie zrobiłeś, obiecywałeś kosmos, a nic nie zrobiłeś. To nie ja idę do Chambord.
To już kolejna jakże szczera i błyskotliwa wypowiedź z 1 kwietnia 2012 r. (czasy Republiki), gdy kilkoro z obywateli ogłosiło przejście do Księstwa Chambord (upadło kilka miesięcy później). Powyższe było kierowane do Bartłomieja Ajjatelu, ówczesnego prezydenta, który o dziwo sam przyłączył się do emigrantów. Złość Flachbetta można uzasadniać chęcią uratowania SiB przed upadkiem. Ajjatelu odpierał zarzuty:
Plany większości reform są napisane ale żeby coś robić trzeba expose i powołania rządu pan tego nie rozumie bo nie zna pan zwyczajów ani konstytucji,losy kraju ? pan raczy żartować czy to debatowałem komu podporządkować SiB ? chyba nie więc jeśli nie rozumiesz pewnych spraw to się nie wypowiadaj,dobrze wiemy że ja przynajmniej miałem plany które bym zrealizował ale tu chodzi o to że wy już nie chcecie ratować SiB tobie się znudziło i chcesz przejść gdzie indziej ale żeby mieć czyste sumienie odwołałeś mnie aby potem stwierdzić że jednak nic nie da się zrobić i podporządkować SiB komuś innemu,to jest twój plan.
Zaskoczeniem nie była odpowiedź ministra, który raczył nazwać najważniejszego człowieka w państwie jednym ze zwierząt gospodarskich.
Ty świnio obrzydła! Ja mam taki plan, tak? Ja chcę działać! Chcę ratować kraj! A ty? Reformy będą, a co jest? tył ciała! Tak mówiłeś, a nic nie zrobiłeś. Jak możesz jeszcze tak do mnie mówić? Jak możesz mówić tak do założyciela kraju, w którym mieszkasz? Jak możesz tak do kogoś w ogóle mówić, jak sam nic nie zrobiłeś! Kompletnie nic. A tu naprawdę zaraz padniemy i nikt nas nie podniesie. Odejdź z kraju! Może popełniam błąd, ale tego chcę. Odejdź raz na zawsze i nie szkodź nam, panie "prezydencie"!
Furorę, acz jeszcze w czasach ZKSiB, i to jego pierwszych dni, robiła także Shopie Jackson. Spytana o swojego poglądy polityczne i to, do jakiej partii ma zamiar wstąpić, odparła:
hmm... nie ogarniam spytam się mojej babki
W części trzeciej przyjrzymy się najgłośniejszym procesom sądowym w historii Santanii i Burgii.
Frederick Hufflepuff, redaktor naczelny gazety


Adam von Haller: "Swarzewski na Króla!"
Dzień dobry! Moim i Państwa gościem jest Pan Poseł Adam von Haller. Cieszę się, że zgodził się Pan udzielić nam wywiadu.
Mnie także jest niezmiernie miło, że bądź co bądź konkurencyjna gazeta (uśmiech) zaproponowała mi przeprowadzenie wywiadu.
 
Panie Pośle, działa Pan w mikroświecie nie od dziś. Czy takowe zajęcie nadal jest dla Pana pasjonujące?
 
Proszę nie uważać mnie za "mikronacyjnego weterana", bo takim z pewnością nie jestem. Z tego co pamiętam, to działam w mikronacjach nie całe dwa lata. Czy to dalej jest dla mnie pasjonujące? Myślę że odpowiedź jest prosta, gdyby m nie fascynował się mikroświatem, to by mnie tu dziś nie było. Mikronacje traktuję jako odskocznie od rzeczywistości, miejsce , gdzie można wprowadzać w życie swoje idee , realizować marzenia , ale także dobrze się bawić i spotkać wiele niesamowitych ludzi. Przykłady? Proszę bardzo. Od zawsze fascynowała mnie idea monarchizmu, która w świecie realnym jest spychana na margines debaty publicznej. Tutaj w mikroświecie jest ona całkowicie realnym (o ironio!) postulatem, który przy wsparciu określonej grupy osób można wprowadzić w życie.
 
Rozumiem. Jaką aktywność podejmuje Pan w chwili obecnej w mikroświecie, w szczególności mam na myśli Bialenię?
 
W sumie to dobre pytanie, bo póki co nie mogę się skupić na jednym konkretnym zajęciu. Próbuję wszystkiego po troszku. Czasem zajmę się publicystyką, czy raczej felietonistyką , bo moje teksty mają raczej charakter felietonów . Czasem poświęcam się budowaniu mojego przytulnego (reakcyjnego) lenna Haller i mieścinek wokół Okopów Świętej Trójcy. Czasem oddaję się propagowaniu świetlanej idei rojalizmu - mam nadzieję na nieco konkretniejszą aktywność w tym zakresie , zwłaszcza, że od jakiegoś czasu pełnię obowiązki posła do parlamentu bialeńskiego. Jednak przede wszystkim - tak przynajmniej mi się wydaje - działam jako Sędzia Ludowy, co wbrew pozorom sprawia mi sporą przyjemność.
 
Dlaczego sprawowanie tej funkcji sprawia Panu taką dużą przyjemność?
 
Proszę pana, najważniejszym elementem, ba! fundamentem każdego państwa jest sprawiedliwość i porządek, te dwa aspekty są "wcielane w życie" w Bialenii między innymi dzięki pracy Sądu Ludowego.
Dla mnie - konserwatysty - ład i porządek, to sprawy najwyższej wręcz wagi.
 
Czy uważa Pan Republikę Bialeńską za konserwatywny właśnie kraj?
 
Bynajmniej, ale mimo to coś wciąż mnie w nim trzyma. (uśmiech) Niestety nie możemy nazwać konserwatywnym kraju, w którym duży zaufaniem społecznym i aprobatą mieszkańców cieszą się instytucje takie jak Zielony Kościół czy Instytut Wprowadzenia Akryponizmu. Mimo to funkcjonują tu jednostki, które reprezentują cechy bliskie nam - konserwatystom - mam tu na myśli oczywiście Macieja Kamińskiego, dbającego o ład i porządek w kraju, czy Andrzeja Swarzewskiego, który w moim mniemaniu powinien koronować się na Króla Bialenii (notabene już raz na początku istnienia Bialenii pełnił tę funkcję) albo przynajmniej objąć urząd dyktatora, gdyż jest to jedyna osoba, która potrafi skutecznie zarządzać Bialenią i trzymać całe to państwo w całości. ;)
 
Czy zagłosowałby Pan na prezydenta Andrzeja Swarzewskiego, gdyby ten ubiegał się w nadchodzących wyborach o reelekcję?
 
Z pewnością tak, no chyba, że zdecydowałbym się na wystawienie przedstawiciela rojalistów na ten urząd, ale na to raczej się nie zanosi. ;)
 
Czy boi się Pan porażki rojalistów i dlatego nie zamierza Pan wystawić kandydata na najwyższy urząd z tego stronnictwa?
 
Ech, powód jest nieco bardziej prozaiczny, po prostu w szeregach rojalistów został tylko jeden członek, którym jestem ja. A wiem, że na urząd prezydenta kompletnie się nie nadaję.
 
Dlaczego Pan tak sądzi?
 
Podejrzewam, że Bialeńczycy wywieźli by mnie na taczkach, zaraz po zaprzysiężeniu (śmieje się). A tak całkowicie na poważnie, to nigdy nie zauważyłem u siebie cech przywódczych, mogę służyć radą, zachęcać, ponaglać i porządkować, ale nie rządzić. Może to właśnie dla tego jestem rojalistą? Uważam, że władza winna znajdować się w rekach osób, które mają ku temu odpowiednie predyspozycje , nie zaś tych, które umieją zaoferować gawiedzi piękne "świecidełka" , tylko po to, by ta ich wybrała na urzędy.
Poza tym, uważam, że nie cieszę się odpowiednim autorytetem u Bialeńczyków, by Ci wybrali mnie na ten urząd.
 
I tym akcentem kończymy wywiad. Bardzo dziękuję za chęć rozmowy i do zobaczenia!
 
Szczęść Boże, dziękuję bardzo!